Trup w szafie irlandzkiego sumienia czyli Pralnie Magdalenek

8

Każde społeczeństwo ma jakieś kościotrupy w szafie, Irlandia nie jest pod tym względem wyjątkowa. Jednak, takim jednym z najbardziej odrażających kościotrupów, jest ten o którym dziś państwu opowiem…

Wyobraź sobie, że jesteś w ciąży ale nie masz męża. Lub co gorsza jesteś w ciąży, masz naście lat a ciąża jest wynikiem przemocy. Rodzina i sąsiedzi odwracają się od ciebie, skazują na społeczną banicję. Po porodzie dziecko jest ci zabierane i oddane do adopcji a ty znajdujesz się w miejscu, które jest praktycznie więzieniem, w którym pracujesz jako niewolnica do końca swych dni.

Brzmi jak przejaskrawiona opowieść z czasów purytańskiej Anglii? Niezupełnie….

 ..Ponad dwa wieki temu w Irlandii i Wielkiej Brytanii powstały tzw azyle sióstr magdalenek, które potocznie zwane były pralniami magdalenek gdyż osoby tam przebywające, pracowały jako praczki, piorąc bieliznę ze szpitali, więzień, hoteli itp. Były to instytucje prowadzone przez siostry zakonne, którym płacono za pranie, ale które same nie prały, ani nie płaciły swoim pracownikom. One miały „niewolnice” wykonujące te prace w ciężkich warunkach. Początkowo w tych pralniach magdalenek miały przebywać jedynie prostytutki w celach resocjalizacyjnych. Z czasem zaczęto tam wysyłać kobiety o kryminalnej przeszłości a wkrótce potem samotne matki, które odważyły się odejść od męża, który je bił i pił oraz młode dziewczynki, które nie miały rodziców lub też miały matkę już w takiej instytucji.


Kobiety, które zostały przywożone do tych pralni, dostawały nowe imię a ich nazwisko nie było już nigdy używane. Ścinano im włosy, zabierano ubrania dając w zamian jakieś szmaty i fartuch praczek. Wszystko po to by nie mogły uciec. A jak już uciekły to i tak policja je szybko znajdowała i sprowadzała z powrotem – łatwo było je rozpoznać.

Zmuszane do pracy, żyjące jakby nie było w niewoli, ubezwłasnowolnione. Poddawane przemocy fizycznej i psychicznej często też wykorzystywane seksualnie. Nie ważne z jakiego powodu się tam dostały, w katolickiej i konserwatywnej Irlandii uważane były za złe oraz upadłe kobiety. Dlatego też, te nieliczne, którym udało się uciec, uciekały do Anglii, tam nie były wystawione na taki ostracyzm społeczeństwa i tam mogły znaleźć pracę, spokój a czasem i zacząć nowe życie i założyć rodzinę.

Wszyscy podobno wiedzieli o istnieniu pralni, ale nabierano wody w usta, ot udawano, że niczego takiego nie ma. O pralniach w końcu zaczęto mówić, gdy w 1993 roku jeden z zakonów sprzedał część swojej nieruchomości a następnie znaleziono tam bezimienne groby około 155 kobiet. Od przygnębiających opowieści byłych Magdalenek łzy lecą. Czytałam o tym jak pięcioletnia dziewczynka wstawała każdego ranka o godzinie 4 by przygotować śniadanie dla 70 osób. O tym, jak inna osoba jajko jadała raz do roku. O tym, jak jeszcze inna została przywieziona do pralni w wieku dwóch lat a opuściła ją 49 lat później… w trumnie. O tym jak wiele kobiet przebywając w zakonach jako niewolnice „dziwnym trafem” zachodziły w ciąże a ich dzieci zabierano i wysyłano do adopcji do Stanów.

Instytucje charytatywne rozmawiają o problemie. Wspierają te z kobiet, które nadal żyją. Byłe „Magdalenki” dopiero po dziesięcioletniej batalii, która między innym rozgrywała się przed Komisją Narodów Zjednoczonych przeciwko Torturom, doczekały się przeprosin od państwa. Państwo, sprawę pralni Magdalenek zamiotło na długi czas pod dywan, mimo ze te instytucje wspierało a nawet współfinansowało. Niestety, byłe Magdalenki i ich dzieci zadośćuczynienia wciąż się nie doczekały i wciąż o coś walczą, ale o tym za chwilę.

·         Dwa wieki niewolnictwa i ubezwłasnowolnienia kobiet.

·         Ponad 30 tysięcy kobiet (w okresie 1922-1996)

·         10 tego typu instytucji w samej Irlandii

·         1996 – rok w którym ostatnia pralnia została zamknięta

Więcej na ten temat tutaj http://www.magdalenelaundries.com/oraz w filmiku poniżej, pierwsze dziewięć minut jest o pralniach w Irlandii.

Jakiś czas temu w kinach pojawił się film pod tytułem Philomena. Film powstał zainspirowany książką, która opowiadała prawdziwą historię jednej z Magdalenek, dziś osiemdziesięcioletniej Philomeny Lee, która mieszka w Anglii. Film mówi o tym jak Philomena znalazła się w jednym z takich zakonów, o tym jak odebrano jej syna i wywieziono do USA. O tym jak w pewnym momencie życia obydwoje z synem nawzajem się poszukiwali. O tym, że syn został doradcą prezydenta Regana oraz Busha. Film pełen wzruszeń, przy których łezka pocieknie nie raz ale też ciepły i z dawką dobrego humor irlandzkiego. Okazuje się, że nadal dzieci i matki szukają się  nawzajem i jest ich dziesiątki tysięcy osób. Niestety, wciąż jest to trudne bo utrudniają to zarówno kościół jak i państwo, przerzucając odpowiedzialność jedni na drugich jak piłeczkę pingpongową. Najczęstszą wymówką jest brak dokumentów z tamtych lat. Kilka tygodni temu po raz kolejny Pani Lee, użyczyła swej historii i imienia aby pomóc byłym Magdalenkom i ich dzieciom. Założono projekt o nazwie Philomena, który ma na celu lobbowanie i naciskanie na rząd aby w końcu dokumenty z tamtych czasów były udostępnione tym którzy o to proszą.  Niedawno pani Lee spotkała się również z papieżem Franciszkiem, w imieniu nowo powstałego projektu. O jakiej liczbie mówimy:

Ponad 60 tysięcy dzieci byłych Magdalenek zostało oddanych do adopcji. Oczywiście, nie wszystkie zostały zabrane matkom wbrew ich woli, jednak większość zainteresowanych  ma problem z dostępem do danych dotyczących ich adopcji. W Irlandii nie ma prawa, które  gwarantowałoby osobie adoptowanej możliwości uzyskania  informacji na temat swych biologicznych rodziców, swego poprzedniego  imienia etc w chwili uzyskania pełnoletności. Może pomożecie państwo wesprzeć walkę Philomeny i tysięcy innych osób i podpiszecie się pod petycja domagającą się zmiany bieżącego prawa? Możecie to zrobić tutaj

A to jedno z uzasadnień osoby, która podpisała petycje:

I am Philomena, too, one of an estimated 1.5 million mothers who lost babies to forced/coerced adoption in the U.S. between 1940 and early 1970s alone. More than 95% of us are reported to have wanted to keep and parent our children but we were not allowed to by society! our families! the churches. We have longed for our children for many years, and yearn to know their well-being and fate in life.

 Priscilla Sharp, STATE COLLEGE, PA

 

Więcej o Irlandii na moim blogu: W Krainie Deszczowców 


Statystyki odwiedzin strony (dane Google Analytics)

Unikalni użytkownicy: 1

Wszystkie wyświetlenia strony: 69

Unikalne wyświetlenia strony: 63


0/50 ocen

Poprzedni artykułBlokowisko w Petersburgu
Następny artykułSamochodem po Irlandii Wild Atlantic Way
Avatar
Polka w Dublinie. Anglistka. Ekonomistka. Realistka. Hobbystycznie socjolożka. Raz spotkałam Roberta Makłowicza i podobno Franka Kimono ale tego nie pamiętam bo byłam za mała żeby pamiętać. Oprócz tego kilkunastu ministrów irlandzkich. Z pewnością robiłam wiele rzeczy w życiu, czasem za dużo i za intensywnie. Kiedyś miałam cztery różne prace na raz. Kiedyś uczyłam angielskiego kilku prezydentów pewnego polskiego miasta. A jeszcze bardziej kiedyś pracowałam w pubie należącym do pierwszoligowej drużyny futbolowej w Londynie. Odkąd przyjechałam do Irlandii zajmuję się technologią, przedsiębiorczością, gospodarką i polityką irlandzką. Nie dlatego że chcę, ale zawodowo. Chociaż coraz częściej też chcę. W rozmowie lubię wyrażać się dosadnie. Jestem poprawna politycznie tylko służbowo, ale jeśli myślę, że ktoś jest idiotą to dam mu to odczuć. Osiągnęłam wiek w którym już mogę sobie na to pozwolić. I nic nie muszę. Mogę za to nie być słodka. Przeklinać też lubię, ale dopiero jak kogoś lepiej poznam bo to niegrzecznie przeklinać w twarz nieznajomemu. Pijałam latte gdy byłam młodsza. Teraz wolę Americano. Miłość do czerwonego wytrawnego wina pozostała tak samo mocna. Gdy sytuacja wymaga zmiany trunku to przerzucam się na whiskey. Zmieniam zdanie z doświadczeniem. A Ty?

8 KOMENTARZE

  1. Zastanawiam się jak kościół może nadal istnieć po takich skandalach! Powinno się go” zresocjalizować” gdyż jest to przestępcza instytucja albo powinno się go zamknąć. Instytucja, która zamiast miłości propaguje przemoc, pedofilię, wynaturzenie i zakłamanie. Wąż pod przykrywką habitu

  2. bardzo ciekawy artykuł. Miejmy nadzieję, że papież Franciszek postara się pomóc ofiarom tego procederu i ich dzieciom!

  3. to prawda. Dużo te kobiety zniosły i znoszą nadal. Ostatnio też w mediach coraz częściej o poszukiwaniach w drugą stronę – magdaleńskie dzieci szukają matek lub chociaż danych o tym kim były. Podpisz petycję, pomóż na swój sposób :(

  4. Dziwnym zbiegiem okoliczności właśnie dwa dni temu obejrzałam Philomenę. Najgorsze jest w tym wszystkim to, że przez opór kościoła i brak wsparcia ze strony państwa coraz więcej magdalenek odchodzi bez szansy wypełnienia tej ziejącej dziury w swoim życiu. Bardzo smutne.

  5. Nika w Irlandii dość głośno w mediach o tym było ponownie około rok temu (i wtedy też po raz pierwszy pisałam o tym na swoim własnym blogu) gdy czekano na opublikowanie raportu na ten temat przez państwo a następnie gdy czekano aby państwo i kościół przeprosiły. Państwo w końcu przeprosiło ale kościół nie. Teraz znów jest głośno w związku z właśnie projektem Philomena i walką o prawo do wglądu w dokumenty z tamtych czasów.

    Dobrze że sprawa jest omawiana i świat się o niej dowie, mam nadzieję że pomoże to szukającym się dzieciom i matkom odnależć się.

    Pozdrawiam

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj