Aleja Gwiazd w Wilnie?

Aleja Gwiazd w Wilnie?
Ryzykując narazić się prawdziwym patridiotom muszę przyznać, że mi te sowieckie rzeźby na Zielonym Moście jakoś specjalnie nie przeszkadzały. Mijając je każdego ranka w drodze do pracy po prostu przestałem je zauważać. Nie wiele więc mię obchodzi rozpoczęte przez władze miejskie usuwanie tych bałwanów, szczególnie że na oryginalnym moście ich nigdy nie było. Bardziej mnie denerwuje, gdy usuwając jedne bałwany próbuje się wpakować nowe. Niewątpliwie jestem zwolennikiem zachowania jak największej liczby zabytków, ale nie jestem purystą architektonicznym. Uważam, że to miasto powinno służyć ludziom, a nie ludzie miastu. Doskonale zdaje sobie sprawę, że czas nie stoi w miejscu, świat się zmienia, a wraz z nim zmienia się i oblicze architektoniczne naszych miast. Należy jednak, w moim przekonaniu, wyraźnie oddzielić zmiany niezbędne dla wygody mieszkańców od zmian, które są wyłącznie wynikiem wybujałych ambicji ich pomysłodawców. Do tych ostatnich zaliczam pomysł stworzenia na wileńskiej ulicy Niemieckiej (Vokiečių) tzw. Alei Gwiazd. Za ten pomysł obecnie baty zbiera mer Wilna Remigijus Šimašius, chociaż został zgłoszony przez muzyków Tomasa Augulisa, Andriusa Mamontovas i szefową PR portalu internetowego delfi.lt Aistė Žilinskienė jeszcze na jesieni ub.r., zaś w lutym br. – a więc jeszcze za rządów Artūrasa Zuokasa — wstępnie przez władze miejskie zaakceptowany. Miasto jedynie zaproponowało przeniesienie tego obiektu z alei Giedymina, o którą zabiegali pomysłodawcy, na ulicę Niemiecką. Pomysł nie wzbudził kontrowersji ani wtedy, gdy został zgłoszony, ani gdy został wstępnie zaakceptowany, aż do czasu, gdy poparcia mu publicznie udzielił nowy włodarz stolicy. Być może dlatego, że pomysłodawcy z tym pomysłem się wówczas zbytnio nie afiszowali, a być może media i opinia publiczna przyglądały się poczynaniom poprzednich władz bardziej pobłażliwie niż obecnych. Zresztą w ogóle ostatnio liberałowie w Wilnie w sensie piarowskim przegrywają na całej linii (wystarczy wspomnieć ostatnia aferę Jakileaks). Tak czy inaczej dobrze się stało, że przynajmniej teraz — zanim zapadły ostateczne decyzje — publiczna dyskusja się rozpoczęła.

Daleki jestem od tego, żeby krzyczeć o „inwazji nowych barbarzyńców„, o „niszczeniu starówki plastikowymi oknami i pomysłami” lub od składania zapowiedzi, że „jeśli na ulicy Niemieckiej powstanie aleja gwiazd, nie będę się witał z żadnym ze stołecznych radnych„. Mam tysiąc poważniejszych powodów, żeby się z nimi nie witać (np. z powodu decyzji w sprawie szkolnictwa mniejszości narodowych; i dotyczy tak jak obecnych rządzących, jak i obecnych opozycjonistów), ale nadal się witam w nadziei, że jeśli uda się przestrzec choćby przed jedna błędną decyzją to było warto.  Umiejscowienie na ulicy Niemieckiej alei Gwiazd uważam za właśnie taką błędną decyzję.

Po pierwsze, dlatego, że ten pomysł jest sprzeczny z podstawowym założeniem projektu kapitalnego remontu ulicy Niemieckiej, przygotowanego przez przedsiębiorstwo samorządowe „Vilniaus planai” — „odrodzić architektoniczno-urbanistyczna strukturę ulicy z początku XX w.” Historykiem nie jestem, ale jestem absolutnie pewien, że żadnej alei Gwiazd na ulicy Niemieckiej nie było nigdy — ani na początku XX w., ani kiedykolwiek indziej.

Po drugie, dlatego, że jestem przeciwnikiem małpowania cudzych rozwiązań. Litewska Aleja Gwiazd jest oczywiście wzorowana Hollywood Walk of Fame — chodniku wzdłuż Hollywood Boulevard oraz Vine Street w Los Angeles, zawierającym ponad 2 tysiące pięcioramiennych gwiazd, upamiętniających znane osobistości świata show-biznesu. Zresztą mamy już taką jedną aleję sławy na Litwie — w Nidzie.

Takie rozrywkowe pomysły, moim zdaniem, idealnie pasują do rozrywkowego charakteru nadmorskiego kurortu, a nie do wileńskiej ulicy, szczególnie takiej jak ulica Niemiecka, która w czasach niemieckiej okupacji stanowiła swego rodzaju granicę pomiędzy małym i dużym gettem.

Zresztą zasłużone dla Wilna i Litwa osoby — zgodnie z europejska tradycją — zostały już upamiętnione na licznych tablicach pamiątkowych. Niektóre z nich są już tak zniszczone, że warto byłoby je odnowić. I p0rzede wszystkim tym oraz upamiętnieniem osób jeszcze nie upamiętnionych, a dla Wilna dużo bardziej zasłużonych (np. Józefa Mackiewicza) niż Tomas Augulis czy Andrius Mamontovas raczej należy się zająć.

Po trzecie, dlatego, że jeśli się dokonuje zmian w obliczu jakiegokolwiek zabytkowego starego miasta, a ostatecznie Wilno przecież nie bez podstaw szczyci się z posiadania największej starówki w krajach bałtyckich, to powinny one przede wszystkim służyć wygodzie mieszkańców. Placyki zabaw dla dzieci, parkingi, ścieżki rowerowe. Natomiast czemu poza zadowoleniu próżności kilku osób — nawet bardzo utalentowanych — ma służyć aleja Gwiazd?

Ale przede wszystkim jestem przeciwnikiem tej decyzji, gdyż nie ma ona żadnego praktycznego znaczenia. „Bardzo się cieszę, że na tak popularnej wśród wilnian i turystów ulicy Niemieckiej pojawi się aleja znanych litewskich gwiazd, która niewątpliwie stanie się dodatkowym miejskim punktem przyciągania” — stwierdził po spotkaniu z pomysłodawcami alei Gwiazd mer Remigijus Šimašius. Otóż bardzo w to wątpię. Bądźmy szczerzy nie posiada Litwa takich gwiazd — ani muzycznych, ani filmowych — które mogłyby przyciągnąć do nas turystów. Ale gdyby nawet takie gwiazdy istniały, to ulica Niemiecka i tak jest jedną z najpopularniejszych ulic w Wilnie. Tak z uwagi na liczne kawiarnie, restauracje, sklepy, które się przy niej znajdują, jak i z uwagi na swoje umiejscowienie na najważniejszych i najpopularniejszych szlakach turystycznych. Nie da się jej po prostu zwiedzając Wilno ominąć.

Jeśli więc rzeczywiście aleja Gwiazd ma służyć przyciągnięciu turystów i wilnian, to należałoby ją umieścić właśnie w miejscu mniej uczęszczanym.

Już jutro (21 lipca) o godz 11 w Instytucie Nauk Politycznych i Stosunków Międzynarodowych (sala nr 402) odbędzie się publiczne omówienie projektu rekonstrukcji ulicy Niemieckiej z udzialem publiczności. Mam nadzieję, że władze miejskie wsłuchają się w glos opinii publicznej. W Wilnie naprawdę jest sporo miejsc, w których aleja Gwiazd — o ile jest potrzebna — nie wzbudzałaby żadnych kontrowersji.

(Visited 21 times, 1 visits today)

Powiązane wpisy

Share This

About the author

Aleksander Vile Radczenko

Aleksander Vile Radczenko (ur. 15 sierpnia 1975 w Wilnie) – litewski prawnik, podróżnik, pisarz i dziennikarz polskiego pochodzenia, działacz mniejszości polskiej, b. redaktor naczelny "Gazety Wileńskiej", autor blogu "Inna Wileńszczyzna jest możliwa": http://rojsty.blox.pl

View all articles by Aleksander Vile Radczenko

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.