Szwedzki brak prywatności

1
Ochrona danych osobowych w Polsce to wrażliwy temat… Teoretycznie firma nie może przekazać dalej ani wykorzystać naszych danych bez naszej pisemnej zgody, instytucje nie mogą przekazywać sobie danych bez sądowej decyzji itd. itp… W Szwecji wygląda to zupełnie inaczej. I jest to coś, do czego trudno się przyzwyczaić, bo nasze dane są właściwie… wszędzie. Złożyłam wniosek w Urzędzie Podatkowym o numer personalny. Wciąż jeszcze nie otrzymałam listu potwierdzającego nadanie go, ale już mogę się znaleźć w internecie…
Pierwsza strona, o jakiej usłyszałam, to hitta.se. Wpisujesz nazwisko i miasto, klikasz na ‚szukaj!’ i możesz znaleźć właściwie wszystko… Imię i nazwisko. Dokładny adres z lokalizacją na Google maps. Numer telefonu. Datę urodzenia. Dla mnie było to coś niezwykłego.
Podczas rozmowy na ten temat powiedziano mi o ratsit.se. I cóż… Powiedzmy, że to następny poziom. Oczywiście są tam te same informacje – imię, nazwisko, adres, data urodzenia (wyliczyli mi nawet, że moje najbliższe urodziny wypadną w czwartek, za X dni… o.O ). Kolega, który powiedział mi o tej stronie, dodał również, że to najlepszy sposób, by sprawdzić kogoś poznanego na imprezie. Wystarczy, że poznasz nazwisko tej osoby i już możesz sprawdzić adres, datę urodzenia… i stan cywilny. A jeśli zapłacisz, to dostaniesz więcej informacji – jak chociażby historię kredytową…
Ale Szwedzi lubią swój system. Słyszałam, że jedyne osoby, które na niego narzekają, to obcokrajowcy. Bo jesteśmy przyzwyczajeni do większej prywatności. Cóż, trzeba się odzwyczaić. Witamy w Szwecji ;)

Statystyki odwiedzin strony (dane Google Analytics)

Unikalni użytkownicy:

Wszystkie wyświetlenia strony:

Unikalne wyświetlenia strony:


0/50 ocen

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj