Ślimak, ślimak pokaż rogi!

Ślimak, ślimak pokaż rogi!

Mamy ślimaki! Hay caracoles! – wraz z nadejściem marca i lepszej pogody obwieszczają to dumnie niemal wszystkie bary i restauracje w Kordobie. Natomiast na wielu placach i w miejscach, gdzie dostępny jest skrawek wolnej przestrzeni, jak grzyby po deszczu wyrosły budki-bary, oferujące ten oryginalny przysmak.

Jeśli myśląc o jedzeniu ślimaków stereotypowo kojarzyliście ten zwyczaj głównie z Francją, to (tak jak ja do pewnego czasu) byliście w błędzie. Nie wiem jak wygląda to w innych częściach Hiszpanii, natomiast w Andaluzji z całą pewnością jedzenie ślimaków jest całkiem popularne. Jak już wspomniałam, w Kordobie, kiedy tylko zaczyna się lepsza pogoda, na placach ustawia się specjalne namioty a obok nich stoliki, gdzie serwuje się ślimaki.

Co jest bardzo charakterystyczne, pierwszą rzeczą jaką znajdujemy na naszym stoliku jest plastikowa miska i serwetnik. Następnie musimy udać się do lady, aby wybrać rodzaj i sposób przyprawienia ślimaków, na jaki mamy akurat ochotę. Najogólniej ślimaki dzielą się na duże i małe oraz na te, przyrządzone w bulionie lub sosie, przy czym sosów może być wiele rodzajów. Jeśli decydujemy się na tę pierwszą opcję, dostajemy szklaneczkę z aromatycznym i pikantnym bulionem i ślimakami. Wybór ślimaków w sosie jest bardziej skomplikowany i zależy od menu w konkretnym miejscu. Może to być sos tradycyjny, w smaku bardzo podobny do wyżej wspomnianego bulionu, choć nieco mniej aromatyczny. Są też wersje bardziej pikantne, ślimaki w sosie carbonara, marinara, z szynką serrano, a także noszące tak wymyślne nazwy, jak na przykład: „ślimaki na cześć patiów z Kordoby”.

Z jednej strony wybór jest dosyć szeroki, jednak może się też okazać, ze koniec końców różnorodność smaków nie jest aż tak duża. Czasami jest to po prostu ten sam, standardowy sos, przyprawiony bardziej lub mniej pikantnie z jakimś charakterystycznym dodatkowym składnikiem (jak na przykład okazało się w przypadku caracoles a la serrana – ślimaki w sosie z szynką serrano). W niektórych miejscach jest też możliwość zamówienia zestawu degustacyjnego, co jest szczególnie kuszące dla osób, które próbują tej przystawki po raz pierwszy i chcą poznać i porównać różne smaki sosów. Nie jest to jednak szczególnie polecane przede wszystkim ze względów ekonomicznych. Porcje do degustacji są o wiele mniejsze niż tradycyjna miseczka ślimaków, a łącznie musimy zapłacić prawie dwa razy więcej.

W zestawie ze ślimakami dostaniemy też chleb, łyżeczkę i wykałaczki. Łącznie z wcześniej wspomnianą plastikową miską i serwetkami są to ważne elementy ślimakowej uczty, jednak do jedzenia używamy przede wszystkim rąk. Bierzemy ślimaka palcami i za pomocą wykałaczki wyciągamy go ze skorupki, którą następnie wrzucamy do plastikowej miski. Możemy użyć do tego też łyżeczkę, ale nie jest to wygodne. W praktyce łyżeczka służy przede wszystkim do wybrania sosu z dna, tak samo jak chleb, którym nie tylko przegryzamy ślimaki, ale też „czyścimy” talerz z sosu.

Pewnie wielu z Was zadaje sobie pytanie, jak smakuje ślimak a niektórzy nie biorą w ogóle pod uwagę możliwości spróbowania tego specjału. Muszę przyznać, że rzeczywiście zjedzenie pierwszego ślimaka budzi pewne opory, jednak jak już posmakujemy, nie zwracamy uwagi na jego wygląd. Z racji tego, że sosy są dosyć aromatyczne, smak samego ślimaka nie jest tak bardzo wyczuwalny. Z czystym sumieniem mogę polecić tę przystawkę osobom ciekawym nowych smaków, tym bardziej, że jej cena nie jest wygórowana. Najtańsze są ślimaki w bulionie (kosztują nieco ponad 1 euro), porcję w sosie dostaniemy za około 2,50 – 2,80 euro. Oczywiście wszystko zależy też od konkretnego miejsca, ale za tę kwotę możemy już dostać solidną porcję.

Co roku Urząd Miasta Kordoby ogłasza konkurs, w którym stanowiska rywalizują o tytuł złotego, srebrnego i brązowego ślimaka w różnych kategoriach. Tegoroczny sezon na ślimaki w Kordobie rozpoczął się 27 lutego i potrwa do końca maja. W tym czasie można odwiedzić około 40 stanowisk rozsianych po całym mieście.


Zapraszam do odwiedzenia mojego bloga: www.lapolacawkordobie.wordpress.com

(Visited 129 times, 1 visits today)

Powiązane wpisy

Share This

About the author

La Polaca to ja. Karolina, z Polski… czyli po hiszpańsku la Polaca. Aktualnie mieszkam w hiszpańskiej Kordobie realizując ośmiomiesięczny projekt wolontariatu europejskiego. Na moim blogu w polsko- i hiszpańskojęzycznej wersji opisuję moje doświadczenia z wolontariatem oraz wszystko co wydaje mi się ciekawe w tym mieście i państwie z perspektywy obcokrajowca. Zapraszam: lapolacawkordobie.wordpress.com lapolacaencordoba.wordpress.com

View all articles by Karolina

4 comments


  1. Post author
    Karolina

    zapraszam zatem do Kordoby, na Hiszpańskie ślimaki :)

    ślimaki pieczone z chilli brzmią zachęcająco, tym bardziej, że lubię pikantne potrawy. Mam nadzieję, że będę miała kiedyś okazję spróbować.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.