Author Archives: MyArtsophia

MyArtsophia
Full Name: Website:
Info: Witam Cię na moim blogu, mam na imię Katarzyna (ale możliwe, że znacie mnie lepiej jako Sophie Delest), jestem germanistką, tłumaczką, artystką i podróżniczką (to akurat po części zasługa mojego zawodu;). Uwielbiam celebrować życie. "Marzyć tak, jakby się miało żyć całą wieczność i żyć tak, jakby się miało umrzeć jutro" to moje motto. Nie łatwa to jednak rzecz w XXI w., gdzie panuje wszechobecny pośpiech i konsumpcjonizm. Postanowiłam zatem zawalczyć o obecność sztuki i kultury w naszym życiu. Zadanie nie jest łatwe do wykonania, jako że kultura masowa z łatwością opanowuje naszą codzienność każdego dnia. Zaopatrzyłam się zatem w dyplom MA Sc w Profesjonalnej Komunikacji w Biznesie, specjalność Marketing, by poznać mechanizmy kształtujące naszą dziesiejszą rzeczywistość i tą samą bronią zawalczyć o sprawy ważne dla ducha. Sprzeczność sama w sobie? Nie! Nowe czasy wymagają nowych środków. I oto teraz wyzywam komercyjny rynek na pojedynek. W świecie, gdzie królują galerie handlowe, chcę uczynić z ulic galerię sztuki. Dlatego postanowiłam wyjąć obrazy z tradycyjnych ram i wstawić je w naszą codzienność. A jak to robię i jak Wy możecie zaprosić odrobinę nieprzeciętności do swojego życia opowiem Wam na tym blogu. Jeśli zainspiruję chociaż jedną osobę, by wyrwała się z kieratu codzienności i stała się jej koneserem, to już wygrałam:) Zapraszam zatem we wspólną podróż w poszukiwaniu sztuki! Chcę Wam pokazać, jak nie dużo potrzeba, by na otaczającą rzeczywistość spojrzeć trochę z innej perspektywy. Z pewnością zawędrujecie ze mną przy okazji i w różne inne ciekawe miejsca, gdyż od lat poświęcam się także całym sercem mojemu wielkiemu projektowi poświęconemu wymianie kulturalnej. Jak znam siebie nie przemilczę też niektórych wydarzeń politycznych. Dwa doświadczenia bowiem w moim życiu spowodowały, że postanowiłam publicznie komentować dzisiejszy świat przy pomocy sztuki: mój czas w parlamencie niemieckim, gdzie zetknięcie vis-a-vis z polityką szybko pozbawiło mnie iluzji pokazując, że to nie miejsce dla ludzi z moimi ideałami oraz turystyka, która to w końcowym efekcie zaprowadziła mnie na salony galerii... Trochę nietypowa ścieżka, ale jako do tego doszło zdradzę później.