Autobusem przez europejskie Wilno

Autobusem przez europejskie Wilno

Pozwalam sobie na wrzucanie czasem postów z podróży do innych krajów. Była już Białoruś, dzisiaj Litwa. Byłam tu wiele razy, ale zawsze służbowo. Dzięki temu liznęłam Kowna, Wilna, Kłajpedy i Palangi (to taki śliczny kurort nadbałtycki, w klimacie skandynawskim).

Dzisiaj nadaję z delegacji z Wilna, po ciężkim, ale owocnym dniu. Firma płaci za samolot (wielu pracodawców uznaje tylko podróż autem na Litwę, bo niby tak blisko, ale to jest przecież aż 800 km z Krakowa), przez co czułabym się niemoralnie, korzystając z taksówek na miejscu. Dlatego store check i spotkania robię z buta i komunikacją miejską; jest to nie tylko oszczędniej, ale i efektywniej. Kupuje się kartę na 24 godziny za niecałe 5 euro i można wielokrotnie wysiadać i wsiadać (trochę przeszkadza notebook i pakiet próbek, no ale to tak jak siłownia). Przy okazji, czego doświadczyłam w Moskwie, odkrywam uroki podróżowania z narodem. Zawsze zaobserwuje się coś ciekawego albo kogoś pozna. Do dziś żałuję, że w Kiszyniowie przejechałam się autobusem tylko raz. Aha, no i oczywiście kompletnie nie znam się na miejskiej komunikacji w Krakowie…

2016-02-24 16.39.22

Bratan, witaj – mam wrażenie, że tu w Wilnie znają się wszyscy, bo chwilę wcześniej kierowca autobusu kiwał wesoło do przechodnia. Zażywny pan po 50-tce, nazwijmy go Iwan, stylizacja bojówkowo-młodzieżowa, dolny garnitur uzębienia złoty, obłapia nowego pasażera linii trolejbusa nr 18. – Czuwak, ty kuda propał? A, wyjeżdżasz. To obowiązkowo wódeczkę musimy strzelić. 200 gram, składamy się po połowie. A chwost (albo chłost – chyba chodziło o zakąskę) ty kupujesz, stoi?Dlaczego nie? słyszę typowo rosyjską odpowiedź jego towarzysza. – What is your name? This is Vilnius, a capital of Lithuania. – oświadcza nagle Iwan po angielsku, oślepiając mnie swoim złotym uśmiechem. Widocznie mój notebook robi wrażenie (i czapka, magiczna moskiewska czapka z woalką). Niestety nie jest w moim typie, więc udaję, że nie rozumiem.

2016-02-24 16.47.23

W Wilnie komunikacja jest świetnie zorganizowana, jest jednak parę problemów. Po pierwsze – język. Litewski to dla mnie czarna magia, a wymowa jest inna niż słowo pisane, przez co nie da się uniknąć pomyłek. Rozumiem, że nie chcą dorzucać rosyjskiego tłumaczenia, ale skoro euro wprowadzili, to angielski aż się prosi. Po drugie: zimno. W wileńskich autobusach jest tak zimno, że przy dłuższej podróży można zakostnieć. A przecież tylko 0 stopni na zewnątrz. Czy podczas mrozów też nie grzali? Dla porównania, w rosyjskich autobusach panuje upał aż do omdlenia (choć nie wiem, czy z powodu gorąca, czy zapachów, które ciepło uaktywnia).

Podczas trasy z lotniska do hotelu (autobus 3G, 30 minut, bilet 1 euro) zaskoczył mnie czerwony kasownik, jakby z innej epoki. Dla młodych: papierowy bilecik trzeba wsadzić do urządzenia i nacisnąć język. Powstają dziurki, które świadczą o legalności przejazdu. Potem widziałam je wielokrotnie, zainstalowane przy nowoczesnych skanerach i obok monitorów wyświetlających zazwyczaj reklamy.

kasownik

Czytałam, że w krajach nadbałtyckich skomputeryzowanie i internet są na najwyższym poziomie. Trudno w to uwierzyć, mając wszędzie problemy z połączeniem wi-fi (bo u nas może inne kody są? – odpowiedź w hotelu, gdzie 1,5h walczyłam o połączenie) albo widząc bardzo biednych ludzi na wileńskich osiedlowych przystankach, i te biedne babcie żebrzące pod supermarketami. Gdzie im do internetu? Oni nie mają na dentystę, a może i na jedzenie (ceny w EUR są bardzo wysokie, zwłaszcza przy obecnym kursie złotówki).

W Wilnie słychać oczywiście litewski, ale także często rosyjski i polski. Taki polski z cudownym zaśpiewem, tak jak moja Babcia mówiła. Bo w Wilnie mieszka wielu Polaków i czuć tu polski duch. Nie zapomnę, jak były klient handlowy, czysty Litwin z Kowna (Kaunas) mówił, że w Wilnie nie czuje się u siebie. Ja za to się czuję.

Litwo, Ojczyzno moja, ty jesteś jak zdrowie,

ile cie trzeba cenić, ten tylko się dowie, kto cię stracił.

Dziś piękność twą widzę w całej ozdobie, widzę i opisuję, bo tęsknię po tobie.

Jeśli pomyłki, to wybaczcie, ale cytuję z pamięci, bo jestem z tego pokolenia, gdzie fragmentów Pana Tadeusza uczyliśmy się na pamięć.

2016-02-24 16.48.56

Praktycznie ze wszystkimi można dogadać się po rosyjsku, o ile ktoś akurat nie jest Polakiem lub nie zna polskiego. Mniejszy sąsiad, to polskiego się uczył, nie tak jak my… Jednak najmłodsze, nacjonalistyczne (bez podtekstów pejoratywnych) pokolenie 20-latków mówi tylko po litewsku, na Polskę patrzy podejrzliwie i zawzięcie uczy się angielskiego. To ostatnie rzecz chwalebna, ale odrzucanie rosyjskiego jest wielką szkodą. Chociaż widziałam i słyszałam wiele młodych osób mówiących rosyjskim językiem potocznym, ze szczególnym upodobaniem słowa blin jako przerywnik.

2016-02-24 16.49.06

Pomyliłam autobusy i znękana szukaniem znalazłam zajezdnię. Kierowca był chętny do rozmowy (rosyjski z wplataniem słów polskich) – Pani, kiedyś to my jeździli po całym świecie (sic! o Unio Europejska!). Do Uzbekistanu ja jeździł, handlował (handlował mówi po polsku), my tam żywność sprzedawali, a brali złoto. Złoto głównie do Moskwy wozili. I w Krakowie też był. A mój wnuk, 25 lat, jak próbuje mówić po rosyjsku, to śmiech bierze. Angielskiego się uczy i z nosem w tym smartfonie siedzi. Był w Europie, ale obłaści nie zna.

2016-02-24 16.49.22

Dzisiaj wieczorem poszłam do najbliższej pizzerii na spaghetti bolognese (promocja: 4,05 eur za małą porcję). Internet oczywiście nie działał, a kelner z nonszalancją oświadczył, że po rosyjsku nie mówi i generalnie niezbyt na mnie zwracał uwagę. Ale przecież po angielsku też umiem wyrazić dezaprobatę. – Z Polski jestem, naprawdę nie rozumiesz ani słowa po rosyjsku? – zmieszał się, ale patrzył kpiąco. – Znasz przysłowie, że język wroga trzeba znać? – Ja znam i angielski, i rosyjski. No tak mnie wzięło, jak starą ciotkę z PRL-u. A potem pomyślałam sobie, że jak gość przyswoi przysłowie, to i polskiego się wyuczy.

W każdym razie 2 euro napiwku wylądowało nie u niego w kieszeni, tylko u babuszki, żebrzącej pod pobliskim centrum handlowym.

2016-02-24 16.50.37

Wilno wg Wikipedii

Największe pod względem powierzchni miasto w krajach bałtyckich, 8 uniwersytetów, w tym Uniwersytet Wileński z 1579 roku; cenny zespół obiektów zabytkowych wpisany na listę UNESCO.

Wielki ośrodek religijny; ponad 40 kościołów rzymskokatolickich, w tym sanktuarium Matki Bożej Ostrobramskiej, a także ok. 20 cerkwi prawosławnych, kościoły protestanckie, 3 synagogi żydowskie, kienesa karaimska, cerkiew staroobrzędowców i meczet (obecnie nieistniejący).

Wilno jest głównym ośrodkiem polskiej kultury i nauki na Litwie.

Wilno zamieszkuje ok. 527 tys. osób (2011), a skład narodowościowy mieszkańców w 2011 wynosił: Litwini 63,2%, Polacy 16,5% (co daje ponad 87 tys. Polaków w Wilnie); Rosjanie 12%; Białorusini 3,5%; Żydzi 0,4%; inne narodowości 4,4%.

(Visited 123 times, 1 visits today)

Powiązane wpisy

Share This

About the author

Natalia

Menedżer międzynarodowy i specjalista handlu zagranicznego przede wszystkim w branży spożywczej; wielbicielka literatury, podróży i zumby, a także Polski XX-lecia międzywojennego. Jak również Rosji i Moskwy, w której mieszkała kilka lat.

View all articles by Natalia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.