Irlandzka lista UNESCO

Irlandzka lista UNESCO
Irlandia, skromnie, ma dwa obiekty na tej liście. Tylko dwa, ale za to jakie imponujące.

Brú na Bóinne – archeologiczny kompleks oraz zakole rzeki Boyne

Trzy główne prehistoryczne miejsca to Newgrange, Knowth i Dowth, tworzące kompleks grobów korytarzowych po irlandzku zwany Brú na Bóinne. Znajdują się na północnym brzegu rzeki Boyne, 50 kilometrów od Dublina. Rzeka ta musiała mieć wielkie znaczenie dla ludzi w czasach kultury megalitycznej, gdyż w okolicy znajduje się sporo różnych kopców, kopczyków, kurhanów i innych prehistorycznych zabytków. Brú na Bóinne to największe i najważniejsze w Europie tego typu miejsce z prehistoryczną sztuką. Z tych trzech obiektów, przedstawię Wam bliżej największy i najłatwiej dostępny dla zwiedzających — Newgrange.

Newgrange jest chlubą Irlandczyków jako budowla starsza od Myken, Piramid, a nawet Stonehenge, datuje się, że zostało wzniesione około 3200 przed naszą erą. Mimo tego odkryte zostało relatywnie niedawno – pod koniec XVII wieku. Obiekt z zewnątrz ma kształt kopca i to w pewnym stopniu pomagało mu w „ukryciu” pod warstwą ziemi i kamieni.  Gdy szukano budulca na budowę drogi, przypadkowo odkryto Newgrange.

Wewnątrz grobu, niemal cały czas,  panuje przysłowiowa egispka ciemność. Przez kilka dni w roku, a dokładnie w trakcie przesilenia zimowego przez wąską strzelinę nad wejściem, światło słoneczne oświetla komorę grobową. Ponad pięć tysięcy lat temu ten promień słoneczny docierał aż do tylnej ściany grobu i oświetlał wnętrze przez około 17 minut. Dzisiaj dociera już tak mniej więcej do połowy komory. Jesli będziecie zwiedzać to miejsce, fenomen ten zostanie Wam zaprezentowany przez przewodnika. Zgasi światło i nastanie taka ciemność, że nawet nie będziecie widzieć swojej ręki. Następnie przewodnik zapali sztuczny promień słońca, imitujący ten prawdziwy, aby zobaczyć jak promień powoli przedostaje się coraz głębiej do grobu by oświetlić go w pełni na kilak minut i znów zniknąć. Niesamowite jest to, że grób został tak zaplanowany i zbudowany ponad pięć tysięcy lat temu. Ten prawdziwy promień słoneczny wpadający do komory, każdego roku może zobaczyć około 100 szczęśliwców. Oczywiście chętnych osób jest ich o wiele więcej  – o tym komu uda się wejść, nie decyduje pierwszeństwo kupna biletu a loteria.  Każdego roku około 30 tysięcy chętnych bierze w niej udział. Pamiętajcie jednak, że samo losowanie jeszcze nic nie znaczy – może być pochmurny dzień i światło słoneczne nie wpadnie do grobu. Warto również dodać, że wnętrze Newgrange jest naprawdę małe, ma się wrażenie, że idzie się korytarzem do głównej komory tylko chwilkę i że korytarz jest niemal poziomy. Natomiast gdy się dojdzie do komory, to okazuje się, że okienko nad wejściem do wnętrza jest teraz na poziomie podłogi i naszych nóg.

Sceilg Mhichíl / Skellig Michael

Drugim obiektem na liście UNESCO jest kompleks zakonny pochodzący z VI wieku, położony na stromych zboczach kamiennej wyspy Sceilg Mhichíl (ang. Skellig Michael). Wyspa znajduje się 12 km od wybrzeża południowo zachodniej Irlandii, 5 godzin jazdy od Dublina i wznosi się 218 metrów nad poziom morza. Na jej szczycie znajdują się pozostałości budowli po zakonnikach, żyli on w kamiennych chatkach przypominających wyglądem ule, chociaż wewnątrz były prostokątne. Były one zaprojektowane i wykonane bardzo pomysłowo i precyzyjnie — kropla deszcze się między nimi nie przeciśnie. Ponieważ warunki były tam spartańskie oraz położenie odległe od stałego lądu i niebezpieczne, miejsce nie było odwiedzane. Okazało się to dla niego błogosławieństwem, gdyż dzięki temu jest w niezwykle dobrym stanie. Dziś nadal nie jest łatwo dostać się na wyspę. Trzeba odpowiednio wcześnie zarezerwować bilet na przeprawę na wyspę, a może to zrobić maksymalnie 180 osób w ciągu jednego dzień. Następnie zapakować się do motorówki czy kutra, uprzednio płacąc za bilet powrotny 60 euro, i płynąć poprzez kapryśnie fale tutejszego oceanu. Pogoda musi być odpowiednia, każdego więc ranka, operatorzy motorówek decydują czy do wyjazdu może dojść. Można mieć pecha i spędzić kilka dni czekając na odpowiednią pogodę na wyprawę… a następnie urlop lub cierpliwość się Wam skończy. Jeśli mimo wszystko, uda się Wam dopłynąć na wyspę, przed Wami kolejne wyzwania. Pokonać musicie 618 stromych, kamiennych schodków oraz wytrzymać cały czas pobytu bez toalety (nie ma tam takowej). Zapomnicie jednak o tych wszystkich wyrzeczeniach, gdyż poczujecie się, jakbyście przenieśli się w czasie. Wszystko wygląda dokładnie tak, jak zostawili stulecia temu zakonnicy, gdy opuścili wyspę w XIII wieku. W takim miejscu pewnie przychodzą różne pytania do głowy: dlaczego tutaj zakonnicy przybyli, jak tu przetrwali, jaka była ich dieta? Ile jeszcze czasu minie, zanim znajdę się na lądzie z toaletą?

A czy wiecie, że w zeszłym roku o miejscu było głośno, gdyż kręcono tu Star Wars?

Więcej o Irlandii dowiecie się odwiedzając mojego bloga lub stronę FB. 

(Visited 450 times, 1 visits today)

Powiązane wpisy

Share This

About the author

Kasia w Krainie Deszczowców

Polka w Dublinie. Anglistka. Ekonomistka. Realistka. Hobbystycznie socjolożka. Raz spotkałam Roberta Makłowicza i podobno Franka Kimono ale tego nie pamiętam bo byłam za mała żeby pamiętać. Oprócz tego kilkunastu ministrów irlandzkich. Z pewnością robiłam wiele rzeczy w życiu, czasem za dużo i za intensywnie. Kiedyś miałam cztery różne prace na raz. Kiedyś uczyłam angielskiego kilku prezydentów pewnego polskiego miasta. A jeszcze bardziej kiedyś pracowałam w pubie należącym do pierwszoligowej drużyny futbolowej w Londynie. Odkąd przyjechałam do Irlandii zajmuję się technologią, przedsiębiorczością, gospodarką i polityką irlandzką. Nie dlatego że chcę, ale zawodowo. Chociaż coraz częściej też chcę. W rozmowie lubię wyrażać się dosadnie. Jestem poprawna politycznie tylko służbowo, ale jeśli myślę, że ktoś jest idiotą to dam mu to odczuć. Osiągnęłam wiek w którym już mogę sobie na to pozwolić. I nic nie muszę. Mogę za to nie być słodka. Przeklinać też lubię, ale dopiero jak kogoś lepiej poznam bo to niegrzecznie przeklinać w twarz nieznajomemu. Pijałam latte gdy byłam młodsza. Teraz wolę Americano. Miłość do czerwonego wytrawnego wina pozostała tak samo mocna. Gdy sytuacja wymaga zmiany trunku to przerzucam się na whiskey. Zmieniam zdanie z doświadczeniem. A Ty?

View all articles by Kasia w Krainie Deszczowców

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.