Hipsterska Moskwa – Park Gorkiego

Hipsterska Moskwa – Park Gorkiego

Moskwa ma 12 milionów mieszkańców a ja byłem w niej 3 dni, więc nie ma co porywać się na dogłębne analizy. Jednak – w czasie tych trzech dni byłem w 3 miejscach, których sława niesie się daleko, znaczy coś w nich musi być. Nie chciałem określać ich jako hipsterskie bo nie wiem co to znaczy, ale jednak szukając wspólnego mianownika tylko to – nadużywane zapewne – wpadło mi do głowy i niech już tak zostanie. Przyjmijmy, że hipsetrskie jest pojęciem z okolicy „modne” a jednocześnie „alternatywne” ale i też „wysmakowane”? Sam nie wiem.

Wszystkie trzy miejsca są mocno zinstytucjonalizowane, sprawiają wrażenie zakładanych odgórnie, uporządkowanych. To nie ten klimat co berlińskie Tacheles czy jakieś hipisowskie jamy na Kreuzbergu. To nie łódzka WIMA a raczej poukładany Off, jeszcze bardziej dopieszczony. Co w sumie jest dziwne, bo po rosyjskim charakterze spodziewać się można fantazji i oddolnego kombinatorstwa. Z drugiej jednak dość mocno lansowana była tutaj idea wszelkiego rodzaju instytucji (partii, komitetu) a i kultura zawsze (a przynajmniej od kiedy Piotr I zaczął budować Petersburg) starała się być „bardziej europejska od Europy”.

Dziś na pierwszy ogień:

Park Gorkiego

Centralny Park Kultury i Rozrywki im. Maksima Gorkiego to od 2011 roku najgorętsze miejsce na planie hipsterskiej Moskwy (diagnozę opieram na częstotliwości wzmianek w hipsterskich Afiszy i The Village). Sam park istnieje od 1928, kiedy został zaprojektowany jako miejsce zabaw i uciech dla pracującego ludu Moskwy,  po wojnie (chciałem już napisać – w PRLu, ale się powstrzymałem) – był najpopularniejszym moskiewskim wesołym miasteczkiem. W czasie pierestrojki i trudnych lat transformacji (jak to się zwykło w Polsce mówić) park ucierpiał – pojawiły się budy, namioty, reklamy, a wejście stało się płatne. I tak sobie trwało i wyglądało pewnie jak łódzki lunapark aż do roku 2011, kiedy dyrektorem parku został niejaki Siergiej Kapkow – wydaje się, że człowiek całkiem z głową na karku. Kapkow pożegnał (tudzież przegnał – zmienia się tylko jedna głoska!) budziarzy, wyremontował park i zniósł opłaty za wejście. Park pozostał parkiem kultury i rozrywki – odwołuje się zresztą do założycielskiej tradycji – nadal można tu zaznać uciech wielu, z tym, że nie są one już tak przaśne jak zapewne były w rzeczonych latach 90ych.

Znaczny udział w metamorfozie parku i uczynieniu z niego hipsterskiej mekki miała fundacja IRIS i jej „zbrojne ramię” – Centrum Kultury Garaż. Fundacja IRIS jest prowadzona przez Daszę Żukową – prywatnie partnerkę Romana Abramowicza i poza animowaniem kulturalnym Parku Gorkiego robi podobne rzeczy na Nowej Holandii w Petersburgu. W Nowej Holandii oczywiście tradycyjnie po rosyjsku miejsce ma nepotyzm – inwestorem jest nie kto inny a Pan Roman (a projektantem Norman Foster). Z tym, że to pierwszy znany mi przypadek, kiedy nepotyzm wychodzi wszystkim na dobre – gdyż to co Pani Dasza i fundacja robią i w Nowej Holandii i w Parku Gorkiego moim zdaniem zasługuje na uznanie.

Co można znaleźć w Parku Gorkiego dzisiaj?

Jest wielka sowiecka brama

Park_Gorkiego1Jest tymczasowy pawilon centrum kultury Garaż. W pawilonie jest przestrzeń wystawowa, sklepik dizajnerski  knajpka – w knajpce drogo a jedzenie raczej zwyczajne – kotlet z indyka 500 rubli, herbata chyba 250 za czajnik. Ale ładnie jest, tego odmówić nie można. Przed pawilonem ładny drewniany tras, jakieś placyki porobione – a jakże – ze sklejki, ładnie przystrzyżony trawniczek – zapewne latem jest tu tłumnie i przyjemnie.

Park_Gorkiego4

Park_Gorkiego6

Park_Gorkiego8

Są też inne knajpki i fastfudy, ale urządzone estetycznie, starannie dobierane przez dyrekcję parku.

Są dwa stawy po których można pływać rowerami wodnymi.

Jest ładnie urządzona plaża nad rzeką Moskwą. (na zdjęciu tego nie widać – plaża jest po skandynawsku wyłożona drewnem)

Park_Gorkiego10Jest absurdalnie wyasfaltowane nabrzeże rzeki z jeszcze bardziej absurdalną makietą wahadłowca Buran (tu z dodającą smaku parą młodą na rowerku z różowymi balonami).

Park_Gorkiego9

Poza tym jest sporo sztuki tu i ówdzie powsadzanej, duża scena, lodowisko zimą. boiska chyba do wszystkiego, skejtpark, placyk do parkura, park linowy, ścieżki rowerowe, rolkowe, biegowe. Jest kino letnie z ładnie wyłożoną drewnem widownią, jest centrum edukacyjne, obserwatorium i dużo zadbanej zieleni. Raczej wszystko co można sobie wyobrazić z dziedziny aktywnego tudzież kulturalnego spędzania wolnego czasu tu się znajdzie. Po rosyjsku. Jak robić to na bogato. Nie ma półśrodków.

Park_Gorkiego3

Park_Gorkiego2

To jeszcze nie koniec chwalenia parku. Bo to nie sama przestrzeń jest jego siłą, ale to co się w niej dzieje. A dzieje się dużo – Park organizuje mnóstwo imprez od karnawału przez Maselnicę (coś pomiędzy topieniem Marzanny a tłustym Czwartkiem), zawody snowboardowe, plenery malarskie, warsztaty oratorskie, biegi, Dzień Cyrku do Dnia Zwycięstwa. Rzućcie okiem.

Chodząc po parku można się poczuć trochę jak nie w Rosji. Bo Rosja to blokowiska, paskudne reklamy, słaba architektura, przesyt złota w pomieszczeniach. Ale właśnie – nie wszędzie. Bo jak Rosjanie chcą to robią taką małą Skandynawię na raz dwa trzy, z rozmachem i bez kompromisów.

Ten i inne wpisy znajdziesz na petersburski.com

(Visited 210 times, 1 visits today)

Powiązane wpisy

Share This

1 comment

  1. Natalia
    Natalia

    hej, fajny wpis. Prawdę mówiąc, w Moskwie siedzi do 20 mln osób, 12 mln to liczba oficjalna. Ja mieszkam w niej 1,5 roku i codziennie odkrywam coś nowego:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.