Prawdziwe perły Lizbony

Prawdziwe perły Lizbony

Stoję nad brzegiem Oceanu. Przede mną rozpościera się błękit wody. Zlewa się z idealnie niebieskim niebem. Perfekcyjna pogoda. Nie zdarza się często w Portugalii. Może dlatego rzewne dźwięki narodowej muzyki fado tak doskonale wtapiają się w klimat tego raczej deszczowego kraju. Jednak gdy jest słoneczny dzień, gdy przed sobą masz błękit Oceanu, a za sobą jedną z najpiękniejszych stolic Europy trudno wczuć się w ten melancholijny, rzewny nastrój tak charakterystyczny dla muzyki fado. Rzucam jeszcze jedno spojrzenie na wodę. Jest spokojna. Wchodzę wyżej i wyżej, aż do końca schodów tej niezwykłej twierdzy…

 

 

Lizbona jest naprawdę fascynującym miastem. Cudownie kolorowe budynki, zabytkowe tramwaje i echa dawnej pychy z czasów Wielkich Odkryć Geograficznych mogą zawrócić w głowie. Jednak to właśnie dzięki nim tak niesamowity klimat towarzyszy zwiedzaniu tego miasta. Meandrując między wąskimi uliczkami i przechadzając się po szerokich placach i promenadach można odkryć tu prawdziwe cuda, bezcenne perły, które Lizbona pielęgnuje niczym wytrawna kokieta gotowa na zaloty. 

 

 

Jednym z najciekawszych według mnie miejsc w stolicy Portugalii jest nabrzeże. Dzielnica Belém kryje majestatyczny klasztor Hieronimitów z pięknymi ażurowymi krużgankami, finezyjną wieżę obronną wystającą z wody niczym potężna skała, a także pełen uroku i cudownie przyozdobiony lokal Pastéis de Belém z wybornymi ciasteczkami – lokalnym przysmakiem. A na tym nie koniec! Możecie przejść się ze mną po ulicach Lizbony i odkrywać jej bezcenne skarby, wystarczy, że zajrzycie na TEN post na moim blogu. Miłej wędrówki życzy Wam Magda :)

 

(Visited 47 times, 1 visits today)
Share This

About the author

ZzaGrubychSzkiel

Swoją przygodę z podróżami zaczęłam dawno, dawno temu…na pewno nie za górami ani nie za lasami. Pierwszy wyjazd bez rodziców zaliczyłam już w wieku 6 lat. Marzył mi się obóz żeglarski. Potem poszło z górki. Tak naprawdę myślę, że świadomie podróżuję od około 8 lat. Za własne pieniądze i realizując własne plany. Nie jestem typem obieżyświata, który zostawi wszystko, za bardzo lubię swoje cztery kąty i to jak sobie umościłam w nich życie z mężem i tysiącem fanaberii. Jednak nieodłączną częścią jego stały się podróże. Czekam na nie z prawdziwą dziecięcą ekscytacją, a na świat poznany podczas nich patrzę zza grubych szkieł.

View all articles by ZzaGrubychSzkiel

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.