Ona żyła w Paryżu

Ona żyła w Paryżu

Ona żyła w Paryżu. I w Moskwie. Czasami w Warszawie, w Teheranie. Jak to aktorka. Sesje zdjęciowe na całym świecie. Ona mu pokazała cały świat za żelazną kurtyną. On wzdychał i pisał nowe strofy, ale nie mógł żyć bez Rosji i bez Rosjan, bo on był ruskij…

Marina Vlady

Marina Vlady

Bardzo go kochała. Kiedy tylko mogła, załatwiała wizę i wsiadała w samolot zmierzający do Szeremietiewa. Żeby dostać wizę, rezerwowała fikcyjnie hotel z obiadami, w których nie mieszkała i tych obiadów nie jadła. Dla pospiesznych chwil miłości szukali każdego dostępnego miejsca; a to w pokoju u przyjaciół, a to na łódce albo w przedziale pociągu relacji Moskwa-Leningrad (Sapsanów nie było). Jak studenci, choć studentami już dawno nie byli. Zawsze zmęczeni, choć zawsze bardzo szczęśliwi. A największym szczęściem wydawała się możliwość życia w osobnym pokoju w moskiewskim mieszkaniu z jego matką.

Ona wiedziała, że on pije, uprzedzali ją. Ale, jak każda zakochana kobieta, była przekonana, że go wyciągnie z nałogu. Bo przecież to do niej dzwoniono, żeby go zabierała, zaszczanego, zaślinionego, nieprzytomnego, z jakichś cudzych mieszkań i melin (meliny w ZSRR? a jakże). Była dumna, że umie go zmusić do powrotu. Wymiękła chyba tylko wtedy, kiedy uświadomiła sobie, że on dodatkowo bierze. Ktoś życzliwy powiedział mu, że zastrzyki morfiny osłabiają alkoholowy głód. I wsiąkł.

Wtedy był popularny esperal. Esperal prawdopodobnie przedłużył mu życie o jakieś 6 lat. Ale wydłubywał go nożem, jeśli tylko umiał. Albo dzwonił do zaprzyjaźnionych medyków-fanów.

Pobrali się dla papierka. Żeby ona już nie musiała tych hoteli opłacać i przechodzić tych procedur (nic się nie zmieniło po obu stronach granicy w 2015 roku!), no i żeby on pojechał nawdychać się europejskiego powietrza. Cud jakiś, że w latach 70-tych ten ślub bez problemów dostali. Jak to w Rosji, zadecydował wyłącznie dobry humor urzędniczki ZAGSu.

I po ślubie on stwierdził, że ona już go nie kręci. Kręciła go młodym ciałem studentka Oksana, no i była na miejscu Tatiana w Moskwie. Tatiana rozwiązywała sprawy po rosyjsku i po kobiecemu, z pretensjami do drugiej kobiety, nigdy do poety :) Miała przewagę realną (bo była dostępna na co dzień) i życiową – córeczkę, kropka w kropkę podobną do sławnego ojca. Chociaż, co ciekawe, nie chciała przyznać mu ojcostwa (ach, te siłaczki-kobiety rosyjskie).

Jednak ostatnią żoną barda została ta tytułowa europejka. Nie mógł z nią (ochrienieł pewnie od jej wymagań), ale nie mógł i bez niej. To do niej telefonował, oczekując pochwał najnowszych wierszy. Nie mieli skype’a, biedni.

Nic jej nie obiecywał oprócz jednego. Że wszystko będzie w porządku i to z nim wiecznie będzie siedzieć na obłoku, dyskutując o literaturze i świecie. A może to nie on powiedział, tylko kto inny?…

Wysocki i Vlady w Paryżu

Wysocki i Vlady w Paryżu

Po jego śmierci ona nie miała już powodu jeździć do ZSRR. Chociaż… w ogóle to nieprawda. Jeśli ktoś już pokocha Rosję, to zawsze będzie tęsknić. A ona żyje w Paryżu.

Jeśli ktoś ciekawy, to napiszę o tej miłości więcej i normalnie w jednym z kolejnym postów… No bo chyba wszystko jasne, o kogo chodzi…

(Visited 57 times, 1 visits today)

Powiązane wpisy

Share This

About the author

Natalia

Menedżer międzynarodowy i specjalista handlu zagranicznego przede wszystkim w branży spożywczej; wielbicielka literatury, podróży i zumby, a także Polski XX-lecia międzywojennego. Jak również Rosji i Moskwy, w której mieszkała kilka lat.

View all articles by Natalia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.