Meksyk jak w banku

2

Wygląda na to, że w polskiej bankowości panuje większy meksyk niż w samym Meksyku. Udowodnił mi to Citi Bank. Żeby nie brać całej gotówki w kieszeń założyłem konto walutowe. Najbardziej sensowna, przynajmniej na papierze wydawała się właśnie oferta Citi Banku, który jest bardzo popularny w Meksyku.

Zapewnienia banku przed wyjazdem

Konto walutowe założyłem w warszawskim oddziale dokładnie o wszystko dopytując. Manager zapewnił mnie kilkukrotnie że, za granicą wypłaty z bankomatów znajdujących się w palcówkach Citi Banku są darmowe. Usłyszałem nawet więcej, że wypłaty ze wszystkich oficjalnych placówek bankowych są darmowe. Darmowe nie są tylko wolnostojące na ulicach bankomaty, których swoją drogą w Meksyku właściwie nie ma. W teorii zapowiadało się nieźle i jedynym kosztem jakim miałem ponieść było przewalutowanie z euro na peso (lepiej z euro niż z dolarów bo mamy wtedy tylko jedno przewalutowanie a nie dwa). Niestety nie było tak pięknie.

Praktyka na miejscu

Szybko okazało się że we wszystkich bankomatach trzeba było płacić za możliwość pobrania gotówki. W Meksyku byłem w październiku i wtedy jedno peso stanowiło równowartość dwudziestu groszy. W zależności od banku koszt wyjęcia pieniędzy wahał się od 34 do nawet 90 peso jednorazowej prowizji. W Citi to było właśnie 34 peso czyli niecałe siedem złotych. Trzeba też pamiętać o kosztach samego przewalutowania. Na przykład przy kwocie 2000 peso (czyli 400 zł ) taka przyjemność to jakieś 40 zł. Im większa kwota, tym wyższa prowizja. Oczywiście koszty przewalutowania są wliczone w koszty wyjazdu. Zaciskamy zęby i tyle, ale bankomaty miały być darmowe. Dlatego po powrocie do Polski napisałem do Citi Banku że moim zdaniem wprowadzają klientów w błąd i proszę o zwrot kosztów które poniosłem.

Odpowiedź banku w Polsce

Po miesiącu dostałem odpowiedź, że wszystko jest jak trzeba, a ich bankomaty są darmowe – to fragment tej wiadomości:

„Zgodnie z obowiązującą tabelą opłat i prowizji („tabela”), nasz bank nie naliczył opłat za zrealizowane przez Pana wypłaty gotówki. Reklamowane przez Pana kwoty doliczone zostały przez operatora bankomatu, na co nasz bank nie ma wpływu. Informacja o wystąpieniu dodatkowej prowizji prezentowana jest na ekranie bankomatu. W przypadku akceptacji transakcji, do banku przesyłana jest informacja o łącznej kwocie operacji zawierającej zaakceptowany przez Posiadacza karty koszt wypłaty.”

Mówiąc krótko Citi, który reklamuje się darmowymi wypłatami na całym świecie ma we własnych placówkach bankomaty które jak rozumiem nie są ich ponieważ nie mają wpływu na operatora w swoim banku. Czyli jest za darmo z tym, że nie jest. Przyznaje, że głupszego tłumaczenia nie słyszałem nigdy. Po tym kuriozalnym tłumaczeniu, pani która mi odpisała, próbowała ze mnie zrobić osobę wyjątkowo nierozgarniętą. Zwróciła mi uwagę, że przecież na ekranie bankomatu wyświetliła się informacja o prowizji. Owszem wyświetliła się, ale skoro Citi stosuje takie podstępne zagrania nie bardzo miałem wybór…

Epilog

Najsmutniejsze jest to, że nie chodzi już nawet o te kilkadziesiąt złotych które straciłem, ale o mentalny PRL który jak widać cały czas ma się dobrze. Prawdę mówiąc bardziej bezczelnego traktowania klienta dawno nie widziałem. I faktycznie gratuluje, bo wymyślenie czegoś takiego wymaga wejścia na wyższy poziom. Samej wycieczki do Meksyku nie żałuje i wiem na pewno, że jeszcze tam wrócę. Nie wiem tylko czy z Citi…
Janek Pasterski.


Statystyki odwiedzin strony (dane Google Analytics)

Unikalni użytkownicy: 6

Wszystkie wyświetlenia strony: 6

Unikalne wyświetlenia strony: 6


0/50 ocen

2 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj