Irlandzkie puby

Irlandzkie puby
Być w Irlandii i nie napisać o irlandzkich pubach byłoby niewybaczalne. Tyle ich wszędzie jest, w mieście i na wsiach. Różnych – małych, dużych, kolorowych.
To miejsca spotkań ludzi w każdym wieku. Rano, a właściwie przed południem, przychodzi się do pubu zjeść śniadanie, wypić kawę, przeczytać codzienną gazetę. W chłodne dni posiedzieć przy kominkach. Miejscowi starsi ludzie przesiadują w pubie często, niemal codziennie, przy kawie, herbacie i oczywiście przy piwie.
Około południa pub się zapełnia ludźmi, którzy wychodzą z pracy na lunch, wpadają też całe rodziny, aby coś zjeść.
W pubie Irlandczycy oglądają mecze rugby i hurlingu. Mecz lokalnej drużyny to święto i okazja do spotkania w pubie. A jakie panują wtedy emocje! Dopingują swoje lokalne drużyny głośno i gorąco. Emocjonują się na każdym meczu tak, jak Polacy na Euro 2012. Każdy  zdobyty punkt czy bramka powoduje, że ściany pubu drżą. Obsługa serwująca piwo biega w koszulkach z emblematem miejscowej drużyny, a jeżeli mecz zakończy się zwycięstwem, na pubie zostają zawieszane flagi i banery, a kibice długo i wesoło omawiają szczegóły rozgrywek. Barmani naprawdę mają wtedy co robić.
Po ślubie w kościele pary młode z gośćmi przychodzą do pubu na poczęstunek. Nie jest on oczywiście zbyt wyszukany i tak obfity jak na polskich weselach. Ot, coś do jedzenia, jakieś piwo lub kieliszek wina. Jak gość chce jeść i pić więcej sam płaci za siebie rachunek.
Bywają nierzadko organizowane w bubach także duże spotkania – czyjeś urodziny, wesela, eventy firmowe. Strzelają korki szampana, gra muzyka do tańca, odpalany jest wtedy duży grill, a za barem uwija się kilku barmanów. Na takiej imprezie bawi się nawet do 200 osób. Stoją w różnych grupkach, siedzą przy stolikach i barze, palą papierosy w ogrodzie i przed pubem. Byle gdzieś znaleźć kawałek podłogi i miejsce do odstawienia szklanki z piwem. Panuje niesamowity gwar. Słychać śmiech, przekomarzania się, rozmowy, śpiew. Jedna wielka radość i zabawa.
Wieczorami bardzo dużo się dzieje. W dużych pubach, zwłaszcza w miejscowościach turystycznych organizowane są wieczory z irlandzką muzyką ludową. Informacje, gdzie i kiedy grają znajdują się zarówno wewnątrz pubu, jak i w witrynach. Turyści, ale też miejscowi, przychodzą bardzo licznie posłuchać, nagradzając grajków brawami, banknotami no i oczywiście piwem. Wszyscy bardzo dobrze przy irlandzkiej muzyce się bawią – tubylcy z Amerykanami, Francuzami, Niemcami. Ciemne i jasne bardzo zacieśnia więzi i rozwiązuje języki.
Tyle razy słuchałam,  jak śpiewa Enya, a dopiero słuchając oryginalnej irlandzkiej ludowej muzyki na żywo  w pubie zrozumiałam, skąd wzięły się brzmienia i oryginalność jej całej tak bogatej twórczości. Moment, w którym zrozumiałam tę artystkę – bezcenny.
W weekendy też się bawią przy muzyce na żywo, ale innej – country, pop, disco, jazz… Zależy, w którym pubie jaki rodzaj muzyki jest preferowany. Można też oczywiście potańczyć.
Mnie zafrapowało jeszcze coś innego. Widząc w pubie wzdłuż dwóch kontuarów 23 (policzyłam!) nalewaki do piwa, zaczęłam się zastanawiać, gdzie obsługa i w jaki sposób zmieściła pod barem tyle kegów? Przecież tam musi być jeszcze miejsce na szklanki, muszą być jeszcze zmywarki do tych szklanek, zlewozmywaki, lodówki na inne napoje i piwa w butelkach, kosze na śmieci….Jak oni to zmieścili?
Otóż kegi z piwem nie znajdują się bezpośrednio pod barowym kontuarem, tylko w specjalnym przeznaczonym do tego pomieszczeniu-chłodni za barem, skąd niewidoczną dla gości lokalu instalacją piwo jest doprowadzone do nalewaków.
Z każdego kąta, z każdego kawałka ściany spogląda na gości historia pubu i historia Irlandii w ogóle. Ma się wrażenie, że tu nic nie jest przypadkowe. Stare plakaty reklamujące papierosy i piwo, ryciny, na których widać, jak wyglądała dawniej miejscowość, zdjęcia nestorów rodu, do którego należy pub prowadzony z pokolenia na pokolenie, różne drobiazgi i pamiątki. Siedząc w takim pubie czuje się, że to nie jest przypadkowy lokal. To miejsce ma duszę, a ściany opowiadają historię całych pokoleń ludzi siedzących nad szklaneczką piwa.

 http://dojrzalejestpyszne.blogspot.com

(Visited 112 times, 1 visits today)
Share This

About the author

Róża Wigeland

Każdy kraj jest dobry i wszędzie jest dobrze. O ile ma się pieniądze w kieszeni i wesołość w sercu.

View all articles by Róża Wigeland

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.