Podróż nad Bajkał – Kazań

Podróż nad Bajkał – Kazań

Z Jekaterynburga ruszyliśmy do stolicy Tatarstanu, Kazania. Nocnym pociągiem RŻD (Rossijskije Żeleznyje Dorogi), co już samo w sobie mnie ekscytowało, gdyż uwielbiam Rosyjskie Koleje Państwowe. Wg przyjazdów i odjazdów rosyjskich pociągów wciąż można regulować zegarki, a przede wszystkim spotyka się niezmiernie ciekawych ludzi. Niestety (albo na szczęście) nie dane nam było podróżować plackartą (miejsca leżące w całym wagonie, bez przedziałów), tylko w 4-osobowym coupe. Jekaterynburczycy dodatkowo przeżywali nowość, zmianę godzin rozkładów jazdy. Otóż do końca lipca wszystkie rozkłady rozpisane były wg czasu moskiewskiego, a teraz zastosowano czas miejscowy. Cóż, dla mnie ta druga opcja jest jedyną naturalną. Bo jak zorientować się, kiedy wyjechać na dworzec, jeśli pociąg odjeżdża o godz. 20.00, ale ty będziesz miał wtedy na zegarku godzinę 22…

Herb Tatarstanu – uskrzydlona pantera z tarczą. Kolor złoty symbolizuje piękno i bogactwo kraju, czerwony – dojrzałość, energię i witalność, zielony – wiosnę jako odrodzenie, biały – czystość myśli obywateli.

Tatarstan na mapie Rosji. Obowiązuje tu czas moskiewski.

Ewę i mnie rzucono na górne łóżka, a do towarzystwa miałyśmy dwie Rosjanki, Swietłanę i Tatianę. Stanowiły one całkowite swoje przeciwieństwo. Swietłana, drobna, chudziutka i cicha, uśmiechała się do nas od samego początku. Tatiana, kobieta bardzo słusznych rozmiarów, z ponurą twarzą pokerzysty stanowiłaby dość typowy przykład nieuśmiechającej się Rosjanki, gdyby nie skośny wykrój oczu, wskazujący na tatarskie pochodzenie. Dość długo ogarniałyśmy problemy logistyczno-magazynowe, usiłując gdzieś upchnąć wyjątkowo dużą walizkę Ewy. Mała Swietłana usiłowała bezskutecznie nam pomóc (a przed odjazdem pociągu również jej starszy mąż, bo nasi panowie z wycieczki mieli wyjątkową zdolność do rozpierzchania się w takich sytuacjach). Tatiana przyglądała się z boku i coraz głośniej i szybciej sapała. – Dość! – krzyknęła nagle. Niech siądą i nie robią bałaganu. Po czym jakimś cudem walizki, włącznie z tą wielką, zostały ułożone, a w przedziale zapanował porządek. Następnie udzieliła nam szczegółowych instrukcji. Drabinek używać nie będziemy, bo są niewygodne i przeszkadzają leżącym na dole. Należy jedną nogą zgrabnie odbić się od stolika, uważając, żeby go nie zwalić. Oczywiście stolik nie może się pobrudzić. – Dajcie gazetę! – zażądała. – Ale jeszcze nie zdążyłam przeczytać – usiłowałam bronić świeżego numeru „Polityki”. Baba spokojnie wyjęła mi tygodnik z rąk, wyrwała środkowe strony i położyła na stole. – Na, jeszcze jest dużo do czytania. – oddała mi czasopismo. Gdybym nie mówiła po rosyjsku, Tatiana dałaby zapewne upust słowny swojej pogardzie dla niezorganizowanych inostranek (cudzoziemek), pozwoliła sobie jednak tylko na jedną słowną wycieczkę, że osoby z takimi walizkami jak Ewa powinny płacić za klasę lux. Kolejne instrukcje, wypowiadane znużonym tonem, dotyczyły wychodzenia z przedziału. Możemy sobie wychodzić, ile chcemy, ale musimy pamiętać o knopce (przycisku). Knopka w górę – blokada, knopka w dół – otwarte. Albo na odwrót. Na knopkę była też woda w toalecie, a wagon najpewniej pamiętał czasy Breżniewa. Po instrukcjach i tyradach Tatiany następowały dłuższe chwile milczenia. Coś ją jednak w środku gryzło i znienacka zapytała, co kupimy sobie w Kazaniu. – Nie wiecie? Boże ty mój. No to zapiszcie sobie. Ze słodyczy przede wszystkim czak-czak, znajdziecie w sklepach o tej samej nazwie, jest to słodziusieńkie smażone ciasto z miodem, że palce lizać! Albo takłysz-kalewe, w formie piramidek, to taka wata, ale nie cukrowa, tylko z miodu. Zdrowe. Bo ja nie uznaję rzeczy niezdrowych i z dodatkami. A słodycze każdy lubi, prawda? Dla mężów kupcie machan, najlepiej tutyrską kiełbasę z koniny, możecie dołożyć też balsam alkoholowy Bugulma, Czistaj lub Tatarstan. Tatarstan ma 45 %. A sobie wybierzcie coś z naszej regionalnej biżuterii (ja ostatecznie mam tylko magnesik na lodówkę, który na dodatek wcisnął mi Misza, wielbiciel gadżetów).

