MAURITIUS – WYSPIARSKIE CIEKAWOSTKI

0
Ile aux Cerfs
Cerfs2

Mała kropka na mapie pośrodku wielkiego Oceanu Indyjskiego, Mauritius – ze względu
na bogatą historię i niepowtarzalną przyrodę, kryje w sobie różnorodne tajemnice
i ciekawostki. Mógłby nimi obdzielić spokojnie kilka większych wysp.
Sama jestem zaskoczona jak wiele ciągle odkrywam i jednocześnie ciekawa, jak wiele pozostało jeszcze do odkrycia – a to chyba najbardziej ekscytujące. Zebrałam tutaj garść takich informacji, zabieram was dzisiaj w świat wyspiarskich faktów, liczb i osobliwości.

1. Mauritius powstał w wyniku erupcji podwodnych wulkanów około 10 milionów
lat temu.
Znalazł się na styku płyt tektonicznych – afrykańskiej i indoaustralijskiej.
W wyniku licznych wybuchów, na powierzchni ukazał się kawałek ziemi o ciekawej formie, pełnej gór, dolin i wąwozów.

 

2. Wyspa zmieniała swoją nazwę wraz z kolejnymi odkrywcami i kolonizatorami.
Jako pierwsi odkryli ją Arabowie w X wieku i nazwali Dina Arobi – wyspą pustkowia. Kolejną z ciekawszych nazw arabskich było też Waqwaq – co można przetłumaczyć dosłownie jako – z innej planety.
Kiedy pod koniec XVI wieku przybyli tu Holendrzy, nazwali tą ziemię imieniem Prins Mauritz van Nassaueiland, na cześć ich księcia, co później skrócono do nazwy Mauritius.
W XVIII wieku Francuzi zmienili ją na Isle de France, a wraz z Brytyjczykami
w XIX wieku, powrócono do nazwy Mauritius.
Dzisiaj jest on jednym z niewielu krajów na świecie, nazwanych od imienia osoby.

 

3. Jest niemal w całości otoczony rafą koralową, o którą rozbijają się fale. Linia brzegowa wynosi ok 177 km, w większości białych piaszczystych plaż. Rafa tworzy naturalną ochronę przed rekinami, której nie ma na sąsiedniej La union.

 

4. Jedną ze słynniejszych atrakcji jest ‚podwodny wodospad’. W okolicach Le Morne możemy podziwiać naturalny fenomen, niesamowite ułożenie kształtowanych przez prądy piasków podwodnych, oglądane z odpowiedniej perspektywy sprawiają wrażenie,
jakby była tam szczelina w dnie i naprawdę istniał prawdziwy wodospad.
Najlepiej oglądać to cudo z helikoptera, ale ze szczytu Le Morne widok też jest całkiem ciekawy, chociaż odwrócony.

 

5. Na Mauritiusie pierwotnie wcale nie było w większości palm, jak obecnie przy hotelach, ani dzisiejszych drzew filao – kazauryn. Wyspę porastały tropikalne lasy deszczowe,
m. in z drzewami mahoniowymi, które zostały w większości wycięte przez Holendrów
ze względu na ich cenne drewno, które potem zdobiło salony w Europie.

Natomiast filao, jako pierwsze sadzonki przywieźli Francuzi pod koniec XVIII wieku.
Później Brytyjczycy posadzili je przy linii plaż, po wcześniejszym, udanym eksperymencie przy Kanale Sueskim.

Drzewa kazauryny miały trzy zdecydowane zalety – nie wymagały dużo wody,
szybko rosły i były odporne na sól. Sadzono je na wybrzeżach żeby zapobiegać erozji
plaży, ale też jako ochronę przed wiatrami od oceanu i cyklonami.
Filao jest trochę podobne do naszej sosny, ale ma długie, karbowane i miękkie „igły’,
a szyszki są małe i ostre, dlatego pod tymi drzewami warto chodzić w klapkach.

 

6. Ogród Pamplemousses, jest najstarszym i jednym z największych (37 hektarów)
na półkuli południowej. Nazwę nosi od grejpfruta, którego sadzonki przywieźli Holendrzy
z Jawy i i posadzili w okolicy.

Jest tu prawie 100 gatunków palm, w tym najsłynniejsza – talipot, która kwitnie żółtym pióropuszem tylko raz i potem umiera.
W ogrodzie mamy mnóstwo różnego rodzaju lotosów, ale jego największą ozdobą
jest basen z wielkimi liśćmi (ok 1- 1,5 m średnicy) Wiktorii amazońskiej z Brazylii.
Wszyscy przewodnicy w ogrodzie zgodnie powtarzają, że liście mogą utrzymać
3 kilogramowe dziecko. Ciekawe są też kwiaty – po otwarciu pąka, pierwszej nocy kwitną na biało i podobno pachną intensywnie ananasowo (co wabi pewien gatunek skarabeusza, potrzebny do zapylenia), drugiego wieczora są już ciemno różowe.

 

7. W Parku La Vanille znajdziemy największą na świecie grupę żółwi olbrzymich
w jednym miejscu ( ponad tysiąc, głównie sprowadzonych z Seszeli) a także ponad
1500 krokodyli, małpy, nietoperze, insektarium i wiele innych zwierząt.

Wielkie żółwie kiedyś zamieszkiwały wyspę naturalnie, ale po przybyciu wygłodniałych Holendrów zostały całkowicie wytrzebione, jako chodzące magazyny mięsa.
Długość skorupy samca wynosi ok 120 cm, waga ok 250 kg (!) a ilość pożywienia potrzebna takiemu olbrzymowi na dobę to ok 25 kg, przeważnie różnej zieleniny.
Skorupa, mimo że wygląda bardzo masywnie, ma jedynie 1-1,5 cm grubości,
ale jest bardzo wytrzymała.

Już w XIX wieku zauważono konieczność stworzenia ich rezerwatu na Mauritiusie,
a swój udział w tym miał sam Karol Darwin.

 

8. Smutną historię zwierząt, które zniknęły stąd na zawsze z winy człowieka, najlepiej obrazuje dodo, który występował endemicznie na Mauritiusie.
Był to ptak z rodziny drontów, taki trochę duży indyk – bo około metra wysokości,
ważący ok 10-18 kg. Jego największym nieszczęściem było to, że był nielotem i nie bał się ludzi, bo nigdy w życiu ich na wyspie nie widział. Reszty historii nie musimy się za bardzo domyślać.

Poza Holenderskimi kolonizatorami, do wyginiecia dodo, zjadając ich jaja – przyczyniły się też szczury, małpy i świnie, które przybyły razem z ludźmi na statkach. Samica składała tylko jedno jajo, więc całkowite wyginięcie dodo zajęło tylko około stu lat.

Podobno Lewis Carroll po wizycie w muzeum w Oxfordzie, gdzie zobaczył wypchanego dodo, zainspirował się do napisania Alicji w Krainie Czarów.

25.05. 2019 na aukcji w londyńskim Christie’s sprzedano szkielet dodo za ponad
2 miliony PLN.

Dziś dodo obecny jest niemal na całym Mauritiusie, na banknotach, monetach, w godle kraju, na koszulkach, jako figurki, oraz jako nazwa popularnych japonek – dodo savatte (po kreolsku – klapki dodo), które są równie kultowe jak słynne kuboty nad Wisłą ;)

 

9. Mauritius uzyskał niepodległość dopiero w 1968 roku, wtedy utworzono flagę, która ma cztery kolorowe pasy, a każdy inne, symboliczne znaczenie.

  • czerwony – upamiętnia krew niewolników przelaną podczas czasów kolonizacji
  • niebieski – to otaczający wyspę Ocean Indyjski
  • żółty – symbolizuje słońce, nową przyszłość po odzyskaniu niepodległości
  • zielony – bujną roślinność

 

10. Jest jedynym afrykańskim krajem z większością Hindusów. Etnicznie jest ich ok 70%, wyznawców hinduizmu ok 50 %.

Populacja 1,25 miliona ludzi na terenie 2,040 km2 (ok 65 km długości i 45 szerokości) sprawia, że Mauritius jest najbardziej zaludnionym krajem w Afryce.
Dlatego korki w okolicy Port Louis w godzinach szczytu są tak uciążliwe.

photo by Peter Kuchar

 

11. Mauritius jest jednym z niewielu krajów na świecie, niezaangażowanym w jakiekolwiek konflikty zewnętrzne czy wewnętrzne, dlatego nie ma regularnych oddziałów armii.

 

12. Curepipe, położone na centralnym płaskowyżu na wysokości 550 m npm,
to dla mnie odpowiednik polskich Suwałek. Nie wiem, czy tylko ja mam takiego pecha,
ale ZAWSZE ile razy chociażby przejeżdzam przez to miasto – pada.
Parasolka obowiązkowa. Temperatura też zawsze jest odczuwalnie niższa niż na wybrzeżu.

W Curepipe możemy oglądać wygasły krater wulkanu Trou aux Cerfs.

 

13. Jadąc przez Mauritius nie sposób nie zauważyć, że większość ziemi uprawnej pokrywa trzcina cukrowa, stanowi większość dochodu rolniczego wyspy. Została sprowadzona przez Holendrów z Jawy na początku XVII wieku.

Początkowo była używana głównie do wytwarzania rumu. Później Francuzi rozpoczęli produkcję cukru, ale to dopiero Brytyjczycy udoskonalili cały przemysł z nią związany.

Dlatego dzisiaj Mauritius trzciną cukrową stoi. Dla chętnych – w okolicy Pamplemousses
jest Muzeum cukru, tam oprócz całej historii, możemy go posmakować w różnych gatunkach i kolorach. Osobiście polecam dark muscovado.

 

14. Na wyspie żyją różne gekony, ale najpiękniejszym; i jednocześnie występującym endemicznie na Mauritiusie i wyspach przyległych, jest Mauritius ornate day gecko (Phelsuma ornata). Jest jednym z najmniejszych gekonów dziennych, ok 12 cm długości. Możemy go spotkać m. in w Ebony Park w Chamarel.

photo by Sergey Yeliseev

 

15. Różowy gołąb jest gatunkiem występującym wyłącznie na Mauritiusie i jednym
z najrzadszych ptaków na świecie. Był na granicy wyginięcia w latach 90 – tych,
ale obecnie dzięki wielu staraniom populacja stopniowo zwiększa się.

photo by Sergey Yeliseev

 

16. Wyścigi konne na Polach Marsowych w Port Louis są najbardziej popularnym
(zaraz obok futbolu) sportem narodowym. Hipodrom otwarty w 1812 roku
jest najstarszym na półkuli południowej i jednocześnie drugi w kolejności na świecie.
Dziś dawkę emocji można sobie zapewnić obstawiając zakłady na pieniądze.


Statystyki odwiedzin strony (dane Google Analytics)

Unikalni użytkownicy: 54

Wszystkie wyświetlenia strony: 60

Unikalne wyświetlenia strony: 57


0/50 ocen

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj