Kolejka po dzieci, ubranko na motor i inne chińskie ciekawostki.

Kolejka po dzieci, ubranko na motor i inne chińskie ciekawostki.

Mieszkamy w Chinach już 6 miesięcy, więc uzbierało mi się trochę ciekawych spostrzeżeń i zaskoczeń. Postanowiłam je zebrać w jednym poście, poczytajcie co uznałam za ‚chińskie ciekawostki’. Ciekawe co wam się najbardziej spodoba?

Za czym ta kolejka stoi?

Codziennie przed godziną 17stą obok naszego bloku ustawia się długa kolejka, wszyscy grzecznie na coś czekają, czasami mają tabliczki z jakimiś napisami (których oczywiście nie rozumiemy).

Niektórzy dziadkowie przynoszą małe rozkładane krzesełka, żeby nóg nie nadwyrężać. W dni upalne wszyscy chowają się w cieniu, ale żeby porządek był ustawia się hulajnogi.

Punktualnie o 17stej otwiera się żelazna brama i rozpoczyna się … wydawanie dzieci z przedszkola. Po drugiej stronie w kolejce czekają dzieci, jedno po drugim przekracza bramę i wpada w ramiona rodzica lub dziadka.
Widok zadziwiający dla nas.
Przy większych przedszkolach tłum zbiera się tak duży, że właściwe ulica na jakiś czas jest zablokowana, ale każdy to rozumie i nikt się nie denerwuje. Po dziecko trzeba czasami odstać w kolejce dłuższej niż za czasów komuny w Polsce.

Brama się otwiera, rozpoczyna się wydawanie dzieci ;)

Chińska moda wakacyjna.

Jak zobaczycie gdzieś faceta, który w ten sposób nosi koszulkę to zapewne będzie to Chińczyk. Żeby jeszcze prezentowali swoje ‚kaloryfery’, ale gdzie tam … im większy brzuch tym koszulka mniej opada.

Według mojej prywatnej opinii faceci w Chinach są … odpychający. Nie dość, że charkają i plują na ulicach to jeszcze latem prezentują się jak widać na zdjęciu.
Przy jedzeniu ostatnio przesiadałam się parę stolików dalej, żeby nie słuchać mlaskania i wrzeszczenia. Jakoś kobiety potrafią zachować się jak należy, a mężczyznom chyba nikt nie zwraca uwagi, że to niezbyt ‘atrakcyjne’.

Mleko prosto od kozy!

Na wsi nikogo by nie zdziwiło, że może podstawić garczek i nadoić sobie mleka prosto od kozy, ale wśród 20 piętrowych wieżowców, w 9 milionowej miejskiej metropolii to widok zadziwiający :-) Ciekawe czy w polskich miastach spotkacie na ulicy krowy i dostaniecie ciepłe mleko świeżo wydojone?

Trzaskanie szkła.

Taki zwyczaj istniał w niektórych regionach Polski w czasie wieczorów panieńskich lub kawalerskich. Sama nigdy w takiej zabawie nie uczestniczyłam, ale słyszałam, że odbywała się czasami na Śląsku. Niby na szczęście dla młodej pary trzeba było coś potrzaskać.

Po co jednak to rozbijanie glinianych czarek po wypiciu trunku w Chinach, trudno nam zgadnąć? Wygląda to prawie jak konkurencja kto więcej wypije i roztrzaska ten wygrywa?

Podobno w przeszłości każdy żołnierz miał swoje naczynie, które używał do picia i przed ostateczną bitwą wszyscy tłukli swoje czarki na znak, że to już ostatnia bitwa, jeszcze jedno zwycięstwo i wracają do domu. Teraz naczynia tłucze się na szczęście.

 https://www.facebook.com/Rajscy/videos/1018314071649409/?t=3

 

Budka do śpiewania.

Spacerując po supermarkecie (molu/galerii), których tu pełno jak na całym świecie, zaciekawiła mnie mała budka, w której ktoś siedział. Przyjrzałam się bliżej co on tam robi ze słuchawkami na uszach i okazało się, że to budka do karaoke. Jak się zmęczysz zakupami, jedzeniem i łażeniem po galerii możesz posiedzieć i pośpiewać.

Widzieliście gdzieś coś podobnego?

Poobiednia drzemka

Azjaci w zakresie spania gdzie popadnie są niesamowici. Przyzwyczailiśmy się już do tego, że drzemka w pracy na biurku, albo pod biurkiem to rzecz normalna. Szczególnie oryginalne miejsca ich ‚odpoczynku’ najczęściej fotografujemy i tak powstała nam w Indiach całkiem niezła kolekcja ;-) zobaczcie >> http://rajscy.blogspot.in/2013/01/poobiednia-drzemka.html

Ubranko na motor.

Motor to podstawowy środek transportu w Azji południowo wschodniej: tani, doskonały w korkach, usiądzie na nim tyle osób ile się zmieści, poza tym pogoda pozwala na to, aby jeździć przez cały rok.

Kto by się tam przejmował prawem jazdy, kaskiem czy taką głupotą jak dopuszczalna ilość osób na motorze. Więc skoro wszyscy jeżdżą na motorach powstają różne udoskonalenia motorowe, np. daszki chroniące przed deszczem lub słońcem …. a w Chinach ubranka, bo czasami chłodno

Fenomen ciepłej wody.

Jak przystało na nauczyciela miewam choroby gardła i tracę głos albo chrypię przez parę dni, co mi wtedy wszyscy zalecają – pij gorącą wodę. Okazało się, że w Chinach gorąca woda to lekarstwo na wszystko, każda wizyta u lekarza (nie ważne co ci dolega) kończy się tą samą poradą.

Picie gorącej wody to nie tylko sposób leczenia, ale powszechny zwyczaj. W szkole wszyscy piją gorącą wodę, w restauracji na stół jako pierwsza wjeżdża gorąca woda, nawet jak zamówiłeś gorącą zupę. Odmianą może być gorąca woda …. po ugotowanych pierogach, błe …. jak dla mnie gorsza wersja ich wszędobylskiego popitku.

A nam się wydawało, że Chiny słyną z chińskiej herbaty :)

W Tajlandii królowała szklanka z lodem zalana wodą podawana do wszystkiego, a tu na odmianę mamy gorącą wodę, takie sobie odmienności tego świata.

Chiński sposób recyklingu – bez komentarza ;)

 

(Visited 52 times, 1 visits today)

Powiązane wpisy

Share This

About the author

Rajscy w Azji

Od lutego 2010 roku jestem na koczowniczej emigracji w Azji :-) Nazwałam ją tak ponieważ nadal zmieniam miejsca zamieszkania i dalej szukam swojego final destination. Razem z Rajskim oprócz zwiedzania i poznawania świata zajmowaliśmy się np. pracą w sierocińcu w Kathmandu. Przez 3 lata mieszkaliśmy w Mumbaju i pracowaliśmy w Bolywood. Przez 5 lat w Tajlandii pracowalimy jako nauczyciele. Teraz jesteśmy w Chinach i uczymy małych chiczyków angielskiego. A co dalej? Zobaczymy ;-) Takie szalone decyzje poszukiwania swojego miejsca na ziemi, to raczej pomysły młodych ludzi, którzy są na początku swojej drogi życiowej. Z nami było odwrotnie, najpierw wychowaliśmy naszego syna w Polsce, osiągnęliśmy swoje sukcesy zawodowe, czegoś tam się dorobiliśmy. Jednocześnie wpadliśmy w rutynę codzienności, typowy schemat, praca-dom, praca-dom. A potem zapadła decyzja o zmianie, właściwie to trochę życie za nas zadecydowało ;-)

View all articles by Rajscy w Azji

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.