Niezrealizowane Sacré-Cœur w Wilnie

Niezrealizowane Sacré-Cœur w Wilnie
Gdyby ten projekt zrealizowano w Wilnie mogłoby stanąć dzieło architektury XX w. na miarę barcelońskiej Sagrada Família Antoni Gaudíego albo paryskiego Sacré-Cœur. Bazylika z żelazobetonu — jak pisał Juliusz Kłos — „o nowych zupełnie formach, rzeźbiarskich raczej niż architektonicznych” czyli kościół Najświętszego Serca Pana Jezusa na wileńskim Nowym Świecie. Monumentalna budowla w stylu modernistyczno-romańskim z kopułą-posągiem Chrystusa o wysokości 68 metrów (a propos słynny pomnik Cristo Redentor w Rio de Janeiro liczy zaledwie 38 metrów) i równie monumentalną wieżą o wysokości 108 m, według zamierzeń twórcy Antoniego Wiwulskiego doskonale się wpisująca swoją sylwetką w panoramę Wilna. Nigdy jednak nie została do końca zrealizowana, chociaż aż do roku 1964 odprawiano w nim nabożeństwa.

Początki kościoła sięgają…  Krakowa i roku 1905, kiedy to krakowscy jezuici ogłosili zamknięty konkurs na projekt swojej nowej świątyni. Wśród zaproszonych do konkursu architektów (m.in. Teodor Talowski, Józef Pokutyński) znalazł się i młody, chory na gruźlicę, ale piekielnie zdolny rzeźbiarz i architekt z Wilna Antoni Wiwulski. Urodził się w 1877 roku w Totmie pod Wołogdą. W latach 1897-1901 studiował architekturę na Politechnice w Wiedniu (był pierwszym rzeźbiarzem z Litwy, ktory ukonczył tę prestiżową uczelnię). W 1902 r. wyjechał do Paryża, gdzie przez sześć następnych lat studiował rzeźbę w École des Beaux-Arts, a w roku 1904 wystawił jedno ze swych dzieł na Paryskim Salonie. W Paryżu poznał Ignacego Paderewskiego, który nie tylko roztoczył nad nękanym gruźlicą artystą opiekę, ale też zlecił projekt i wykonanie pomnika dla uczczenia pięćsetlecia Bitwy pod Grunwaldem, przeznaczonego dla Krakowa. W przygotowania do tworzenia tego pomniku Wiwulski był zaangażowany, gdy jezuici oglosili swoj konkurs.   I to jego projekt zdobył najwyższe oceny jury, choć samego konkursu nie rozstrzygnięto. Wiwulski, choć wychowany na kanonach akademickich, należał do artystów poszukujących, odchodzących od form eklektycznych ku zmodernizowanym i nacechowanych ekspresją — zarówno w rzeźbie, którą cechuje architektoniczny rozmach, jak i w budowlach, naznaczonych typowo rzeźbiarskim myśleniem o bryle i poszukiwaniem siły wyrazu. Zwłaszcza twórczość architektoniczna stawia Wiwulskiego w rzędzie najbardziej oryginalnych artystów  początku XX w.

 

Obieżyświat i utracjusz na służbie Towarzystwa Jezusowego

Gdy wkrótce potem decyzję o budowie własnego kościoła podjęli jezuici wileńscy, biskup Edward von der Ropp wielki przyjaciel rodziny Wiwulskich, zaproponował, aby właśnie Antoniemu Wiwulskiemu zlecić budowę bazyliki Najświętszego Serca Pana Jezusa w Wilnie. W 1907 roku Wiwulski przedstawił wileńskim jezuitom poprawiony projekt krakowski, który przewidywał budowę trójnawowej bazyliki z transeptem, z neorenesansową kopułą na skrzyżowaniu naw, zwieńczoną figurą Chrystusa Błogosławiącego i z dwiema wieżami w fasadzie, wysuniętymi przed jej lico i połączonych z nią łącznikami. Zwracało na siebie uwagę także rozczłonowanie ścian w przeważnie półkoliste wtopione walce. Styl budowli miał być mieszany, modernistyczno–romański. Był to projekt w stylu Wiwulskiego, ale świadczący też o tym, iż artysta przez wiele lat przebywał w Paryżu, w cieniu monumentalnej i dominującej nad miastem bazyliki Sacré-Cœur. Wileński kościół miał być niemniej okazały, godnie uzupełniający krajobraz miasta o tak bogato ukształtowanej rzeźbie terenu, stwarzającej niekończące się możliwości powiększania majestatu architektury potęgą i pięknem przyrody. Później artysta zmienił projekt pozbawiajac budowlę form historyzujących i zamieniając dwuwieżową fasadę na jedną, smukłą wieżę umieszczoną za prezbiterium oraz z olbrzymią postacią Chrystusa pełniącą funkcję wspomnianej kopuły.

Podobnie jak Antonio Gaudi, który w tym samym czasie budował świątynię Sagrada Familia w Barcelonie, Wiwulski zapragnął ścigać się z budowlami gotyckimi i barokowymi: wieża o wysokości stu ośmiu metrów na samej krawędzi amfiteatru Wilna miała dopełnić, a może nawet zdeterminować wizerunek miasta” — uważa Tomas Venclova. Kościół został zlokalizowany przy ulicy Archanielskiej 6 (obecnie Vytenio).

Przystąpienie do realizacji tej propozycji nie mogło jednak odbyć się natychmiast. Pokonywanie przeszkód przy budowie kościoła Serca Jezusowego zaczęło się od  starań o uzyskanie zezwolenia od władz carskich, które niechętnie patrzyły na projekt budowy w Wilnie kolejnej katolickiej świątyni.  Szczególnie że w tym samym czasie w Wilnie wybudowano i konsekrowano nowy kościół Niepokalanego Poczęcia na Zwierzyńcu. Gdy starania o zezwolenie na budowę zdawały się być beznadziejnymi,  Wiwulski wyjeżdża do Moskwy, do księcia Gieorgija Lwowa, który darzył artystę sympatią. Książę Lwow wraz z żoną udaje się do Petersburga, gdzie dzięki swojej pozycji na dworze carskim, i zdobywa zezwolenie.

Po pokonaniu jednych trudności, wyłoniły się następne, które sprowadziły artystę na krawędź wytrzymałości fizycznej i duchowej. W tym czasie Wiwulski ostatkiem sił zmagał się z pracami przy Pomniku Grunwaldzkim. Następnie dla ratowanie zdrowia przed rozwijającą się gruźlicą wyjeżdża najpierw do Zakopanego, następnie do Hiszpanii. Nieoczekiwanie i w Wilnie zaczęła narastać fala niechęci wobec projektu Wiwulskiego, mimo iż jego protektorem był sam biskup. Lokalne władze Towarzystwa Jezusowego uważały artystę za człowieka niewłaściwego do budowy kościoła, nazywając go dosłownie „obieżyświatem i utracjuszem„. Poza tym wykonawcy projektu, do murarzy włącznie, byli niechętni stosowaniu nowej, nieznanej w Polsce techniki z użyciem żelbetonu. Dopiero po interwencji u naczelnych władz zakonu, burza ucichła.

 

Jeśli się znajdzie godniejszy, to na cóż mam życie oszczędzać?

Budowę rozpoczęto więc dopiero  w połowie 1913 roku. Prace budowlane prowadziło Biuro Techniczne inż. Mariana Lutosławskiego, specjalizujące się w technice żelbetowej, bowiem kościół wileński był pierwszą, dużą budowlą wznoszoną w tej technice na ziemiach polskich. Notabene po wielu badaniach mieszankę metalu, cementu i piasku dopuszczono do wykorzystywania na budowach ówczesnego Cesarstwa Rosyjskiego dopiero w 1899 roku.  Budowa przebiegała jednak szybko. Pracami kierował inż. Teofil Szopa, a doglądał ich osobiście Antoni Wiwulski. Wzniesiono mury, zamknięto nawę główną i boczne kaplice. Rozpoczęto wznoszenie wieży i prezbiterium. Poziomy obrys kościoła, zakreślony tuż przy ziemi linią fundamentów, złączył się z zaczętymi ścianami.  Wkroczenie Niemców do Wilna w 1915 roku przeżył Wiwulski w swym kościele, w którym po ustaniu prac budowlanych zajął się zdobieniem wnętrz, rzeźbieniem ołtarzy. Jednak bieg wydarzeń przerwał już wkrótce te prace te prace.

Już w 1915 roku, zaraz po wejściu wojsk niemieckich, specjalna komisja obywatelska zarządziła rozkopanie ziemi na szczycie Góry Zamkowej, na poziomie dawnego dziedzińca, między dwiema wyniosłymi topolami. Tu w roku 1863 carski generał – gubernator Murawiew-Wieszatel, kazał grzebać w tajemnicy przed mieszkańcami Wilna zwłoki straconych powstańców. Przeprowadzone prace odkryły kości ludzkie i resztki ubrania. Miejsce męczeństwa narodowego postanowiono godnie uczcić. Został ustawiony wielki drewniany według projektu Wiwulskiego. Już w następnym 1916 roku postawiono w Wilnie następne Krzyże Wiwulskiego na Górze Trzykrzyskiej. Natychmiast po uzyskaniu zezwolenia, przystąpiono do prac.. W przeciągu niespełna dwóch miesięcy monument Trzech Krzyży stanął nad Wilenką. W następnym roku 1917 obchodzono 100-lecie śmierci Tadeusza Kościuszki. W północnej ścianie kościoła św. Jana została umieszczona pamiątkowa tablica projektu Wiwulskiego.

U schyłku 1918 roku Antoni Wiwulski zapisał się do polskiej Samoobrony Litwy i Białorusi. Życzliwym, którzy mówili mu, że nie ma prawa angażować się w walkę zbrojną, gdyż ma do wykończenia kościół odpowiadał: „Jeśli Bóg uzna mnie za godnego, nie zginę, a jeśli się znajdzie godniejszy, to na cóż mam życie oszczędzać?„. 3 stycznia otrzymał zadanie patrolowania rejonu Zarzecza, w pobliżu kwatery Samoobrony. Wiał zimny, przenikliwy wiatr od Wilenki, dokuczał chłód mroźnej styczniowej nocy. Wiwulskiego wkrótce opanowała silna gorączka i musiał opuścić posterunek, gdyż zapadł na obustronne zapalenie płuc. Dwa dni później oddziały Samoobrony opuściły Wilno, a miasto dostało się pod kontrolę bolszewików. Wiwulskiego ukryto na przedmieściu, w Zakrecie. Lekarze dzień i noc czuwali przy łożu chorego, który pomimo beznadziejnego stanu, był wesół i pobudzał ich do śmiechu. Zmarł 10 stycznia 1919 roku, a w jego pogrzebie wzięły udział tłumy. Prochy artysty złożono w piwnicy niedokończonego kościoła. W roku 1922 przybyły z Paryża syn Adama Mickiewicza Władysław Mickiewicz, w którego domostwie w Paryżu Wiwulski często bywał, złożył na grobie Wiwulskiego wiązankę chryzantem ze słowami: „Czyś Chryste zrezygnował z tej dla twego Serca napoczętej Świątyni i przeznaczył ją na Grobowiec Wiwulskiemu?

 

Projekt indywidualistyczny i niedokończony

Nie było wiadomo, czy budowę kościoła uda się dokończyć. Trudno było zdobyć środki finansowe, niezbędne do realizacji tego ambitnego zamierzenia, ale jeszcze większą trudnością był fakt, iż Wiwulski, pozostawił jedynie luźne szkice przyszłej świątyni, a nie dokładny, ostateczny plan. „Budowę rozpoczętą w 1913 roku, przerwaną przez wojnę, a ostatecznie przez śmierć autora tej oryginalnej budowy, uniemożliwiającą dokończenie według zamierzeń twórcy, niedopracowanych w formie ostatecznej. Artysta porwał się śmiało na rzecz wyjątkowo trudną i sam szukał dopiero wyrazu dla swych pomysłów, opierając się na wzorach modernizmu francuskiego. Można było jednak oczekiwać od jego talentu zwycięstwa nad nieopanowanym jeszcze materiałem a rozhukaną zbytnio wyobraźnią. Praca ta nawskroś indywidualna nie mogła być kontynuowana, ponieważ nie znalazł się artysta – sobowtór duchowy Wiwulskiego” — pisał Juliusz Kłos.

W 1934 roku zrezygnowano z realizacji projektu Wiwulskiego i zlecono przygotowanie nowego warszawskiemu architektowi, Maksymilianowi Bystydzieńskiemu. Zmniejszył on figurę-posąg Chrystusa oraz zmienił zwieńczenie wieży. W 1937 roku z inicjatywy arcybiskupa wileńskiego Romualda Jałbrzykowskiego zdecydowano o wznowieniu prac budowlanych. I tym razem ich przebieg przerwała wojna. W 1944 roku, podczas walk o Wilno, niedokończony kościół został uszkodzony. Po wojnie został jednak otwarty i spełniał posługi religijne do 1964 lub 1965 roku, kiedy to zarządzeniem władz Litewskiej SSR został rozebrany, a na jego fundamentach wzniesiono Dom Kultury Budowlanych. Wyposażenie z kościoła, w tym cudowną figurę Matki Boskiej Królowej Świata, postanowiono przenieść do kościoła Opatrzności Bożej, wybudowanego w latach 1913-17 na wileńskiej Wilczej Łapie również według projektu Antoniego Wiwulskiego, który na pamiątkę po zburzonym kościele Najświętszego Serca Pana Jezusa przejął jego wezwanie i ma od tamtego czasu wezwanie podwójne, zaś spoczywające w kościele prochy Antoniego Wiwulskiego przeniesiono na Rossę, na Wzgórze Literackie.

Wpis powstał na podstawie: Paweł Freus, Antoni Wiwulski, culture.pl; Wiktor Zenonowicz, Wiwulski Antoni (1877 – 1919), pogon.lt;  Vitalijus Michalovskis, Didinga Vilniaus bažnyčia, kuriai nebuvo lemta iškilti, kultura.lrytas.lt; Kościół Opatrzności Bożej i Serca Jezusowego w Wilnie, www.raczejtak.org.pl; www.radzima.org; pl.wikipedia.org

(Visited 130 times, 1 visits today)

Powiązane wpisy

Share This

About the author

Aleksander Vile Radczenko

Aleksander Vile Radczenko (ur. 15 sierpnia 1975 w Wilnie) – litewski prawnik, podróżnik, pisarz i dziennikarz polskiego pochodzenia, działacz mniejszości polskiej, b. redaktor naczelny "Gazety Wileńskiej", autor blogu "Inna Wileńszczyzna jest możliwa": http://rojsty.blox.pl

View all articles by Aleksander Vile Radczenko

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.