Mój udział w rosyjskich sankcjach

0

Wszyscy wiemy, że są sankcje. Po aneksji Krymu Unia Europejska wprowadziła sankcje wobec Rosji, które w większości sprowadzają się do czarnych list osobistości rosyjskich niemile widzianych w Europie i blokowania zagranicznych kont oligarchów. Wiadomo było, że Rosja wprowadzi resankcje i tak się stało. Jak to już bywało w przeszłości, ofiarą padły płody rolne, szynki zagraniczne i pasztety, sery wyższego sortu, zwłaszcza pleśniowe, mięso, nabiał generalnie. Zaprieszczionka. Mówi się teraz o zakazie importu zagranicznych prezerwatyw. Cóż, Rosja też nie ma pozytywnego przyrostu naturalnego, a tonący brzytwy się chwyta. Oczywiście wielkie deale, zwłaszcza z USA, pozostały nie zagrożone. Rosja nadal udostępnia lotniska w Uljanowsku dla amerykańskich samolotów, biznes is biznes.

Po wprowadzeniu sankcji polskie media trąbiły o pustych półkach w Rosji i pokazywały zdjęcia jakby rodem z PRL-u (ocet i ocet). Oczywiście była to nieprawda, a ja naocznie przekonywałam się na każdych zakupach, że mogę w Rosji kupić wszystko. Zależy tylko, za jaką cenę i gdzie. Takie na przykład delikatesy Azbuka Vkusa (Alma do potęgi czwartej) oferują wszystko konsumentom dysponującym odpowiednią gotówką. No i umówmy się, społeczeństwo rosyjskie od sankcji nie zbiedniało, bo wystarczająco biedne już było. Rosja to nie Moskwa i Rosja to nie Piter. Ludzie w regionach zarabiają mało i żyją ubogo, a podstawą ich menu jest kasza gryczana i ziemniaki. Nikt z nich nigdy szynki parmeńskiej czy camemberta nie próbował.

W rosyjskich mediach serwowano nam z kolei propagandę pod hasłem przewodnim, że sankcje pozwolą wreszcie stanąć rodzimemu rolnictwu na nogi, więc w zasadzie są dobrodziejstwem dla gospodarki. To połnyj bried, bo gdyby tak było, to zdarzały się już wcześniej znakomite okazje do sanacji tej dziedziny gospodarki i nie zdarzyło się nic. Federacja ceną ropy stoi, są regiony ze świetnymi warunkami dla rozwoju sielskogo hoziajstwa, ale kuleje system skupu i przede wszystkim logistyka.

Nie przejmowaliśmy się. Znajomy pilot przywiózł świeży kawior, kartoszka się zawsze znajdzie, a wódkę wystarczy schłodzić. W supermarkecie w Moskowskim są 4 sorty pomidorów do wyboru, a na najdroższych wisi bezczelna etykieta: pomidory polskie. Zakazane oficjalnie. Truskaweczki z Portugalii na przednówku? Proszę bardzo, 30 zł za 250g. Do tego szampanskoje za 10 zł. Szybko też pojawiły się serki z zaprzyjaźnionej Serbii i mało udatne podróbki produkcji rodzimej (szczególnie sery).

Zobacz najnowsze wpisy Blogerów Ze Świata

Teraz jednak władze przegięły. Sankcjonnyje produkty będzie się niszczyć, palić, rozwalać buldożerami. Właśnie zniszczono 9 ton zakazanej polskiej marchwi, bardzo niebezpiecznej. Bohaterem internetu stał się kierowca, który uratował furę z pomidorami, salwując się ucieczką powrotną na Białoruś. A w Smoleńsku ludzie szybko podkradają towar przeznaczony do zniszczenia, wynoszą w reklamówkach. Miliony ludzi w Rosji żyją na granicy ubóstwa. Miliony ludzi na świecie cierpią głód. A oni – niszczą…

A tak naprawdę Rosja sobie z kontrabandą rady nie da. Wiem, co mówię, bo sama robiłam w tym biznesie. Kiedy nie mogłam znaleźć pracy w Federacji, skusiło mnie ogłoszenie rzekomo na Export Managera ds. Krajów Arabskich z biegłym rosyjskim, praca na home office. Na szacownym portalu (podobno należy do Chińczyków, Chińczyki trzymają się mocno) Linkedin. Praca za małą pensję, ale za dużą prowizję, mnie skusiła i oto dostałam cenniki pełne pięknych i dojrzałych polskich jabłek wszystkich rodzajów, pomidorki, cebulę i marchewkę. Ale przede wszystkim jabłka. Trochę sprzedałam do Kazachstanu, ale najlepszymi klientami byli Rosjanie. Płacący gotówką z góry za wiele fur. Ale nie każdemu można było sprzedawać. Klient musiał mieć zaufanego brokera w krajach nadbałtyckich (Litwa lub Łotwa), a najlepiej na Białorusi. Myślę, że Łukaszenka robi najlepszy biznes na tych sankcjach. Kartony z jabłkami już w Polsce oklejaliśmy etykietami z pochodzeniem na przykład egipskim (Egipt – jabłczana potęga ;)), a eksportowała fikcyjna firma bułgarska (bo Bułgarzy, chociaż unijni, nie podskakują?) Brokerzy białoruscy wystawiają przepiękne dokumenty ze znakami wodnymi. A potem wystarczy tylko poczekać na łagodną (czytaj: opłaconą) zmianę celników.

Z biznesu wycofałam się po 2 miesiącach.

Ale tej żywności żal…

Zobacz najnowsze wpisy tej autorki

Zobacz najnowsze wpisy Blogerów Ze Świata

Zdjęcia z runetu oraz dzięki Stepan Sepanowicz Stefaniak


Statystyki odwiedzin strony (dane Google Analytics)

Unikalni użytkownicy: 0

Wszystkie wyświetlenia strony: 2

Unikalne wyświetlenia strony: 2


0/50 ocen

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj