Co Niemca urzeka w Polsce

6

 

Mój Najcudowniejszy Pod Słońcem Mąż uwielbia jeździć ze mną do Polski. Twierdzi, że czuje się u nas rewelacyjnie i rozpacza, że los pokarał go nadając mu wraz z narodzinami niemieckie, a nie polskie obywatelstwo. Specjalnie dla Was spytałam go, co właściwie tak mu się w Polsce podoba. Oto jego odpowiedzi:

 

1. Anarchia w postaci „radosnej zabudowy” (nazwa własna Mojego Najcudowniejszego Pod Słońcem Męża)

Jestem z natury estetką. Lubię, kiedy moje otoczenie jest ładne i schludne, dlatego też płakać mi się chce, gdy patrzę na polską zabudowę. Tu wielka płyta, obok szklany wieżowiec, po drugiej stronie buda z kurczakiem na rożnie, a nieopodal rozpadający się garaż w chaszczach. Tak mniej więcej można by podsumować krajobraz miejski panujący w naszej ukochanej ojczyźnie.

Trochę się bałam pierwszej wizyty w Polsce Mojego Najcudowniejszego Pod Słońcem Męża (wówczas nawet jeszcze nie mojego partnera). Przed jego przyjazdem rozejrzałam się jeszcze krytyczniej niż zazwyczaj po mojej okolicy i się załamałam. Byłam święcie przekonana, że mój zagraniczny absztyfikant przerazi się, z jakiego to ja komunału pochodzę. Było wręcz na odwrót – po dziś dzień Mój Najcudowniejszy Pod Słońcem Mąż ciekawie rozgląda się po wszystkich mijanych kątach, a najbardziej się cieszy, gdy widzi jakieś straszne ruiny lub kompletnie nie pasujące do siebie zestawienie architektoniczne. „Bo widzisz – tu wszystko żyje! Nie tak jak w Niemczech wszystko jest zmumifikowane, ujednolicone i nudne.”. Długi czas nie mogłam pojąć, czemu on się tak uczepił tego życia w tej naszej wyrwanej z kontekstu zabudowie zamiast szukać go w wypielęgnowanych ogrodach, aż pewnego dnia (po mniej więcej rocznym pobycie w Niemczech) szłam w naszej miejscowości ulicą i stwierdziłam, że wszystko jest takie przewidywalne. A gdyby tak chociaż jedną odrapaną ścianę gdzieś zobaczyć…

Okazało się, że jestem bardziej polska niż sama przypuszczałam…

2. Anarchia – czyli nasza szeroko pojęta interpretacja reguł wszelkiego rodzaju

Kiedy wdrażano w Polsce wytyczne odnośnie segregacji śmieci okazało się, że w kilku dzielnicach mojego miasta z jakiegoś powodu były z tym ogromne problemy. Firmy wywożące odpady nie były w stanie zapewnić odpowiednich kontenerów, czy też nie miały wozów, w których śmieci by się nie mieszały. Coś w tym stylu. Dodatkowo problem części budynków polegał na braku zamykanego dojścia do odpadów, co automatycznie je wyłączało z tzw. śmieci poddawanych selekcji. Niemniej, aby nie pozostać kompletnie nieczułym na potrzeby środowiska poszczególne spółdzielnie i wspólnoty zaczęły mimo wszystko rozdzielać poszczególne kontenery. Tak, po polsku… Oto jeden z przykładów,  w którym Mój Najcudowniejszy Pod Słońcem Mąż zakochał się od pierwszego wejrzenia i nie chciał odejść, póki nie zrobimy zdjęcia:

1 kontener – papier, szkło, metal, plastik; 2 kontener – odpady niesegregowane; 3 kontener – odpady pozostałe

 

No cóż, może i jest to faktycznie raj dla obywatela kraju, gdzie każdy mieszkaniec bloku ma swój własny kubeł opisany jego nazwiskiem.

