[Chiny] Dalian- Pierwsze wrażenia

0
                     Może już nie takie pierwsze, bo to końcu szósty dzień, od kiedy wylądowałem na tej ziemii. Cała przeprowadzka przebiegła bez zakłoceń, choć po raz pierwszy w życiu musiałem dopłacić za nadbagaż. 8kg za dużo to jednak sporo za dużo, także na nic słodkie miny i uśmiechy. Pięknej pani nie udało się przekonać, że 8 kilko to tylko troszkę za dużo. 200 yuanów dopłaty, to też nie jakaś tragedia, także szybko udało się o tym zapomnieć.
                     Po opuszczeniu lotniska w Dalian moja pierwsze spostrzeżenia, to upał. Mimo, że 2000km na północ, to lato trwa w najlepsze, a temperatura podchodzi pod 30 stopnii. Wiadomo, że to istotnie chłodniej niż w Xiamen. Wystarczy jeszcze chwilę poczekać, a trzeba będzie zapomnieć o japonkach i krótkich spodenkach. Póki co jest bardzo przyjemnie.
                    Druga rzecz, która rzuca się w oczy, to Chińczycy, którzy dość sporo różnią się od tych z południa. Przede wszystkim rozmiarowo. Faceci bardziej przypominają facetów, a kobiety, no cóż, jakkolwiek by to nie zabrzmiało też są bliższe mojemu wyobrażeniu kobiety:) Poza tym mam wrażenie, że się tak nie gapią na obcokrajowców. Może tuż przy uniwerku są bardziej przyzwyczajeni. Choć z drugiej strony w Xiamen też powinni być przyzwyczajeni, a jakoś, to w ten sposób nie działało. Ostatnia rzecz, ale chyba najważniejsza. Bardzo mi się podoba jak tutejsi Chińczycy mówią po chińsku:) Zupełnie inaczej niż na południu, gdzie mandaryński często nie jest językiem pierwszym. Tutaj zazwyczaj jest. W brzmieniu rzeczywiście słychać sporą różnice, możnaby nawet pomyśleć, że to piękny język:)
                   Jeśli chodzi o uniwersytet, to również same plusy. W zeszłym roku pisałem o tym, że proces rejestracji zajął mi 10 czy nawet 12 godzin. Tutaj wszystko odbyło się zgrabnie, płynnie, elegancko. Wypełniłem jakieś dwa formularze, oddałem dokumenty i po 15 minutach już byłem w swoim pokoju. Pokoje są po prostu niesamowite, W porównaniu do tego, co miałem w Xiamen, to jestem teraz conajmniej w Sheratonie. Duże, nowe, z balkonem, dają pościel, telewizor, pachnie nowością. Jednym słowem cud, miód, malina. Tylko jak wyjdę na balkon i widzę jak mieszkają chińscy studenci, to robi mi się głupio, no ale cóż poradzić. Jak tak patrzę na to wszystko, to myślę sobie, że jeśli ktoś pragnie studiować chiński, to wszędzie, tylko nie w XIAMEN!!!
                   Już nie wspominając faktu, że mam to stypendium i za nic nie muszę płacić:D
                   Ceny są bardzo podobne do południowych Chin. Przed przyjazdem straszono mnie, że na Północy jest strasznie drogo, ale ja zupełnie tego tutaj nie zauważyłem. Wiele rzeczy jest tańszych, niektóre owoce rzeczywiście są droższe, ale za to jest więcej owoców, które mamy w Polsce, czyli w podobnym klimacie. W supermarketach można kupić kiełbasę:) Smakuje bardzo dobrze, także bardzo fajnie.
                   Do tej pory zauważyłem tylko zmiany na lepsze. Może jak przyjdą mrozy, to coś się w tej kwestii zmieni…

                      Jeśli chodzi o miasto, to bardzo mi się podoba. Oczywiście jest to metropolia, także nie brakuje niczego, co powinno w dużym mieście się znaleźć. Nawet mają tutaj tramwaje:D Poza tym widać sporo wpływów poza chińskich, szczególnie w architekturze. Takie troszkę pomieszanie z poplątaniem. Nic dziwnego, skoro miasto Dalian bywało w różnych rękach, od rosyjskich przez brytyjskie po japońskie, także każdy coś po sobie zostawił.

                      Jutro w Chinach święta, także jest plan, żeby się wypuścić na miasto i pocykać trochę fotek, co by kolejny post nie był tylko suchym tekstem.

Oto kilka o początkach w Xiamen:

Xiamen- pierwsze wrażenia

Pierwszy tydzień na Campusie

Lepiej niż w Polsce, gorzej niż w Polsce

 

Więcej na DzieńDobryHanoi. Zapraszam!!!


Statystyki odwiedzin strony (dane Google Analytics)

Unikalni użytkownicy: 0

Wszystkie wyświetlenia strony: 8

Unikalne wyświetlenia strony: 8


0/50 ocen

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj