CO WARTO ZOBACZYĆ NA MAURITIUSIE? TOP 10 ATRAKCJI

CO WARTO ZOBACZYĆ NA MAURITIUSIE? TOP 10 ATRAKCJI

Mauritius, mała wyspa na Oceanie Indyjskim, gdzieś końcu świata.
Kiedyś praktycznie nieznana dla większości, obecnie coraz bardziej popularna
i dostępna dla turystów. Planując wakacje zastanawiasz na pewno, co warto zobaczyć
na Mauritiusie?
To chyba najczęstsze zapytanie które słyszę (zaraz po pytaniu o klimat,
pogodę i jedzenie) dlatego pomyślałam żeby stworzyć krótką listę, subiektywnie wybranych przeze mnie TOP 10 atrakcji. Ta lista obejmuje najbardziej popularne,
następna będzie zawierała zbiór lokalnych, mniej znanych.
Mam nadzieję, że pozwolą wam wybrać coś dla siebie :)
bo Mauritius ma do zaoferowania znacznie więcej, niż leżenie na plaży z kokosem, drinkiem z palemką czy piwem :)

1. PLAŻE

Większości ludzi na hasło – Mauritius – przychodzą na myśli piękne plaże.
Skojarzenie dobre, bo plaż tutaj dostatek, od tych bardziej gwarnych
(czasami z muzyką na żywo), do takich gdzie przy odrobinie szczęścia możemy
być sami. Do wyboru do koloru, na pewno każdy znajdzie coś dla siebie.

ZACHÓD

W Flic en Flac jest najdłuższa, 7 km plaża z pięknym widokiem na Le Morne,
dość płytką wodą i łagodnym zejściem. Jeśli po pływaniu zgłodniejemy,
budki na plaży oferują szeroki wybór jedzenia na wynos.
Jadąc na północ, mamy Trou aux Biches, która wygrała kiedyś w rankingu
na najpiękniejszą plażę świata. To jednocześnie plaża z największą ilością palm kokosowych, która najczęściej znajdziemy na reklamach Mauritiusa.
Ciekawostką jest, że zostały tu nasadzone przez człowieka, naturalnie przy plażach najczęściej spotkamy sosny filao (kazauryny)

PÓŁNOC

Dalej, na północy trafiamy na uroczą Mont Choisy Beach, popularne miejsce
dla rodzin, które spotykają się tu na piknikach i razem celebrują wolny czas.
Później mijamy plażę w turystycznym Grand Baie z widokiem na łódki, ale o wiele ciekawsze są – mała, kameralna La Cuvette i pobliska Pereybere, gdzie znajdziemy
też budki z lokalnym jedzeniem, a w weekendy można trafić na imprezę ;)
Najbardziej wysunięta na północ jest plaża Bain Bouef, przy Cap Malheureux,
skąd roztacza się piękny widok na wyspę Coin de Mire. Kawałek dalej stoi kościół
z czerwonym dachem, znany z pocztówek i folderów.

WSCHÓD

Jeśli jesteś fanem deski czy kite’a, plaża Anse la Raie z klubami dla surferów
to najlepszy wybór. Za to na wschodzie, najpiękniejszą plażą jest Belle Mare
z tysiącami odcieniami turkusu. Najlepsze miejsce do snorkelingu to cała zatoka
Blue Bay przy La Cambuse Beach. Trafiamy tu do istnego naturalnego akwarium,
z kolorowymi rybkami i żółwiami.

POŁUDNIE

Piękna, ale nieco wietrzna plaża znajduje się przy
Le Morne, gdzie spotykają się amatorzy deski i innych sportów wodnych.
Jadąc dalej, zataczamy kółko po wyspie i znowu jesteśmy na zachodzie, w Tamarin,
która może nie jest moją ulubioną, jeśli chodzi o piasek i wodę, ale ma fantastyczną panoramę na góry i zatokę, a w bonusie możemy spotkać delfiny.

 

2. KOLOROWA ZIEMIA I WODOSPAD W CHAMAREL

Światowy ewenement, ikona Mauritiusa. W zależności od naświetlenia,
kolorowe powulkaniczne wydmy mienią się wieloma odcieniami pomarańczu, ochry, fioletu… Podobno ze względu na swoje właściwości magnetyczne, zmieszany piasek
i tak później rozdziela się na osobne kolory.

Dookoła przygotowano kilka tarasów widokowych. Na jednym z nich jest kameralna kawiarnia z lokalną kawą, która szczerze mówiąc, ma dość specyficzny smak.
Krótki kawałek drogi samochodem dalej, znajduje się wodospad w Chamarel.
Po drodze podziwiamy piękne widoki na afrykańskie lasy.
Sam wodospad możemy oglądać z dwóch tarasów. Wszystko razem z bujną,
dziką roślinnością i śpiewem ptaków, robi ogromne wrażenie.

 

3. BLACK RIVER GORGES

Niedaleko Chamarel znajduje się największy park narodowy na wyspie.
Można zwiedzać go zarówno samochodem, jadać urokliwą, ale bardzo
krętą trasą z kilkoma tarasami widokowymi, ale można też wybrać trekking,
szlakami pieszymi o łącznej długości ok 50 km.
W tym miejscu zachowała się pierwotna i najbardziej dzika flora i fauna Mauritiusa. Oprócz zapierających dech w piersiach widoków, ukrytych wodospadów i tropikalnej roślinności, spotkamy tu małpy, (czasami dość natarczywe) mnóstwo ptaków,
(niektóre, tak jak różowy gołąb, żyjące tylko na Mauritiusie) i nietoperze.

Warto zobaczyć też wodospady Aleksandry i po drodze zatrzymać się
na piknik, przygotowano tam ławy i stoły. Jeśli zapomnicie piknikowego kosza,
nic straconego – w okolicy mamy sporo kreolskich knajpek.

 

4. OGRÓD BOTANICZNY PAMPLEMOUSSES

Ogród botaniczny Pamplemousses, czyli po francusku grejpfrut, nazwano
od drzew, które sprowadzili tutaj Holendrzy z Jawy.
Powstał pod koniec 18 wieku, kiedy posiadłość w okolicy nazwaną Mon Plasir
kupił Pierre Poivre, francuski konsul i ogrodnik. Importował do swojego prywatnego ogrodu nasiona z całego świata. Z czasem ogród wzbogacał się o nowe gatunki, powiększył do ok 37 hektarów i został narodowym ogrodem wyspy.

W 1988 został otrzymał nazwę Sir Seewoosagur Ramgoolam Botanic Garden
(na cześć pierwszego premiera niepodległego Mauritiusa). Upamiętniający
go pomnik
w kształcie kwiatu lotosu znajdziemy w jednej z części ogrodu.
Pamplemousses uważa się za jeden z najstarszych ogrodów botanicznych
powstałych w klimacie tropikalnym, jest też największym na południowej półkuli.
Część drzew posadzonych zostało przez znane osoby, np Indirę Gandhi
czy Francois Mitteranda.

Rośnie tu mnóstwo różnych palm, najciekawszą jest Talipot, która kwitnie ogromnym pióropuszem raz na 60 lat i umiera. Główną atrakcją- i najczęściej fotografowanym miejscem jest basen z wielkimi liśćmi gatunku Victoria królewska o średnicy
ok 1,5- 2 m, które podobno są w stanie utrzymać 3 kg dziecko.

W ogrodzie mieszka stado jeleni, wielkie żółwie i niezliczone ilości kolorowych,
maurytyjskich ptaków. To idealne miejsce na spacer albo piknik w jednej z wielu
pięknie położonych altan.

moje zdjęcia z ogrodu botanicznego z poprzedniego wpisu na blogu

 

5. WEJŚCIE NA LE MORNE

Le Morne to najbardziej charakterystyczna góra wyspy, z którą wiąże się dramatyczna historia związana z czasami niewolnictwa. W XIX wieku w tej okolicy znajdowała
się ukryta osada niewolników, a skała zapewniała schronienie i dobry punkt
do obserwacji. Kiedy w 1835 roku wojska brytyjskie postanowiły obwieścić
im niepodległość, zaskoczeni niewolnicy uznali to za zasadzkę i wybrali samobójczą śmierć przez skok z góry, zamiast ponownej niewoli.
W 2008 roku Le Morne została wpisana do listy światowego dziedzictwa UNSECO.

Dzisiaj na górę możemy się wspiąć, żeby podziwiać niesamowity widok na zatokę
i iluzję wodospadu pod wodą (odwróconą, tą z folderów reklamowych można
zobaczyć tylko z helikoptera, mimo ceny – warto)
Wejście na szczyt (wys. 556 m) składa się z dwóch etapów,
pierwszy to spokojny spacer ścieżką, po drodze mijamy kilka punktów widokowych.
Drugi etap jest bardziej wymaga już dobrych butów i braku lęku wysokości.
Warto zacząć wyprawę rano, raczej nie w weekend (wtedy, szczególnie w sezonie
może być tłoczno) zmienić japonki na coś bardziej sportowego i koniecznie pamiętać
o wodzie! Widoki są nie do opisania – koniecznie do zobaczenia :)

 

6. PARKI – CASELA I LA VANILLE

Park Casela to skrzyżowanie czegoś w rodzaju dużego ZOO, ‚safari’
i elementów parku przygody. Można zjechać na tyrolce czy pojedzić quadami.
Na dzieci czeka przejażdżka na kucyku i farma mniejszych zwierząt,
które można karmić. Oprócz bogactwa ptaków, w tym papug, flamingów, spotkamy
tu małpy, lemury, zebry, strusie, antylopy, hipopotama, nosorożca,
a także cały przekrój kotów, od karakali, do lwów. Jedną z atrakcji są żółwie
olbrzymie, do których można bezpośrednio podejść. Ciekawym doświadczeniem
może być też karmienie żyraf ze specjalnego pomostu, dopiero stojąc z nimi
oko w oko, widzimy jakie są wysokie.

Nie wypowiem się na temat dość kontrowersyjnej rozrywki, jaką jest spacer z lwami, ponieważ jestem przeciwna tego typu traktowaniu drapieżnych zwierząt w niewoli,
więc z wiadomych względów nie korzystałam. Podobno zwierzęta nie są faszerowane narkotykami ani brutalnie tresowane, a ich ułożenie wynika z narodzin w niewoli
i ciągłej interakcji z człowiekiem – jednak dla mnie to pozostaje prawie tak
nienaturalne, jak przejażdżka na słoniu w Tajlandii.

więcej zdjęć z Parku Casela

W parku La Vanille główną grają rolę żółwie, które można karmić i głaskać.
Kiedyś żyły dziko na wyspie, ale niestety podzieliły los ptaka dodo, więc na potrzeby parków, sprowadzono je z Seszeli. Niektóre okazy żółwi mają nawet ok stu lat !
poza nimi, możemy oglądać krokodyle, małpy, egzotyczne owady,
w tym piękne motyle w muzeum. La Vanille Park to świetny pomysł na spokojne
rodzinne popołudnie.

 

7. WYSPY – ILE AUX CERFS, BENITIERS

Wyprawa na chociaż jedną z tych wysp to zdecydowanie coś, co warto zobaczyć
na Mauritiusie ! Chociaż obie wyspy różnią się między sobą jak ogień i woda.

Ile aux Cerfs jest większa, bardziej luksusowa. Jest więc hotel, pole golfowe, indyjska knajpa, wypożyczalnia wszelakich sprzętów wodnych, leżaki, drinki w kokosie …
i przede wszystkim rajskie widoki. Szczególnie z drona. Tak, to jedna z tych wysp
z płytką laguną, którą tak często pokazują na ujęciach z powietrza.
Jest tu kilka plaż, od bardziej tłocznych zaraz przy przystani, po całkowicie intymne
w dalszej części wyspy. Można tu dotrzeć motorówką, katamaranem, jachtem,
a nawet statkiem pirackim ;) Wycieczka na Ile aux Cerfs trwa zwykle cały dzień
i jest połączona z oglądaniem wodopadu GRSE i lunchem – BBQ na pobliskiej
mniejszej wysepce. Polecam w ciemno i zawsze !!!

zdjęcia z wycieczki na Ile aux Cerfs

 

Ile aux Benitiers jest mała, dzika i niezamieszkała. Nie ma prądu ani luksusów,
ale jest coś innego, nieuchwytnego. Wszystko razem z rumem pitym na plaży daje
nieco hipisowski luz i klimat :) Wycieczka zwykle rozpoczyna się z Flic en Flac
wcześnie rano. Po drodze oglądamy delfiny, zatrzymujemy się snorkeling i płyniemy dalej, żeby zobaczyć popularną crystal rock (następna pocztówka z Mauritiusa)
Na samej wyspie można kupić lokalny, domowy rum w wielu smakach, muszle,
plażowe ubrania, a nawet świeże owoce morza prosto od lokalesów,
którzy przypływają tu łódkami.

wycieczka na Ile aux Benitiers na moich zdjęciach

 

8. SNORKELING W ZATOCE BLUE BAY

Niesamowite doświadczenie ! płytka ciepła zatoka z fascynującym życiem pod wodą, gdzie możemy poczuć się jak w wielkim, naturalnym akwarium.
Wycieczka zwykle połączona jest z oglądaniem kilku wysp (mniej lub bardziej ciekawych) po drodze, ale według mnie ostatni punkt –
czyli przybicie do Ile des Deux Cocos i snorkeling były najlepszym punktem dnia.
Stamtąd płyniemy kawałek łodzią ze szklanym dnem.
Możemy obserwować istny ‚las’ korali, tysiące kolorowych rybek, karmić je, a nawet trafić na żółwie morskie. Jednak dopiero po zanurkowaniu, cały ten podwodny świat
jest dosłownie na wyciągnięcie ręki.

Blue bay i wyspy w moim obiektywie

 

 9. PORT LOUIS

Stolica Mauritiusa, gwarna, kolorowa, nieco chaotyczna, totalny miks kulturowy.
To wszystko sprawia, że warto odwiedzić to miasto. Można zacząć od spokojniejszej okolicy portu, gdzie mamy deptak z popularnymi parasolkami, sklepy z pamiątkami, knajpki i kawiarnie.
To tutaj mieści się muzeum Blue Penny, najsłynniejszego i jednego z najdroższych znaczków na świecie. Przed muzeum warto zatrzymać się na świeżo wyciskany sok
z trzciny cukrowej. Potem można ruszyć na spacer w kierunku targu,
po drodze mijając kolonialną architekturę przeplataną z współczesnymi budynkami
i ulicznymi straganami. Bardzo osobliwy miks.
Sam targ to zdecydowanie coś, co warto zobaczyć. Bogactwo kolorów, zapachów, smaków, obowiązkowe targowanie się ze sprzedawcami.
Na dole mamy świeże owoce, warzywa i zioła, a na górze ubrania, tkaniny,
rękodzieło i pamiątki. Klimat Mauritiusa w pigułce. To tutaj możemy wypić najlepszą aloudę (słodki napój mleczny) na wyspie.

Mała wskazówka – jeśli nie lubicie przepłacać dwa razy, a chcecie kupić torby
plażowe, inne letnie akcesoria, czy pamiątki – to dobrze trafiliście,
nie zapomnijcie tylko się targować :)

mój poprzedni wpis o Port Louis i więcej zdjęć

kolorowy bazar

 

10. GANGA TALAO I ŚWIĄTYNIE HINDUSKIE

Święte jezioro dla wyznawców Hinduizmu. Na Mauritiusie nazywane
Grand Bassin, a nazwa hinduska – Ganga (Hindi – Ganges) Talao (jezioro)
wywodzi się od legendy, wg której Ganges ma połączenie z tym miejscem.
Od początku XX wieku wyznawcy pielgrzymują przez cała wyspę podczas
obchodów Maha Shivaratri. Dookoła jeziora mamy kilka świątyń i mniejszych
posągów poszczególnych bóstw. Możemy zapalić kadzidełka, obserwować kapłanów
podczas modlitwy, a nawet wejść do środka świątyń, trzeba tylko pamiętać
o zdjęciu butów.
Po drodze mijamy dwa monumentalne posągi – to Shiva i Durga Mata
wysokości 33 m, które są najwyższymi posągami na wyspie.
Na całym Mauritiusie znajdziemy mnóstwo małych i dużych świątyń hinduskich,
a jedną z bardziej okazałych jest ta w Grand Baie.

(Visited 111 times, 1 visits today)

Powiązane wpisy

Share This

About the author

Cześć, jestem Monika i niedawno rozpoczęłam największą przygodę mojego życia - zamieszkałam na Mauritiusie. 10 000 km od domu w Polsce, 1 000 km na wschód od Madagaskaru, niedaleko zwrotnika Koziorożca. Mark Twain napisał kiedyś, że najpierw powstał Mauritius, a na jego podobieństwo raj, zapraszam więc na bloga o o codziennym życiu w moim małym raju.

View all articles by monika_8777

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.