3. Anarchia – czyli nasza wrodzona natura do protestów

Tłumaczę i tłumaczę mu, że my idziemy w tym za daleko, że nawet, jakby się nam trafił rząd idealny, to i tak byśmy protestowali – tak dla zasady. Nie i nie, uparł się, że cecha ta jest fajna, bo nie przyjmujemy wszystkiego bezkrytycznie. I tłumacz takiemu…

4. Nasz język jako dowód naszych głównych cech narodowych: anarchii, anarchii i anarchii…

Bardzo dbam o rozwój mojego małżonka w dziedzinie polskiej kultury i sztuki. W ramach mojej edukacji serwuję mu zatem wszystkie co fajniejsze polskie filmy. Pierwszą rzeczą, jaką nauczył się mówić po polsku (poza „Kocham Cię”) było: „Grzegorz Brzęszczyszczykiewicz”. Teraz, ilekroć zamawia w Niemczech stolik w restauracji, czy bilety do kina podaje to nazwisko, które z kolei jego rodacy najczęściej wpisują jako „nazwisko nie do wymówienia”. Mój Najcudowniejszy Pod Słońcem Mąż jest zafascynowany polskim językiem, który ma więcej wyjątków niż reguł. Co prawda doprowadza go to jednocześnie do szewskiej pasji, zwątpienia i agresji podczas nauki, ale w ogólnym rozrachunku widzi on w naszym języku lustro naszej mentalności narodowej, w której najwidoczniej jest bez pamięci zakochany.

I kiedy już tak zaczęlam powoli mysleć, że albo ja mam wypaczone pojęcie „wolności”, albo Mój Najcudowniejszy Pod Słońcem Mąż ma skrzywiony obraz naszego kraju, albo faktycznie z tą Polską coś jest nie tak, przyszła momentami jeszcze bardziej zastanawiająca odpowiedź:

5.  Nieugiętość

Wiem, że od kilku lat prowadzimy dysputy na temat Powstania Warszawskiego. „Bohaterski wyczyn” mówią jedni, „Głupota” twierdzą inni, a Mój Najcudowniejszy Pod Słońcem Mąż odpowiada „Łatwo dziś oceniać i prowadzić dysputy, gdy nie jest się w oku cyklonu. Odczuwam niesamowity szacunek dla Polaków za to, że woleli umrzeć stojąc aniżeli żyć klęcząc.”.

I nawet w wynikach ostatnich wyborów w Polsce (choć jednocześnie Najcudowniejszy Pod Słońcem Mąż postrzega je jako strzał we własne kolano i obecna sytuacja budzi  w nim obawy, czy kolejne wybory w naszym kraju będą wyborami wolnymi) widzi nasz bunt wobec bezczelności Zachodu, w tym Niemiec, które – jak przyznaje – przyzwyczaiły się do rozstawiania innych krajów po kątach: „Zachód patrzy cały czas z góry na kraje Europy Środkowo-Wschodniej. Wszystko co za Odrą to dla nich Azja. Dobrze jest, gdy ta ‚Azja’ gra po jego myśli, ale gdy z jakiegoś powodu ma swoje zdanie na jakis temat, to Zachód wyciąga pałę ustalonej według swoich kryteriów moralności i wali nią. Wali nie pytając i nie troszcząc się, jaką te kraje mają historię za sobą, zapominając, że kraje te nie tylko biorą, ale i sporo z siebie dały, a Zachód nieźle na nich zarobił. Nie zauważając, że jego własna moralność śmierdzi, więc jedną z najlepszych rzeczy, jakie obecnie polski rząd może zrobić, jest właśnie taka bezczelna reakcja, na jaką sobie pozwala. Czas, żeby i ktoś powalił Zachód swoją pałą.” rzecze Niemiec z krwi i kości… i dodaje „Zresztą, co by nie mówić o winach Grecji, to ton rozmowy z tym krajem jaki ze strony Unii nadały Niemcy był równie niedopuszczalny i nic dziwnego, że Grecy zareagowali, jak zareagowali.”.