Czak-czak.

Tradycyjna końska kiełbasa machan.

Takłysz-kalewe.

Kiedy opowiadała o przysmakach Tatarstanu, jej oczy rozmarzyły się, a styl opowieści był iście literacki, zupełnie nie przystający do jej wcześniejszych lekko wulgarnych pokrzykiwań. Przed snem Tatiana z namaszczeniem położyła każdej na poduszce zdrowy cukiereczek-galaretkę, zrobioną wyłącznie z owoców. Faktycznie był pyszny, zjadłam go dopiero w Moskwie. Tatiana zadziwiła mnie ponownie, wyciągając e-czytnik. Zbyła mnie jednak, kiedy usiłowałam się dowiedzieć, czym się na co dzień zajmuje. – A czytam tylko kryminały Daszkowej, niech nie myśli, że mam czas na trudne rzeczy. – podsumowała. Do końca podróży nie uśmiechnęła się ani razu.

A Kazań jest faktycznie zachwycający (albo zachwycająca, bo w rosyjskim ma rodzaj żeński)! Biały Kazański kreml znajduje się na liście UNESCO i mieści się tam cudowny meczet z błękitnymi kopułami, Kul Szarif. Bardzo długo była to największa muzułmańska świątynia w Europie poza Stambułem, aktualnie wyprzedził go meczet Achmada Kadyrowa w Groznym.

Meczet Kul Szarif

I ja z Miszą na jego tle.

Kazański kreml z zewnątrz.

Na kremlu.

Ba, sam dworzec kolejowy i plac dworcowy można podziwiać bez końca, obserwując architekturę i różnorodność etniczną miasta. Kazań ma też metro (10 stacji), a taksówki (polecam zamawianie przez Yandex taxi, które połknęło nawet Ubera) są niewiarygodnie tanie, 3-5 zł za podwiezienie kilka kilometrów.

Dworzec kolejowy nocą.

I w dzień. Widzicie Tatarkę w hidżabie?

Można się tu ochłodzić tradycyjnym kwasem albo lemoniadą.

Albo kupić piwko z miejscowego browaru. Na przykład Miszeńkę z wisienką :)

Urokliwe ulice i place.

Na budynkach zostały charakterystyczne oznaczenia z czasów radzieckich.

Po zwiedzaniu polecam spacer nad jezioro Kaban, z którego tryskają fontanny.

Jezioro Kaban.

Miszka się bardzo zmęczył zwiedzaniem Kazania…

…a ja zamiast czak-czaka wolałam zjeść rosyjski serniczek, zwany z angielska czis-kejkiem, który jest o wiele tłuściejszy niż polski sernik. I przepyszny.

Kazań przyłączył do Państwa Moskiewskiego car Iwan Groźny w 1552 roku. Udało mu się dopiero za trzecim razem połknąć ten łakomy kąsek, portowe centrum handlowe Powołża i świetnie wyposażony ośrodek wojenny. Historia Tatarstanu sięga VIII wieku p.n.e., a w średniowieczu krajem rządzili wołżańscy Bułgarzy. W XIII wieku Bułgarię podbili Mongołowie, a po rozpadzie imperium Czyngis-Chana weszła w skład Złotej Ordy. Na początku XV wieku chan Ułu-Muhammed ogłosił powstanie Chanatu Kazańskiego, które zaczęło układać sobie stosunki z Państwem Moskiewskim. Więcej o historii Tatarów możecie dowiedzieć się z tego krótkiego i zabawnego filmiku:

 

Ludność republiki liczy prawie 4 miliony (w Kazaniu prawie półtora), językami urzędowymi są rosyjski i tatarski, co widać we wszelkich nazwach. Oficjalnie Tatarstan jest republiką świecką, natomiast liczba meczetów (1428) i cerkwi (319) wskazuje na dominujący w praktyce islam.

Centrum nauki Koranu nad jeziorem Kaban.

Zdjęcia przysmaków i mapa z runetu.

(Visited 9 times, 1 visits today)

Powiązane wpisy

Share This

About the author

Natalia

Menedżer międzynarodowy i specjalista handlu zagranicznego przede wszystkim w branży spożywczej; wielbicielka literatury, podróży i zumby, a także Polski XX-lecia międzywojennego. Jak również Rosji i Moskwy, w której mieszkała kilka lat.

View all articles by Natalia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.