Nie bójmy się być idealistami

Nie bójmy się być idealistami
„Dziś i ja powtarzam: mam marzenie. O ścisłej współpracy obojga narodów. O obustronnej zdolności do szacunku i zaufania. O obustronnej zdolności do przeproszenia i wybaczenia. O zdolności do wspólnego rozwiązywania wszelkich kwestii“ — odwołując się do nieśmiertelnych słów Martina Luthera Kinga powiedział podczas uroczystej gali wręczenia nagród im Jerzego Giedroycia, która odbyła się w czwartek (11 czerwca) w warszawskich Łazienkach, prezydent Valdas Adamkus. Co roku przyznawane są dwie nagrody za zasługi dla dialogu polsko-litewskiego. W latach parzystych obywateli Polski typuje litewskie Forum Dialogu Polska-Litwa im. Jerzego Giedroycia, w latach nieparzystych zaś – obywatelom Litwy – nagrody wręcza polskie Forum Dialogu i Współpracy Polska-Litwa. W tym roku laureatami zostali poeta, eseista Tomas Venclova oraz eks-prezydent Litwy Valdas Adamkus. I jestem wdzięczny przyjaciołom z Forum Jerzego Giedroycia za możliwość bycia razem z kolegami z Polskiego Klubu Dyskusyjnego na tej wzruszającej uroczystości. I Tomas Venclova, i Valdas Adamkus mają na Litwie tak swoich zażartych zwolenników, jak i przeciwników, jedno jednak nie ulega żadnej wątpliwości — są to postacie wybitne, a ich zasługi dla krzewienia dialogu polsko-litewskiego są niepodważalne. Niestety epoka Venclovy i Adamusa — którym życzę długich lat życia — powoli, ale nieuchronnie się kończy i brakuje nam osobistości takiego kalibru, o takim autorytecie w młodszym pokoleniu tak polskich jak i litewskich elit politycznych i kulturalnych.

O tym jak ważne są stosunki polsko-litewskie oraz o wadze tegorocznych laureatów świadczy dobitnie fakt, iż w tego dnia w Pałacu na Wyspie zgromadziło się mnóstwo osób, częstokroć o totalnie przeciwstawnych światopoglądach: prezydent Aleksander Kwaśniewski, marszałek Senatu  RP Bogdan Borusewicz, premier Włodzimierz Cimoszewicz, ambasador Jan Widawki, poseł Tadeusz Aziewicz, Adam Michnik i prof. Bogdan Szlachta, ambasador Vygaudas Ušackas, arcybiskup Henryk Muszyński — to tylko kilka spośród dziesiątków znanych nazwisk. Raz było wesoło, raz ostro, niewątpliwie nie mogło się obyć bez komentarzy na temat wydarzeń bieżących, ale przede wszystkim mówiono — tak podczas gali, jak i w części nieoficjalnej — o paradoksach relacji polsko-litewskich. „Już tysiąc lat Polska i Litwa są obok siebie, przez wieki szliśmy razem i gdy działaliśmy wspólnie byliśmy silni” — mówił Valdas Adamkus (stan zdrowia nie pozwolił mu przyjechać do Warszawy, nagrodę odebrał ambasador Litwy w Polsce Šarunas Adomavičius, ale zebrani wysłuchali nagranego wcześniej przemówienia laureata). Wtórował mu Tomas Venclova: „Tysiąc lat sąsiedztwa i wspólnej historii nie obroniło Polaków i Litwinów przez sporem o Wilno, które zarówno Polacy jak i Litwinie uważali za swoje miasto” i dopiero po II wojnie światowej m.in. dzięki Jerzemu Giedroyciu obu narodom udało się wyjść z „zaklętego kręgu marzeń o odwecie„. Poeta przypomniał, że w latach 90., kiedy oba kraje starały się o przyjęcie do UE stosunki polsko-litewskie układały się bardzo dobrze, jednak w ostatnich latach znowu pojawiają się problemy. „Ludzi, którzy dla doraźnych korzyści politycznych wracają do tego konfliktu oceniam jako skrajnie nieodpowiedzialnych, zwłaszcza teraz, kiedy sytuacja w Europie znalazła się na ostrym i niebezpiecznym zakręcie” — powiedział Tomas Venclova nawiązując do obecnej sytuacji na Ukrainie i zaznaczając, że jako Litwin najwięcej krytyki kieruje pod adresem przedstawicieli swojego narodu.

Tak się złożyło, że rozmowy o problematycznych stosunkach polsko-litewskich prowadziliśmy z polskimi i litewskimi intelektualistami, politykami i dziennikarzami przez trzy dni: w drodze do Warszawy (zahaczyliśmy o Berżniki – symbol najbardziej absurdalnego wg mnie konfliktu polsko-litewskiego, przypominajacy jak latwo jest problem stworzyć i jak trudno go następnie rozwiązać), w Warszawie i w drodze do Wilna. Przy kawie i przy piwie. Od ósmej rano do drugiej nad ranem. Non stop. I w moim odczuciu przyczyn ich obecnego złego stanu należy doszukiwać się w czymś, co Tomas Venclova wnikliwie określił „inercją historyczną”. Nasze elity, szczególnie elity polityczne i medialne, przyzwyczaiły się do myślenia o stosunkach polsko-litewskich w kategorii walki. W kategorii, w której kompromis jest uznawany za porażkę.

Czy uda nam się te inercję historyczną kiedyś przełamać? Nie wiem.

Czasami wydaje mi się, że tak. Prezydent Dalia Grybauskaitė w ostatnim orędziu odezwała się ciepło o mniejszościach narodowych, które ramię w ramię z Litwinami walczą z rosyjską propagandą i służą przykładem patriotycznej postawy obywatelskiej. Valentinas Mazuronis, europoseł i nowy przewodniczący Partii Pracy, która nigdy nie pałała do Polaków szczególną miłością (w odróżnieniu od Polaków, którzy często ją i jej lidera Wiktora Uspaskicha wspierali), publicznie wzywa do zalegalizowania wreszcie oryginalnej pisowni imion i nazwisk. Liberałowie tworzą komitet ds. wspólnot narodowych. Podobny projekt powstaje w Partii Socjaldemokratycznej. Media coraz częściej piszą o problemach Wileńszczyzny. Rząd stworzył program rozwoju gospodarczo-społecznego regionu. Ministerstwo Oświaty i Nauki przygotowuje poprawki do Ustawy o oświacie, które pozwoliłyby szkołom, które nie zakończyły procesu akredytacji na czas, uzyskać tymczasowy status gimnazjum na okres trzech lat.

Czasami wydaje mi się, że nie. Bo w orędziu prezydenckim po raz kolejny, a raczej tradycyjnie już, zabrakło jakiejkolwiek wzmianki o Polsce jako litewskim strategicznym sojuszniku. Bo przyjęcie nowelizacji Ustawy o oświacie, biorąc pod uwagę, że za dwa tygodnie się kończy sesja wiosenna parlamentu, a następna się rozpocznie dopiero w połowie września, a więc po zakończeniu procesu reorganizacyjnego, jest praktycznie  niemożliwe. Bo w partiach politycznych oryginalną pisownię nielitewskich imion i nazwisk popierają szefowie, a doły partyjne są przeciw. Bo większa uwaga litewskich polityków i mediów wobec Wileńszczyzny znów skupia się na krytyce AWPL i negowaniu istnienia problemów (niektórzy litewscy publicyści już samo wspomnienie o nich uważają za akt antypaństwowy), a nie na proponowaniu pozytywnej alternatywy i rozwiązań…

Cóż więc pozostaje? Pozostaje marzyć o przełamaniu inercji historycznej. Być może to myślenie idealistyczne, ale jak powiedział podczas gali w Łazienkach Valdas Adamkus „nie bójmy się być idealistami”. My, Polacy i Litwini, jesteśmy na siebie skazani. Od wieków byliśmy sąsiadami i przez wieki nimi będziemy. Niezależnie od tego co twierdzą polscy i litewscy nacjonaliści jedyną szansą na porozumienie jest dialog. „Humanista, erudyta, podróżnik, zwolennik pojednania i dialogu między narodami Europy, jest Tomas Venclova wyjątkową postacią – kosmopolitą i patriotą jednocześnie” — mówił w laudacji na część Tomasa Venclovy Adam Zagajewski. Prof. Adam Rotfeld z kolei w laudacji na cześć Valdasa Adamusa podkreślił, że Adamkus jest wielkim litewskim patriotą, jednak jego patriotyzm jest „pozbawiony kompleksów„, co sprawia, że potrafi on spojrzeć na historię szerzej, nie skupiając się na konfliktach i rozpamiętywaniu krzywd, szukając szans na porozumienie. Mam marzenie, że takich patriotów bez kompleksów, zwolenników pojednania i dialogu, humanistów i erudytów będzie wśród nas coraz więcej, a tę całą polityczno-medialną мразь piernicząca w nieskończoność o krzywdach, przeprosinach, „zawsze polskim”, „zawsze litewskim” wiatr historii, wola wyborców i kliki czytelników zmiotą wreszcie tam gdzie jest ich miejsce. Na śmietnik.

 

Fot. Dominik Wilczewski i Ewa Wołkanowska – Kołodziej

(Visited 28 times, 1 visits today)

Powiązane wpisy

Share This

About the author

Aleksander Vile Radczenko

Aleksander Vile Radczenko (ur. 15 sierpnia 1975 w Wilnie) – litewski prawnik, podróżnik, pisarz i dziennikarz polskiego pochodzenia, działacz mniejszości polskiej, b. redaktor naczelny "Gazety Wileńskiej", autor blogu "Inna Wileńszczyzna jest możliwa": http://rojsty.blox.pl

View all articles by Aleksander Vile Radczenko

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.