Kanion Antylopy. Raj dla fotografów…

0

Kanion Antylopy jest położony w stanie Arizona, w pobliżu miejscowości Page, na terenie Rezerwatu Indian Navajo, będących jego właścicielami.

Ten szczelinowy kanion, który powstał na skutek erozji piaskowca, składa się z dwóch części: dolnej (Lower Antelope Canyon) oraz górnej (Upper Antelope Canyon). Zwiedzanie zarówno górnej, jak i dolnej części możliwe jest tylko podczas organizowanych przez Indian wycieczek. Nie ma możliwości samodzielnego wejścia (wejście takie jest traktowane jako wtargnięcie na prywatny teren). Zwiedzanie tylko z doświadczonym przewodnikiem odbywa się w związku z groźbą wystąpienia tak zwanej ‚powodzi błyskawicznej’ (‚flash flood’). Podczas nagłych i obfitych opadów deszczu woda nie wsiąka w twarde jak skała podłoże, lecz szybko spływa w dół kanionów do – znajdującego się w pobliżu – Jeziora Powell’a. W roku 1997 ‚powódź błyskawiczna’ w Lower Antelope Canyon pochłonęła życie jedenastu turystów. Główną przyczyną tej tragedii było porwanie przez nurt drewnianych drabinek prowadzących na zewnątrz kanionu. Po tym zdarzeniu zostały zamontowane drabinki stalowe, solidnie przymocowane do skał, a także zainstalowano system ostrzegający o ewentualnym zagrożeniu powodzią. W kanionie podczas powodzi zginęło też stado antylop – stąd wzięła się jego nazwa.

Bilety do tego ‚Cudu Natury’ zarezerwowaliśmy z dość sporym wyprzedzeniem przez internet*. W mailu potwierdzającym rezerwację zauważyliśmy adnotację, że czas w Rezerwacie Navajo różni się o godzinę w stosunku do czasu w samej Arizonie, w której mieliśmy spędzić dwie noce poprzedzające wycieczkę do Kanionu Antylopy. Mając to na uwadze, wyjechaliśmy godzinę wcześniej. Trafiliśmy niestety na objazd spowodowany zamknięciem odcinka drogi. Byliśmy 10 minut po czasie, w którym miała się rozpocząć nasza przygoda z Antylopą. Z oczami kota ze Shreka pytamy, czy jeszcze uda się nas gdzieś wcisnąć w tym dniu. I okazuje się, że nie tylko się uda, ale że mamy jeszcze 50 minut do rozpoczęcia wyprawy naszej zarezerwowanej grupy. „Nie chcieliśmy mieszać turystom w głowach z tym czasem, dlatego mimo, że w rezerwacie panuje czas rezerwatu, to czas zwiedzania kanionu jest zgodny z czasem arizońskim”. Logiczne? Logiczne! W ogóle nie czujemy, żeby nam ktoś w głowach namieszał…

Czekamy zatem na godzinę 11:00 czasu ‚arizońskiego’, o której to mamy wyruszyć zapakowani w kilka osób na samochód terenowy, który dowiezie nas w około 10 minut do wejścia Upper Antelope Canyon. Każda grupa otrzymuje swojego przewodnika z samochodem. Indianka, która wcześniej ustaliła z Mężem mym, że wywoła go po imieniu… ‚Bob’, bo z tym polskim sobie ‚oh man!’ nie poradzi, przydziela nam super Babeczkę za przewodnika i kierowcę w jednym. I jedziemy, ba! gnamy po wertepach zostawiając za sobą tumany pyłu w kolorze miedzi.

2014_08_28_12_18-001 2014_08_28_10_32

Kanion Antylopy swoje największe piękno odkrywa od czerwca do sierpnia w godzinach 11-14. Wtedy światło słoneczne dociera najlepiej do szczelin kanionu, tworząc niepowtarzalne smugi świetlne (marzenie wszystkich fotografów), które dodatkowo ‚tuningowane’ są przez przewodników, sypiących w nie piasek. Dla fotografów z całego świata przygotowana jest specjalna oferta z trzygodzinnym zwiedzaniem i możliwością używania statywu podczas wykonywania zdjęć. My wybraliśmy opcję tańszą, krótszą, dla ‚bezstatywowych’.

2014_08_28_12_17-001 2014_08_28_12_17 2014_08_28_11_162014_08_28_11_18-004
2014_08_28_11_30 (1)
2014_08_28_12_07

Oglądaliście film „127 godzin”? W Kanionie Antylopy nie ma podobno zagrożenia zaklinowaniem się w szczelinie. Mimo tego, znajdzie się pewnie turysta, który podczas zwiedzania ma w swojej głowie obraz uwalniania się spod głazu, który przygniótł jakąkolwiek część jego ciała i ma nadzieję, że uwolnienie nie będzie możliwe jedynie poprzez jej odcięcie…


Statystyki odwiedzin strony (dane Google Analytics)

Unikalni użytkownicy: 0

Wszystkie wyświetlenia strony: 1

Unikalne wyświetlenia strony: 1


0/50 ocen

Poprzedni artykułNiemki i emancypacja
Następny artykułGo green czyli celebrujemy dzień św. Patryka
Avatar
Jeśli ktoś z Was grał w Gothic II/Gothic II: Noc Kruka, to pewnie pamięta ukrytą pośród lasu, w okolicach farmy Sekoba, jaskinię i mieszkającą w niej Sagittę.Kim jest Sagitta? Zielarką i uzdrowicielką, przekonaną, że wszyscy w okolicy mają ją za starą wiedźmę i przychodzą do niej tylko wtedy, gdy czegoś potrzebują.Wiedźmą nie jestem. Przynajmniej nie starą... :) Zielarką również nie. Ale mogę Was uzdrowić! :) Zabiorę Was w piękne miejsca, które odwiedziłam, od czasu do czasu ugotujemy coś razem, pokażę Wam kraj 'czekoladą płynący', w którym obecnie mieszkam.Możecie przychodzić tu tylko wtedy, gdy czegoś potrzebujecie :) Chociaż mam wielką nadzieję, że będziecie stałymi Gośćmi...

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj