Włoskie smaczki: aperitif

Włoskie smaczki: aperitif

„Może pójdziemy na aperitif?”, usłyszałam. Na co? We Włoszech każda okazja do spotkania i krótkiej pogawędki jest dobra. Stojący za ladą właściciel baru nie musi cię znać, aby wdać się z tobą w dyskusję na temat polityki, życia, korków na drodze czy lokalnych serów. Dlatego też o poranku dobrze jest porozmawiać przy kawie, opierając się nonszalancko o ladę kawiarni, w południe zamienić dwa zdania przy obiedzie, a wieczorem…. wyskoczyć na aperitif.

„Może napijemy się spritza?”, czego proszę? Początki nie były łatwe, zwłaszcza w kraju o innej kulturze jedzenia i picia. „Ale, że drinka do kolacji?” Zdziwieniom nie było końca. Czym są więc te sławne aperitify, z czym się jedzą, jak piją i właściwie… o co chodzi? Czyli rozterki podróżnych wieczorową porą.

Encyklopedia a życie

Według definicji, aperitif to tak zwany pre dinner, czyli napój alkoholowy popijany przed posiłkiem w celu pobudzenia apetytu, czyli innymi słowami sygnał dla naszego żołądka, że lada moment zacznie się długa posiadówka przy stole. Nierzadko można się spotkać z przekąskami, tzw. stuzzicchini, podawanymi do wybranego przez nas napoju. We Włoszech jasnym jest, że skoro zamawiasz drinka lub piwo to masz ochotę też coś schrupać. Obecnie aperitif stał się nie tylko wstępem do wieczornego posiłku, ale nieraz też samą kolacją.

Od godziny 19 lady we większości włoskich lokali wypełniają się różnego rodzaju przekąskami, kanapkami, pizzettami (małymi pizzami),”koreczkami”, na ciepło, na zimno, na słodko i słono. Nie wszystkie oferują bogaty bufet, więc w zależności od tego jak bardzo jesteśmy głodni , decydujemy się na  lokal z szerokim wyborem przystawek albo zadowalamy się chipsami i oliwkami podanymi nam do wybranego przez nas napoju.

„Czyli płacisz 8 euro, dostajesz drinka i możesz zjeść tyle, ile dasz radę?” Właśnie tak.

Początkowo nieco nieśmiale wracałam z plastikowym talerzem po dokładkę, ale podglądając osoby siedzące przy sąsiednim stoliku, który zastawiły szeregiem różnych potraw, porzuciłam bezpowrotnie początkowe obawy. Jednymi z najpowszechniejszych aperitifów we Włoszech jest Aperol Spritz (o którym pisałam już tutaj), Campari Spritz, Negroni, Margarita czy Negroni sbagliato. Chętnie zamawia się także lampkę różnego rodzaju win, bo nie chodzi przecież o to aby się upić tylko dobrze zjeść w miłym towarzystwie, a później bez problemu strawić.

Jemy w spokoju, otoczeni gwarem rozmów, które wydają się już stanowić jedność z głośnym szumem miasta. W pewnym momencie pewien przechodzień wpada na kelnera, który upuszcza zawartość niesionej przez niego tacy na ziemię. Przez moment rozmowy cichną i większość oczu zwraca się w ich kierunku. Przechodzień spogląda na rozpłaszczone na chodniku zamieszanie jakie spowodował i zamiera w bezruchu. Kelner wzrusza ramionami i zaczyna sprzątać. Kobieta, na ubraniu której znalazła się zawartość jednego z napojów,  wzdycha głośno i spoglądając wyzywająco to na kelnera, to na zakłopotanego mężczyznę,  rusza w kierunku toalety. Tłum uważa sprawę za rozwiązaną i wraca do przeżuwania kolacji, a gwar rozmów rozbrzmiewa na nowo.Wszystkie stoliki na zewnątrz, jak i w środku są pozajmowane. Przed barem ustawia się długa kolejka dopiero co przybyłych gości czekających na swoją kolej i przydzielenie stolika. Jest tłoczno i gwarno, ale nikomu to nie przeszkadza. Wszyscy ustawiają się posłusznie na końcu długiego ogona oczekujących, aby następnie cierpliwie przedrzeć się do długiej lady pyszności, które mimo, że sięga po nie wiele rąk, zdają się nie ubywać.

Jemy w spokoju, otoczeni gwarem rozmów, które wydają się już stanowić jedność z głośnym szumem miasta. W pewnym momencie pewien przechodzień wpada na kelnera, który upuszcza zawartość niesionej przez niego tacy na ziemię. Przez moment rozmowy cichną i większość oczu zwraca się w ich kierunku. Przechodzień spogląda na rozpłaszczone na chodniku zamieszanie jakie spowodował i zamiera w bezruchu. Kelner wzrusza ramionami i zaczyna sprzątać. Kobieta, na ubraniu której znalazła się zawartość jednego z napojów,  wzdycha głośno i spoglądając wyzywająco to na kelnera, to na zakłopotanego mężczyznę,  rusza w kierunku toalety. Tłum uważa sprawę za rozwiązaną i wraca do przeżuwania kolacji, a gwar rozmów rozbrzmiewa na nowo.

Więcej na: www.poraarbuza.blogspot.com

(Visited 39 times, 1 visits today)

Powiązane wpisy

Share This

About the author

Karolina Romanow

Kim jestem? Z wykształcenia filologiem, z zamiłowania odkrywcą. Nie, nie świata. Przynajmniej nie do końca ;) Odkrywcą samej siebie poprzez podróże. Dlaczego wyjechałam? Trochę romantycznie za "wołaniem", bo miejsca, trochę jak ludzie, czasem nas do siebie przywołują; za głosem serca, zapachem powietrza. Wydawać by się mogło, że dużo rzeczy przeze mnie przemawia ;) Na moim blogu www.poraarbuza.blogspot.com zaczęłam od opisywania Włoch takimi jakie je widzę na co dzień, jakimi je pokochałam i jakie ciągle poznaję. Na czym skończę? Czas pokaże. I zawoła ;)

View all articles by Karolina Romanow

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.