I co, czy pocieszyłam trochę tych, którzy boją się o opinię Polski w Europie? Oby tylko ten nasz bunt nie skończył się jak nasze powstania…

 

Pogrążona w myślach, czy mamy się cieszyć z tego naszego anarchistycznego i nieugiętego podejścia, czy może jednak lepiej nie, oczekiwałam kolejnej bomby rewelacji o wspaniałości narodu polskiego oraz jego kraju, gdy to nagle Najcudowniejszy Pod Słońcem Mąż rzucił coś bezdyskusyjnego:)

 

6. Piękne kobiety, a nie babochłopy:)))

Jego ulubiony dowcip Polaków o Niemcach? „Po czym poznać, że jesteś w Niemczech, gdy jedziesz z Polski?” Odpowiedzi poszukajcie sobie sami. Ten kawał jest na prawie każdym forum z żartami.

 

Kolejnymi rzeczami, jakie Najcudowniejszy pod Słońcem Mąż u nas uwielbia to:

7. Mleczne bary i przepyszne w nich jedzonko:) Ach, i oczywiście scena z „Misia”!

Bar mleczny „Miś” w Toruniu

8. Polskie nalewki.

Najlepiej te robione przez mojego wujka. „Niebo w gębie.” wzdychał mój Luby z takim wzrokiem, że zmuszona byłam sama nauczyć je robić, by go trochę tak po polsku rozpieścić. Zresztą podobnie rzecz się tyczy naszych kiszonych ogórków. Nic dziwnego, ja po niemieckich słodko-kwaśnych mam mdłości.

9. Polska serdeczność i gościnność.

I nie zachwiał tego w nim ani fakt, że według wyników badań ponoć tylko 5% z nas wpuściłaby w Wieczór Wigilijny obcego do mieszkania, ani też nasze obecne nastawienie wobec uchodźców.  Widzi problem społeczny, ale widzi też i jego przyczynę i choć te dwa przykłady kładą się w oczach wielu dużym cieniem na owej opiewanej polskiej gościnności, w pojęciu Mojego Najcudowniejszego Pod Słońcem Męża jesteśmy i tak niejednokrotnie serdeczniejsi niż Niemcy.

10. Polskie imprezy (aczkolwiek ilość żarcia na nich go przeraża po dziś dzień).

11. Polska przedsiębiorczość

Którą dostrzega także min. w agresywnej oblepiającej każdy róg i świecącej się tysiącem światełek neonowych reklamie. (Czasami Mój Najcudowniejszy Pod Słońcem Mąż reprezentuje dość dziwaczny gust, ale podczas gdy ja widzę w tych wszystkich plakatach reklamowych jeden wielki śmietnik oszpecający polski krajobraz mój małżonek widzi w nich gotowość Polaków do wzięcia swojego losu we własne ręce.)

12. Polskie poczucie humoru (choć dla mnie i on ma niezgorsze)

Tu jego ocenę Polacy zawdzięczją  nieśmiertelnym filmom „Miś”, czy „Nie lubię poniedziałku”.

13. Polski Mały Fiat

Tego punktu w ogóle nie rozumiem. Mój Najcudowniejszy Pod Słońcem Mąż żywi jakąś chorą nostalgię do tego modelu. Idzie ona tak daleko, że koniecznie chciał, żebym ja miała taki samochodzik. Ku jego rozpaczy ja tej miłości nie podzielam, więc skończyło się na sprezentowaniu mi zrobionych przez niego kolczyków „Mały Fiacik”.

Ile my już mamy zdjęć Małych Fiatów! A obok takiego nie było szans przejść z Najcudowniejszym Pod Słońcem Mężem bez użycia aparatu. (Kraków)

 

14. Bogato strojone kościoły katolickie z zapachem kadzidła
To kolejna dla mnie niepojęta kwestia. Mam dobrego przyjaciela Niemca (tak, tak Johannesie, to o Tobie), który kiedyś mieszkał w Polsce. Ateista (typowo dla byłych Niemiec Wschodnich), a polskie kościoły katolickie tak go urzekały, że łaził tam dobrowolnie na msze. Ale to nie koniec! Nauczył się polskich pieśni religijnych i śpiewał najgłośniej ze wszystkich obecnych!!! Myślałam wówczas, że to wynika z jego ciągąt do śpiewu. Teraz  nagle podobne zapędy odkrywam u Najcudowniejszego Pod Słońcem Męża… Niechrzczony, a w Polsce w pobliżu kościołów (zwłaszcza tych starszych) zapala mu się jakby radar w głowie. Zachwyca się barokowymi dekoracjami jak małe dziecko i uwielbia chodzić na Pasterkę. Obawiam się, że uzależnił się od zapachu kadzidła…

 


15. Polski big-beat,  rock progresywny oraz poezja śpiewana

Mój Najcudowniejszy Pod Słońcem Mąż jest wielkim fanem muzyki i wstyd się przyznać, ale to ja od niego dowiedziałam się więcej o Czesławie Niemenie niż on ode mnie. To także dzięki niemu wiem, że polski big-beat i  rock progresywny były na całkiem wysokim poziomie, tylko że przez Żelazną Kurtynę ciężko było się naszej muzyce przebić. Do tego polski rock progresywny miał okazać się momentami być tak progresywny, że Zachód potrzebował ok.20-30 lat, by go zajarzyć.

Poezja śpiewana zaś odróżnia Europę Środkowo-Wschodnią od innych części świata, gdzie taki nurt w ogóle się nie wykształcił.

16. Polska zieleń

„Bo wiesz, w Polsce trawa jest zieleńsza niż w Niemczech.” wytłumaczyłam mu kiedyś, gdy przejechaliśmy granicę i od tej pory Mój Najcudowniejszy Pod Słońcem Mąż zgadza się ze mną w tej kwestii bezdyskusyjnie:) po czym włącza na cały regulator piosenkę Kultu „Polska”.

 

I co by nie było, że Mój Najcudowniejszy Pod Słońcem Mąż widzi nas przez różowe okulray, opowiem Wam następnym razem, co Niemca wkurza w Polsce (bo roztopionemu z miłości sercu nie przeszkadza też się nieraz na pewne rzeczy powkurzać. A ja dodam od siebie: i całkiem słusznie).

 


Statystyki odwiedzin strony (dane Google Analytics)

Unikalni użytkownicy: 88

Wszystkie wyświetlenia strony: 103

Unikalne wyświetlenia strony: 92


0/50 ocen

Poprzedni artykułInternetowy „terroryzm” popłaca
Następny artykułTajskie wakacje na motorze – Chiang Rai loop.
Avatar
Mam na imię Katarzyna i choć z wykształcenia jestem w pierwszej linii germanistką, to znajomi za sprawą wszystkich moich pasji nazywają mnie "Kobietą Renesansu". W moim życiu zawodowym zajmuję się głównie promocją Polski i innych krajów Europy Środkowo-Wschodniej oraz integracją międzykulturową, która to działalność zaprowadziła mnie min. do Parlamentu Niemieckiego. Na swoim koncie mam też serię wystaw w galeriach niemieckich poświęconych naszemu kawałkowi Europy. Nie jestem typową emigrantką "za chlebem". Właściwie to zawsze chciałam żyć w Polsce. Dwa razy już mieszkałam w Niemczech i za każdym z tych razów próbowano mnie przekonać, bym tu została, ja jednak uparcie jak bumerang wracałam na łono ojczyzny. Jest jednak takie powiedzenie "do trzech razy sztuka", które w moim przypadku miało swoje przełożenie... a zadbał o to ze wszystkich sił Mój Najcudowniejszy Pod Słońcem Mąż (ksywka ta stanowi uśmiech w stronę Ephraima Kishona, satyryka węgiersko-izraelskiego pochodzenia (urodzony jako Ferenc Hoffmann w 1924 na Węgrzech, „ponownie narodzony” w 1949 jako Ephraim Kishon w Izraelu który pisząc o swojej drugiej połówce używał określenia „Najcudowniejsza Ze Wszystkich Żon”)Bliżej mogliście nas poznać z serii artykułów w "Przyjaciółce":)

6 KOMENTARZE

  1. Drodzy czytelnicy, bardzo dziękuję za miłe komentarze:)

    aann – masz rację odnośnie znaczenia słowa „komunał” i dziękuję za zwrócenie na to uwagi. Walnęłam babola i biję się za to w pierś. Odruchowo powtórzyłam za mieszkańcami mojego miasta ten frazes, który jest jak najbardziej błędny, a niestety w moim regionie używany. Nie wiem, czy to u nas wpisało się w coś rodzaju „dialektu”, zakładam jednak, że ktoś zaczął źle go używać, inni podchwycili, a ja za nimi.

    Drogi Maćku oraz wszyscy inni czytelnicy, wyjaśniam pochodzenie sformulowania „Najcudowniejszy Pod Słońcem Mąż”: stanowi uśmiech w stronę Ephraima Kishona jednego z najczęściej czytanach na świecie i dość mocno cenionego w krajach niemieckojęzycznych satyryka węgiersko-izraelskiego pochodzenia (urodzony jako Ferenc Hoffmann w 1924 na Węgrzech, „ponownie narodzony” w 1949 jako Ephraim Kishon w Izraelu), który pisząc o swojej drugiej połówce używał określenia „Najcudowniejsza Ze Wszystkich Żon” (nie czytałam jego twórczości po polsku, więc nie wiem, jak to sformulowanie zostało przełożone na nasz język, ale w niemieckim przekładzie brzmi to właśnie mniej więcej tak). Do komiki Kishona dużo mi brakuje i mam to szczęście, że nie musiałam przechodzić gehenny II wojny światowej, ale cenię go za to, że mimo swojej traumy miał niezwykły wkład w odbudowę relacji niemiecko-żydowskich. Tak jak ja dziś ku pamięci ofiar z pokolenia naszych dziadków i rodziców staram się dorzucić swoją cegiełkę, aby nasze narody lepiej się nawzajem poznały – tak szczerze i bez przekłamania, z ich zaletami oraz wadami – a dzięki temu lepiej się rozumiały.
    No dobrze, powiało trochę patetyzmem, ale mam nadzieję, że teraz wybór określenia „Najcudowniejszy Pod Słońcem Mąż” jest dla Was bardziej zrozumiały.
    Pozdrawiam wszystkich!

  2. Droga blogerko,

    Popieram przedmówców – bardzo urokliwy tekst i fajnie się go czyta. No może poza jednym małym mankamentem – wkurzające jest dla mnie powtarzanie wielokrone słów „Najcudowniejszy Pod Słońcem Mąż”. Cieszę się Waszym szczęściem, jednak namiętne tego podkreślanie jest dla odbiorcy męczące. Gdyby czasem zamiast całego frazesu użyć słowa mąż, lub na początku tekstu nawiązać do tego podając imię rzeczonej osoby – tekst byłby bardziej ciekawy.

    Pozdrawiam
    Maciek

  3. A co mi się podoba w naszym kraju? Różnorodność! Różnorodność wszystkiego! Chcę jechać nad morze? Nie ma problemu, nie muszę nawet kraju opuszczać! Chcę jechać w góry pochodzić po szlakach? Czemu nie! Wsiadam w pociąg i po dwóch godzinach jestem na miejscu. Nasz kraj jest różnorodny kulturowo, folklorystycznie, historycznie. I to jest w nim najpiękniejsze! Chcę jechać zaznać wielkomiastowego życia? Jadę do Warszawy, Katowic albo Poznania. Niestety, nie każdy Polak to rozumie ciągle chwaląc cudze swego nie znając. Pochodzę z Katowic i wiem jak ludzie postrzegają moje ukochane miasto. Patrzą przez stereotyp, że Katowice to stare, kopalnianie i brudne miasto. Nie warte uwagi. Przykro mi, bo tak nie jest. U nas w Katowicach nie ujrzysz już działającej kopalni, czy huty. Brudu, też. Powietrze mamy bardziej czystsze niż w Krakowie. Miasto się ciągle zmienia. Mamy nowy rynek, nowy dworzec, Spodek, na rynku rzeczka z prawdziwymi palmami i leżaczkami. Mieszkańcy to doceniają. A jak mamy ochotę odpocząć, to wybieramy się na spacer po zielonych Katowicach i jego rezerwatach, czy też parkach. Bo przecież Katowice są miastem, w którym ponad 50% to tereny zielone, lasy i łąki :)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj