Chaoyang, czyli zagłębie dinozaurów w Chinach

0
Na krótko przed majówką nie miałem jeszcze pomysłu co zrobić z tymi, prawie, dziesięcioma dniami wolnego. Niby dziesięć dni to sporo, ale z drugiej strony na jakieś większe eskapady też niewiele. Rozwiązanie znalazło się samo dzięki uniwerkowi, który zorganizował nam 5 dniową wycieczkę. Co prawda z tego około 40 godzin było w pociągu lub autobusie, ale Chiny to spory kraj, a teleportów jeszcze nie zdążyli złożyć.
                        Dużo w tym plusów, bo samemu nie trzeba się wysilać: zawiozą, nakarmią, przypilnują, także pozostaje rozkoszowanie się okolicą. Poza tym dwa autobusy pełne studentów, to zawsze dobra opcja:)
                        Pierwszego dnia jechaliśmy 6 godzin pociągiem do Chaoyang, miasta leżącego wciąż w tej samej prowincji co Dalian. Zajechaliśmy już na dość późny wieczór, więc czasu starczyło na „amu” i ewentaulnie jakieś szybkie piwo. Drugiego dnia rozpoczeliśmy zwiedzanie.
                        Na pierwszy ogień taki mały trekking wokół świątyni buddyjskiej. Jak to w Chinach jest świątynia, to i jest górka, widoczki itd. Pierwszy raz spotkałem się z czymś takim, że na teren świątyni nie można było wnieść wody. Wszelkie butelki trzeba było zostawić na zewnatrz.
                        Cóż więcej powiedzieć? Stara prawda głosi, że po pierwszej światyni, gdzie się wzdycha z zachwytu, potem są już tylko kolejne. Także jeśli ktoś chce jechać do Azji, to lepiej niech sobie wybierze jakąś naprawdę wspaniałą na tę Pierwszą:)

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Po południu okazało się, że w tym rejonie Chin prowadzane są badania archeologiczne na dużą skalę. Z tego względu symbolem Chaoyang są dinozaury i różnego rodzaju inne skamieliny. Łącznie byliśmy w dwóch muzeach, o podbnej tematyce niestety. Nawet niektóre eksponaty były identyczne, co jest troche podejrzane- w końcu to Chiny:)
                        W każdym razie szczególnie pierwsze miejsce było bardzo ciekawe. Na zewnątrz spacerujące dinozaury, wewnątrz rekonstrukcje szkieletów. Przewodnik mówił tylko po chińsku, więc za wiele się nie dowiedziałem.

 

 

 

 

 

 

 

                        Wieczorem oczywiście wyjście na rekonesans. Chaoyang to „dość” małe miasto, więc tu dopiero można zauważyć jak Chińczycy są nieprzyzwyczajeni do obcokrajowców. Chcą sobie robić zdjęcia, wołają „hello”:D W Dalian nikt nie zwraca na nas uwagi, a tutaj odwrotnie.
                        Na dworcu, zaraz po przyjeżdzie, pojawili się fotoreporterzy z lokalnych mediów. Wielkie wydarzenie w życiu miasta:D
                     
 
 
 
Oto kilka dotyczących majówki 2013:
Więcej na DzieńDobryHanoi. Zapraszam!!!

Statystyki odwiedzin strony (dane Google Analytics)

Unikalni użytkownicy:

Wszystkie wyświetlenia strony:

Unikalne wyświetlenia strony:


0/50 ocen

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj