TAJLANDIA W ŻAŁOBIE – czy odwoływać wakacje?

2

Zapewne już wszyscy słyszeliście, że Tajlandia pogrążyła się w żałobie po śmierci króla.

13-stego października zmarł król Bhumibol – Rama IX. Miał 88 lat, z czego 70 lat zasiadał na tronie, był najdłużej panującym królem na świecie. W Tajlandii ogłoszono rok żałoby, a przez 30 dni mieszkańcy mają się wstrzymać od zabaw, imprez itd.

Koronacja kolejnego króla nastąpi po okresie żałoby. Następcą tronu jest syn zmarłego króla, książę Vajiralongon, który nie cieszy się zbyt dużą popularnością w kraju. Z racji tego, że mieszkam w Tajlandii, za dużo na jego temat pisać nie będę (kara za obrazę majestatu to od 3 do 15 lat pozbawienia wolności), ale łatwo znaleźć w necie informacje o nowym królu.

Te informacje obiegły świat i zapewne o nich już słyszeliście.

Wszyscy natomiast chcą wiedzieć co to może oznaczać dla Tajlandii i dla turystów, czy odwoływać swoje wakacje?

Co zmieni się w Tajlandii trudno przewidzieć, możemy się tylko domyślać, że rząd generałów przez kolejny rok będzie utrzymywał spokój w kraju (po to między innymi był przewrót wojskowy). Od dwóch lat generałowie rządzą i nikt nie śmie demonstrować lub wyrażać niezadowolenie i tak pewno pozostanie.

Informacja o śmierci króla dotarła do nas w czasie naszych wakacji, które spędzaliśmy w kurorcie nadmorskim Krabi, więc ‘na żywo’ oglądaliśmy jak  wpłynęło to na codzienność, w jednym z najbardziej turystycznych miejsc Tajlandii.

W newsach z Tajlandii możecie zobaczyć zdjęcia mieszkańców Bangkoku, którzy ubrani na czarno pogrążyli się w smutku i rozpaczy, tymczasem nad morzem zauważaliśmy tylko niewielkie oznaki żałoby.

Informacja dotarła do nas w czwartek wieczorem, wybraliśmy się więc na spacer, zobaczyć co się dzieje.  Wszystkie bary, knajpki, restauracje funkcjonowały bez zmian. Zaskoczyło mnie nawet  to, że w tym dniu wieczorem, jak co dzień, odbył się kabaretowy show khatay (ladyboysów).

Nie odwołano żadnych wycieczek, alkohol nadal był sprzedawany, nieznacznie przybyło czarnego koloru na ulicy, panie dalej zachęcały do masażów, a ludzie nadal się do nas uśmiechali.

Jedyna zauważalna różnica to ucichła głośna muzyka.

pa141931

Ulice Ao Nang na drugi dzień po ogłoszeniu żałoby.

Na drugi dzień  wprowadzono 3-dniowy zakaz  sprzedawania alkoholu, potem przedłużono go do odwołania, dotyczy on  tylko sieciówek jak  7eleven, Tesco i inne, w knajpach nadal można napić się piwa, a w prywatnych sklepikach kupić whisky.

Nie działają kluby, dyskoteki, odwołano duże imprezy np. Full moon party. Ogólnie jednak, można powiedzieć, że życie toczy się dalej i turyści nie odczuwają większej różnicy. Turystyka to zbyt ważny element dochodu narodowego, żeby ją utrudniać i ograniczać.

Według nas absolutnie nie ma potrzeby rezygnować z wyjazdu do Tajlandii, dobrze tylko wiedzieć gdzie się jedzie i czego się spodziewać.  Lepiej nie komentować sytuacji politycznej, nie wdawać się w rozmowy na temat nowego króla itd.

Pojawiły się też oficjalne komunikaty na polskich stronach, że turyści powinni ubierać się na czarno, lub przynajmniej na ciemno. Nie potwierdzamy tego, na ulicach w turystycznych miejscowościach czy naszej prowincji wcale NIE dominuje kolor czarny. Przez cały rok na czarno mają się ubierać pracownicy państwowi w czasie pracy, między innymi my jako nauczyciele. Zobaczycie więc czarny kolor w bankach, sklepach, urzędach, ale na ulicy, w życiu prywatnym już nie koniecznie.

Po 30 dniach możliwe, że  kluby, koncerty i dyskoteki  zaczną działać normalnie. Mogę jedynie przypuszczać, że zaostrzenia pojawią się w okresie uroczystości pogrzebowych (które jeszcze nie wiadomo kiedy się odbędą).

Po więcej informacji zapraszam na bloga Rajscy w Azji

pa141934

Życie toczy się dalej …

pa141932

pa141936

pa141926

20161015122702


Statystyki odwiedzin strony (dane Google Analytics)

Unikalni użytkownicy:

Wszystkie wyświetlenia strony:

Unikalne wyświetlenia strony:


0/50 ocen

Poprzedni artykułUchodźcy na wyspach greckich
Następny artykułChimarrão – tradycja brazylijskich Gaúchos
Avatar
Od lutego 2010 roku jestem na koczowniczej emigracji w Azji :-) Nazwałam ją tak ponieważ nadal zmieniam miejsca zamieszkania i dalej szukam swojego final destination. Razem z Rajskim oprócz zwiedzania i poznawania świata zajmowaliśmy się np. pracą w sierocińcu w Kathmandu. Przez 3 lata mieszkaliśmy w Mumbaju i pracowaliśmy w Bolywood. Przez 5 lat w Tajlandii pracowalimy jako nauczyciele. Teraz jesteśmy w Chinach i uczymy małych chiczyków angielskiego. A co dalej? Zobaczymy ;-) Takie szalone decyzje poszukiwania swojego miejsca na ziemi, to raczej pomysły młodych ludzi, którzy są na początku swojej drogi życiowej. Z nami było odwrotnie, najpierw wychowaliśmy naszego syna w Polsce, osiągnęliśmy swoje sukcesy zawodowe, czegoś tam się dorobiliśmy. Jednocześnie wpadliśmy w rutynę codzienności, typowy schemat, praca-dom, praca-dom. A potem zapadła decyzja o zmianie, właściwie to trochę życie za nas zadecydowało ;-)

2 KOMENTARZE

  1. No popatrz jaki świat mały ;-) Zapewne w niemieckiej telewizji pojawiły się też informacje o następcy króla i jego niechlubnych poczynaniach. Głównie przebywa on w swoim zamku na Bawarii i najwięcej pikantnych informacji o nim przekazują właśnie niemieckie media. W Tajlandii nawet pomyśleć o nim źle nie można, a co dopiero pisać czy mówić.
    Pozdrawiam :-)

  2. O królu Bhumibolu mało kto wcześniej słyszał w Polsce, a okazuje się, że gdy wiadomość o jego śmierci podano w telewizji niemieckiej, to nie jednemu Niemcowi zakręciła się łezka w oku. Okazuje się bowiem, że jako młody chłopak przyszły król Tajlandii pobierał naukę w byłych Niemczech Wschodnich i żeby było weselej, w szkole, w której uczyła ciotka mojego męża. Podobno zostawił po sobie przemiłe wspomnienia.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj