Dlaczego NIE mieszkać w Gruzji

6

Co mnie wkurza na maxa w Gruzji i dlaczego nie mogłabym tu zostać ponad programowe 12 miesięcy (kolejność bez znaczenia – żywopisane „strumieniem świadomości”):

  1. niechciani adoratorzy na ulicy i wszędzie; traktowanie kobiety „nie stąd” jako „zawsze chętnej, otwartej i wyzwolonej seksualnie” (nawet przez „dziadków”, którzy pamiętają jeszcze Wiosnę Ludów) – naprawdę nie podnosi to mojej samooceny…

 

  • fakt, że posiadanie ptaka między nogami to wygranie lepszego życia w Gruzji

 

  • daleko posunięta dwulicowość i religijność na pokaz (soooo fake!!!); wtrącanie się Kościoła w życie społeczeństwa i politykę państwa, a tym samym  blokowanie wielu ustaw, które są „światełkiem w tunelu”; kult patriarchy gruzińskiego (grupa na FB: „kocham patriarchę Ilię” z monumentalną liczbą fanów)

 

  • rola kobiety sprowadzająca się do usługiwania mężczyznom (w biblijnym znaczeniu)

 

  • w przypadku sklepów nie-samoobsługowych (czyli standard w niemal wszystkich miejscach w Gruzji oprócz Tbilisi i Batumi) – rozmyta koncepcja kolejki do kasy; przekrzykiwanie się, siła „większego” i głośniejszego, racja chama

 

  • ordynarne przepychanie się w metrze tbiliskim

 

  • brak żółtego sera (tak, tak, niby lepiej, trzeba się odzwyczajać, bo to niezdrowo, i tłuszcz etc, NIEWAŻNE! mój organizm domaga się żółtego sera jak kokainista kolejnej dawki!

 

  • „niesportowność”, brzydzenie się aktywnością fizyczną. kto biega w Tbilisi Maraton, Kazbegi Maraton? no chyba nie Gruziny! jeśli jedna osoba na sto uczestników jest gruzińskiego pochodzenia to jest i tak dobrze. co nie znaczy, że maraton ukończy…

 

  • tycie przez brak alternatyw dla „placków śmierci” (chaczapuri), małą różnorodność jedzenia i umniejszane przez co poniektórych „nie siedzących w temacie” problemy infrastruktralno-mentalnościowe w konsekwentnym uprawianiu biegania (nieprawda, że do biegania wystarczą tylko „adidasy” i para nóg, są miejsca na świecie o ograniczonym polu manewru)

 

  • „autystyczność” dzieciaków, które podczas normalnych zajęć szkolnych i dodatkowych są całkowicie pochłonięte non stop Facebookiem, telefonem i cykaniem słit-foci pod eksport na FB

 

  • okropne, niegustowne buty (kilka godzin szukania wiosennych butów w Tbilisi, aby na koniec kupić najmniej brzydkie), oczywiście pomijam sklepy projektantów, lub nawet ogólnie znane sieciówki – ciuchy i buty są tam kilka razy droższe niż w Polsce (jak żyć?!)

 

  • absolutny brak poszanowania przestrzeni publicznej i masa śmieci nawet na tzw. „reprezentacyjnych” ulicach, i w najmniej spodziewanych miejscach; brudne, rozwalające się klatki schodowe

 

  • otwartość ewoluująca w stronę kompletnego ubezwłasnowolnienia (bo przecież Gruzin wie najlepiej czego ci w życiu trzeba, czego akuratnie pragniesz – gruzińskiego męża i gromadki dzieci)

 

  • brak szacunku dla własnego dziedzictwa narodowego i naturalnego (zaśmiecanie!); ekologiczna niedojrzałość

 

  • egoizm i brak empatii w stosunku do własnych sąsiadów (liczy się tylko dobro moje i mojej rodziny) – gościnność tak szeroko opisywana w przewodnikach, portalach, na blogach i w „Mellerów biblii gruzjofilskiej” po pierwsze jest sztuczna, gdyż dotyczy tylko obcokrajowców (wam dam, moi współbratymcy mogą zdechnąć z głodu…), a po drugie jest nadmiernie rozdmuchana, wyidealizowana i jej naturalne (jeśli kiedyś było) oblicze już powoli odchodzi do lamusa ze względu na „nadmiar klientów chętnych posmakowania tej wspaniałej, gruzińskiej gościnności” o której tak głośno

 

  • tandetna folko-muzyka w środkach masowego transportu puszczana na cały regulator, wycie zawodzące, z vibratto świdrującym mózg powoli i boleśnie, bezwględnie o miłości (coś a’la przeciągłe zawodzenie w arabskim stylu)

 

  • wszechobecna NIEPUNKTUALNOŚĆ! (ponadto niesłowność, lenistwo, często spotykane otępienie umysłowe, namolność, kompletny brak taktu, obscesowość)

 

  • brak krytycyzmu względem samych siebie (Gruziny uważają, że robią coś najlepiej, a jest to ZAWSZE bardzo dalekie od prawdy, wszystko od początku do końca się tu partaczy)

 

  • amatorszczyzna, prowizorka i samowolka budowlana (porażenie prądem – nihil novi, skoro kontakty elektryczne można znaleźć nawet w kabinie prysznicowej, gdyby ktoś chciał za jednym zamachem wykąpać się, wysuszyć włosy i się zabić)

 

  • brak przejść dla pieszych, brak pojmowania figury „pieszego” w ruchu drogowym – w zasadzie „pieszy” w ruchu drogowym nie istnieje, a jeśli istnieje i chce istnieć nadal to powinien sobie istnieć z dala od jezdni, a jeśli już musi się koniecznie dostać na drugą stronę tejże jezdni, niech szuka „słabego ogniwa”, jego sprawa, jego strata, jego życie

 

  • zaniedbane, bezdomne, głodne, sponiewierane i BITE psy!

 

  • nieustanne problemy z zachowaniem ciągłości dostaw wody, brak szacunku dla wody (znany, kuriozalny przykład kompleksu trzech wsi koło Gori, połączonych wspólnym systemem hydraulicznym, z których pierwsza wieś bez opamiętania odkręcała kurki, puszczała wodę i ją marnotrawiła /bo jest bezpłatna/, przez co dwie kolejne wsie w ogóle nie miały wody i przez wiele lat żyły pogodzone z tym faktem, w przekonaniu, że to wina starych rur a nie sąsiadów-idiotów)

 

  • zasyfione toalety publiczne nawet w ładnych restauracjach; BRAK HIGIENY OSOBISTEJ, co w przypadku podróżowania marszrutkami tworzy niepowtarzalny klimat wzajemnego, dogłębnego poznania sensorycznego

 

  • Za 7 (słownie: siedem) miesięcy dom, Polska, polskie jedzenie, „znane”, uswojone-przyswojone, moja Warszawa, moja gra miejska, moja gra w klasy, czekam:
    „Z puzzli, domów, samochodów i wind
    Mieszkańców, mętów, przekrętów
    Psów, sklepów, dyskotek i kin
    Szpitali, cmentarzy i gliniarzy
    Bazarów, browarów i kiosków
    Hipermarketów, gadżetów
    Pseudofacetów i superkobitek
    Moje miasto przestrzeni rozbitek”

Statystyki odwiedzin strony (dane Google Analytics)

Unikalni użytkownicy: 1

Wszystkie wyświetlenia strony: 99

Unikalne wyświetlenia strony: 92


3.7/53 ocen

6 KOMENTARZE

  1. Relacja kogoś kto pierwszy raz był za gramanicą, kogoś kto wyjechał za chłopakiem i ten chłopak okazał się niewypałem. Stek bzdur i bełkotliwej rozpaczy małej dziewczynki, która do warszawy na studia dojechała pociągiem i zachłysnęła się nowym jorkiem a pojechała do Gruzji szukać szczęścia bo na ojczystej ziemi nie potrafiła nawet zdać dyktanda. Może i mój wpis jest chamski ale wpis autorki przekracza wszelkie granice, nie wiem z czego to wynika może z braku podstawowych wartości kultury, może z braku wiedzy o świecie, a może zwykła ksenofobia. Nie chce urażać poziomu inteligencji bo świat jest dla wszystkich. I szczytem opowieści przelać szalę goryczy o braku, żółtego sera…
    Ps. proszę nie jedź do Paryża bo tam możesz dostać udaru….w porównaniu do tego co dotychczas przeżyłaś…

  2. Rewelacyjny tekst popłakałem się ze śmiechu, abstrachując od tego czy ten tekst jest przekoloryzowany, tak teraz wiem gruzja jest wyzwaniem którego chciałbym doświadczyć, jak również poznać kobietę która mnie tak rozbawiła, mało komu się to udaje,
    pozdrawiam Artur

  3. Świetny tekst, świetnie piszesz, a co komentarza powyżej to uważam,że relatywizm kulturowy nie zakłada akceptacji.To,że Gruzinii są inni to oczywiste, szacunek do inności nie warunkuje braku możliwości jej komentowania, zresztą ten post jest o tym co autorkę wkurza, a nie o tym ,że wszystko ja wkurza:)

  4. cyt . „kult patriarchy gruzińskiego (grupa na FB: „kocham patriarchę Ilię” z monumentalną liczbą fanów)”

    Jak zrozumiałem patriarcha gruziński Ilia ma się od FB odpierniczyć bo nie jest nowoczesny …chym a co na to FB zezwala aby taki no co tu dużo gadać ksiądz miał tam jakiś kult .

    Konkluzja wydaje się taka( według autorki ) że Gruzini będą „nowocześni” jak tylko potępią swojego patriarchę….co za głębia myśli . No popatrz ta droga internetowa publiko jaka to prosta recepta na „nowoczesność ” kopa w dupę Kościołowi i hajda do przodu.

  5. Pięknie napisane, a że osobiście – takie prawo każdego z nas :) Widzieć i czuć wszak mamy prawo – każdy inaczej.
    Koleżanko Lucyno – a Twoja interpunkcja ?Gdzie są przecinki ? A gdzie ten brak oceny ?:) Och jak łatwo się unosimy … świetne puenty :) prysznic 3 w jednym :)

  6. Po co tam jesteś, skoro nie widzisz NIC dobrego w tym kraju??? Nie należy oceniać obcej kultury, nie mierzy się jej nigdy swoją miarką. Obserwuj , bądź otwarta, uszanuj to, że Gruzini inaczej żyją niż Ty w Warszawie. Mają do tego pełne prawo.To, że piszesz wszystko jako jedno tasiemcowe zdanie, bez interpunkcji, bez najbardziej podstawowej staranności o formę oddaje Twoją naturę -daleko odbiega ona od ideału, którego tak bezwzględnie wymagasz od Gruzinów.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj