Nie bójcie się Halloween!

Nie bójcie się Halloween!

 Dzisiaj świętowane jest Halloween. Czy wiecie, że ma ono starożytne celtyckie korzenie, czyli pochodzi od święta Samhain. Starożytni Irlandczycy dzielili rok na cztery pory wyróżnione świętami: ImbolcBeltaineLughnasa oraz Samhain. To, co ważne w tym podziale to to, że stanowiły o nim równonoce i przesilenia. Samhain był pomiędzy równonocą jesienną a przesileniem zimowym. Można też było dzielić rok na dwie części a wtedy Samhain odziela jego część jaśniejszą, czyli lato od części ciemniejszej, czyli zimy. O tej porze roku, ludzie byli zajęci przygotowaniami do zimy. Zajmowali się przechowywaniem zbóż, przeprowadzeniem bydła i owiec z pastwisk letnich na zimowe oraz ubojem części z nich, aby mieć zapas jedzenia na zimę. Składano drewno i torf na opał, reperowano domy przed niszczącymi warunkami zim. Samhain był obchodzony jako podziękowanie za te wszystkie dary oraz powitanie nadchodzącego nowego roku. Nieodzownym elementem tych obchodów było palenie wielkich ognisk. Ogień symbolizował życiodajne i grzejące słońce, ale też miał moce oczyszczające i przekazywał moc bogów.

 Uważano, że w czasie Samhain podział pomiędzy światem żywych a światem duchów był najcieńszy, pozwalając duszom przenikać w obydwie strony, nie bano się jednak tego. Przygotowywano dodatkowe miejsce przy stole dla zmarłych lub też wystawiano na zewnątrz jedzenie dla nich. Duchy zmarłych przodków byli honorowani i zapraszani do domu, a szkodliwe duchy odpędzane. Ludzie zakładali przebrania i maski, aby udawać, że sami są złymi duchami i tym samym uniknąć napaści ze strony tych „prawdziwych”. W obchodach święta dużą rolę odgrywało ogniska i jedzenie. Zabijano bydło, a jego kości wrzucono do wspólnego ogniska, po czym gaszono palenisko domowe, by je ponownie rozpalić z tego nowego wspólnego.

Święto to było dość mocno zakorzenione w Irlandii i kościół katolicki postanowił przenieść dzień Wszystkich Świętych (All Hallows) z 13 maja na 1 listopada, a zaraz po nim ustanowiono Zaduszki (All Souls). Zakładanie kostiumów i masek w celu odparcia szkodliwych duchów przetrwało jako zwyczaje Halloween. Irlandczycy emigrowali do Ameryki na dużą skalę w XIX wieku, zwłaszcza w okresie Wielkiego Głodu w Irlandii w latach czterdziestych XIX w. Przywieźli ze sobą tradycję Halloween i stała się ona jednym z głównych świąt amerykańskich. Z czasem inne tradycje zaczęły mieszać się z Halloween, na przykład amerykańska tradycja dożynkowa rzeźbienia dyni lub też słynne chodzenie po łakocie – trick or treating.

Dwa wzgórza w dolinie Boyne były związane z Samhain w czasach celtyckiej Irlandii, Tlachtga i Tara. Tlachtga była miejscem Wielkiego Święta Ognia, który rozpoczął się w przeddzień Samhain (Halloween) i jako taka była ważniejszym miejscem niż Tara. 

Wejście do przejścia  Mound of the Hostages na Wzgórzu Tary jest ustawione na równi ze wschodzącym słońcem w okresie Samhain. Wiek The Mound of the Hostages  określa się na 4,500 do 5000 lat, co sugeruje, że Samhain był obchodzony na długo przed tym, gdy pierwsi Celtowie przybyli do Irlandii około 2,500 lat temu. 

Dziś huczne i wesołe świętowanie Halloween, nie przeszkadza katolickiej Irlandii. Tubylcy patrzą na nie bardziej jako na święto irlandzkie niż pogańskie, a napotkany na ulicy czy w kościele w tym dniu ksiądz, na odchodne powie „Happy Halloween”. Dzieci biegają po łakocie od domu do domu, ale jeśli dom, nie jest przystrojony, to nie nagabują jego mieszkańców — to znak że żadne cukierki tam na małych łakomczuchów nie czekają. Dorośli natomiast również biorą udział w przebierankach oraz moja swoje własne wieczorne imprezy Halloweenowe.

Jeśli chcesz wiedzieć więcj o Irlandii zapraszam na moje strony tu i tu.

(Visited 242 times, 1 visits today)

Powiązane wpisy

Share This

About the author

Kasia w Krainie Deszczowców

Polka w Dublinie. Anglistka. Ekonomistka. Realistka. Hobbystycznie socjolożka. Raz spotkałam Roberta Makłowicza i podobno Franka Kimono ale tego nie pamiętam bo byłam za mała żeby pamiętać. Oprócz tego kilkunastu ministrów irlandzkich. Z pewnością robiłam wiele rzeczy w życiu, czasem za dużo i za intensywnie. Kiedyś miałam cztery różne prace na raz. Kiedyś uczyłam angielskiego kilku prezydentów pewnego polskiego miasta. A jeszcze bardziej kiedyś pracowałam w pubie należącym do pierwszoligowej drużyny futbolowej w Londynie. Odkąd przyjechałam do Irlandii zajmuję się technologią, przedsiębiorczością, gospodarką i polityką irlandzką. Nie dlatego że chcę, ale zawodowo. Chociaż coraz częściej też chcę. W rozmowie lubię wyrażać się dosadnie. Jestem poprawna politycznie tylko służbowo, ale jeśli myślę, że ktoś jest idiotą to dam mu to odczuć. Osiągnęłam wiek w którym już mogę sobie na to pozwolić. I nic nie muszę. Mogę za to nie być słodka. Przeklinać też lubię, ale dopiero jak kogoś lepiej poznam bo to niegrzecznie przeklinać w twarz nieznajomemu. Pijałam latte gdy byłam młodsza. Teraz wolę Americano. Miłość do czerwonego wytrawnego wina pozostała tak samo mocna. Gdy sytuacja wymaga zmiany trunku to przerzucam się na whiskey. Zmieniam zdanie z doświadczeniem. A Ty?

View all articles by Kasia w Krainie Deszczowców

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.